Grzywna od Narodowego Funduszu Zdrowia oraz natychmiastowe zwolnienia dyscyplinarne członków personelu medycznego to efekt kontroli przeprowadzonej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Lublinie. Sprawa dotyczy wydarzeń z połowy sierpnia, gdy potrzebujący natychmiastowej hospitalizacji pacjent nie został wpuszczony do budynku izby przyjęć. Śledztwo w tej sprawie prowadzi również prokuratura.

Jak wynika z ustaleń Radia ZET, pacjent ze zgłaszanymi objawami silnego ucisku w klatce piersiowej przybył wraz z żoną przed drzwi izby przyjęć. Mimo wielokrotnego używania dzwonka i próby nawiązania kontaktu z pracownikami placówki, nikt z personelu nie otworzył drzwi.

Czytaj więcej

14-latka zmarła z wyziębienia w centrum miasta. Policjanci stanęli przed sądem

Ostatecznie małżonka chorego wezwała na miejsce zespół ratownictwa medycznego. Przybyli na miejsce ratownicy po wykonaniu badania EKG zdiagnozowali rozległy zawał serca i przetransportowali mężczyznę do oddalonego o około pięć kilometrów szpitala MSWiA, gdzie przeszedł zabieg koronarografii.

NFZ nakłada sankcje finansowe

Lubelski Oddział Wojewódzki NFZ przeprowadzając czynności wyjaśniające, dopatrzył się uchybień w funkcjonowaniu placówki. „Przyczyną zaistniałej sytuacji były zaniedbania dwóch pracowników personelu pielęgniarskiego, którzy nie dopełnili swoich obowiązków. Za nieudzielenie pacjentowi pomocy w izbie przyjęć przy ulicy Herberta w Lublinie Lubelski Oddział NFZ nałożył na szpital karę w wysokości 30 tys. zł” — poinformowała w rozmowie z portalem RadioZET.pl Małgorzata Bartoszek, rzeczniczka prasowa lubelskiego NFZ.

Czytaj więcej

Lekarza nie ma, pacjent nic nie wie. Słaby punkt e-rejestracji do poprawy

Zwolnienia dyscyplinarne i prokuratorskie śledztwo

Decyzje personalne podjęło również kierownictwo lubelskiej lecznicy. Piotr Matej, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie, zdecydował o dyscyplinarnym rozwiązaniu umów o pracę z dwojgiem doświadczonych pracowników dyżurujących tamtej nocy — pielęgniarzem i pielęgniarką. Szef placówki publicznie przeprosił poszkodowanego pacjenta, przyznając, że doszło do rażących zaniedbań.

Jednocześnie dyrekcja skierowała zawiadomienie do organów ścigania. Prokuratura wszczęła postępowanie pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Czytaj więcej

Szpital na skraju upadku. 153 mln zł długu, plan ratunkowy legł w gruzach

 Luka w organizacji nocnych dyżurów

Sprawa ujawniła również szerszy problem związany ze strukturą organizacyjną szpitalnej izby przyjęć przy ul. Herberta. Z informacji zebranych przez Radio ZET wynika, że w porze nocnej na izbie nie jest obecny lekarz. W przypadku zgłoszenia się pacjenta to do zadań personelu pielęgniarskiego należy wstępna ocena stanu zdrowia i ewentualne wezwanie lekarza dyżurującego na jednym z oddziałów szpitalnych.

Dyrektor Piotr Matej w wypowiedzi dla Radia ZET bronił przyjętego schematu organizacyjnego, argumentując go względami ekonomicznymi oraz niskim natężeniem ruchu pacjentów w godzinach nocnych. Jak wskazał, zatrudnianie odrębnego lekarza wyłącznie dla izby przyjęć przy braku własnego oddziału kardiologii inwazyjnej stanowiłoby nieracjonalne gospodarowanie środkami publicznymi. Zaznaczył jednak, że prawidłowa reakcja pielęgniarek i otwarcie drzwi pozwoliłoby na szybkie wykonanie badania EKG oraz sprawne zadysponowanie transportu medycznego do wyspecjalizowanej jednostki.