Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są kulisy i praktyczne powody, dla których tzw. „orzeł Morawieckiego” może stać się nowym godłem Polski.
  • Dlaczego obecna ustawa o symbolach państwowych jest archaiczna i jakie problemy stwarza od lat.
  • Czym nowy wzór orła różni się od obowiązującego godła i dlaczego budzi to sprzeciw heraldyków.
  • Z jakimi zarzutami ekspertów spotyka się proponowane rozwiązanie i dlaczego nazywają je „pójściem na łatwiznę”.

Dzień 14 października 2022 roku przyniósł duże zaskoczenie dla specjalistów zajmujących się symboliką państwową. W „Dzienniku Ustaw” pojawiło się podpisane kilkanaście dni wcześniej rozporządzenie premiera Mateusza Morawieckiego „w sprawie sposobu używania wizerunku orła ustalonego dla godła Rzeczypospolitej Polskiej oraz barw Rzeczypospolitej Polskiej do celów wspólnej identyfikacji wizualnej”. Wynikało z niego, że organy rządowe będą od tamtego dnia używać własnego wzoru orła państwowego. I robią to po dziś dzień, a można go zobaczyć np. na stronach internetowych ministerstw.

Czytaj więcej

Rząd zmienił sobie godło państwowe

Cel? Jak tłumaczył rząd, chodziło o zerwanie z chaosem, polegającym na tym, że poszczególne ministerstwa korzystały dotąd z różniących się od siebie wzorów orła, „opracowanych na własne potrzeby”, co „prowadziło do kakofonii komunikacyjnej”. „Nowe znaki są proste, czytelne i stanowią odpowiedź na dotychczasową różnorodność identyfikacyjną” – tłumaczyła Kancelaria Prezesa Rady Ministrów w specjalnym komunikacie.

Był tylko jeden problem: orzeł różni się od ustawowego godła. Największa rozbieżność dotyczy zabarwienia na złoto całych nóg, a nie tylko szponów. A teraz – jak ustaliła „Rzeczpospolita” – „orzeł Morawieckiego” może stać się godłem państwowym.

Od lat trwają próby uporządkowania polskiej symboliki państwowej. Pracuje też nad tym obecnie resort kultury

Ma to nastąpić wskutek prac nad nową ustawą, regulującą użycie symboli państwowych. Obecna ustawa o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych pochodzi z 1980 roku, a niektóre jej regulacje sięgają 1955 roku, i w zgodnej opinii specjalistów jest po prostu zła.

Czytaj więcej

Czy Polska zyska nowy symbol państwowy? Jest propozycja

Narzekają oni na brak załączników przedstawiających godło, odpowiadających wymogom współczesnej grafiki komputerowej, czy na brak oficjalnych aranżacji hymnu na różne składy orkiestrowe. Za kuriozum można uznać fakt, że nie wiadomo, jaki jest oficjalny odcień czerwieni na fladze i tarczy herbu. W załączniku do ustawy czerwień wydrukowano jako cynober, ale obok zamieszczono tabelę ze współrzędnymi barw, z których wielu grafików wywodzi karmazyn. Od lat spory wśród specjalistów budzi też to, czy użyte w ustawie sformułowanie „godło” jest prawidłowe, bo wielu z nich twierdzi, że poprawna nazwa orła na tarczy to „herb”. Choć tutaj winna jest nie tyle sama ustawa, co również Konstytucja, w której pada właśnie słowo „godło”.

By wyprostować te błędy, od lat pojawiają się przymiarki do napisania ustawy od nowa. Blisko było za rządów PiS, gdy ministrem kultury był Piotr Gliński. Jego resort przedstawił projekt ustawy o symbolach państwowych RP, jednak wzbudził spore kontrowersje z powodu m.in. zamiany kolejności drugiej i trzeciej zwrotki hymnu. Do uchwalenia projektu nie doszło, a do prac powrócono za rządów obecnej koalicji. Jak jako pierwsza informowała „Rzeczpospolita”, w maju ubiegłego roku była minister kultury Hanna Wróblewska powołała zespół ekspercki do opracowania projektu ustawy o symbolach państwowych RP.

Przewodniczącym zespołu jest Piotr Rypson, dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a w skład wchodzi kilkunastu ekspertów. Jako bazowy wybrano projekt przygotowany za czasów Piotra Glińskiego, jednak wiadomo, że zajdą w nim zmiany. Ministerstwo Kultury sygnalizowało w jednym z pism do Sejmu, że m.in. inna będzie nazwa projektu – brzmi ona teraz „ustawa o znakach Państwa i Narodu Polskiego”.

71 lat

mają najstarsze przepisy z obecnej ustawy o godle, barwach i hymnie RP

Poza tym o kierunku prac niewiele wiadomo, bo nie informuje o nim Ministerstwo Kultury. „Zespół ekspercki do opracowania ustawy o symbolach państwowych zakończył pracę nad merytorycznym tekstem projektu ustawy, który zostanie przekazany do dalszego opracowania legislacyjnego. Kształt załączników graficznych będzie omawiany na posiedzeniach zespołu po zakończeniu przerwy wakacyjnej. Po zakończeniu prac zespołu na stronie BIP Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zostaną opublikowane protokoły z jego obrad” – informuje lakonicznie „Rzeczpospolitą” Magdalena Dorożała, dyrektor Centrum Informacyjnego MKiDN.

„Rzeczpospolitej” udało się ustalić jedno z najważniejszych założeń, dotyczących ustawy, czyli to, jak zmienić ma się orzeł. Jak wynika z naszych informacji, MKiDN zakłada, że nowym godłem państwowym ma stać się „orzeł Morawieckiego” z rozporządzenia z 2022 r. Oczywiście, po naniesieniu na czerwoną tarczę herbu. Ten projekt wybrano jako bazowy do dalszych prac.

Ministerstwo Kultury chce iść na łatwiznę. Wychodzi z założenia, że jak już raz za coś zapłaciło, to sobie odpuści całą robotę koncepcyjną

Andrzej Ludwik Włoszczyński, grafik i specjalista od symboli państwowych

Powód? Przesądzać mają o tym kwestie praktyczne. Po prostu MKiDN wychodzi z założenia, że skoro „orła Morawieckiego” używa już w swojej identyfikacji wizualnej rząd, przekształcenie go w godło państwowe jest tanie i wygodne. Ponadto projektant orła z 2022 roku, poznański grafik Aleksander Bąk, wchodzi w skład obecnego zespołu, powołanego w Ministerstwie Kultury.

Rozporządzenie Morawieckiego wzbudziło wiele kontrowersji. Krytykowano różnice z orłem prof. Kamińskiego

Problem w tym, że wprowadzenie nowego wzoru orła rozporządzeniem z 2022 r. budziło spore kontrowersje, a tamte rozwiązania negatywnie zaopiniowała działająca przy MSWiA Komisja Heraldyczna.

Głównym powodem było to, że orzeł z rozporządzenia różni się od oficjalnego wzoru godła, będącego załącznikiem do ustawy o godle, barwach i hymnie, zaprojektowanego w okresie międzywojennym przez prof. Zygmunta Kamińskiego. Główna różnica to wspomniane złote całe nogi, a nie szpony, co jest spełnieniem postulatu, przedstawianego od lat przez wielu heraldyków. Jednak na całych złotych nogach różnice się nie kończą.

Autor „orła Morawieckiego” poznański grafik Aleksander Bąk nie tylko współpracował z MKiDN za rządów PiS, ale również obecnie zasiada w zespole eksperckim ministerstwa

Jak pisał w 2022 r. w analizie na blogu OrliDom.pl grafik i specjalista od symboli państwowych Andrzej Ludwik Włoszczyński, „wprowadzono liczne zmiany w stosunku do obowiązującego wzoru godła, choćby najbardziej widoczną – złote nogi zamiast szponów, inny jest rysunek korony i piór na piersi orła, trzylistne koniczyny zamiast pięciolistnej rozety, no i symetryczne skrzydła. Jest także zmiana w rysunku dzioba i oka”. „Oprócz zmian w wyglądzie, detalach rysunku i barw, w nowym orle jest jeszcze spora zmiana jego proporcji” – dodawał Włoszczyński.

Specjalista chwalił wówczas zdefiniowanie czerwieni w czytelnym dla grafików systemie barwnym jako cynober, jednak widział więcej negatywów niż pozytywów nowego rozporządzenia. „Będziemy mieli dwa wzory godła, a dokładniej dwa wzory orła państwowego” – pisał Andrzej Ludwik Włoszczyński. „Rozporządzenie co prawda ogranicza się, co do zakresu stosowania, jedynie do instytucji rządowych, ale niespójność wzorca ustawowego i tego z rozporządzenia będzie bardzo widoczna. Gorzej, bo ta niespójność może być rażąca przy jednoczesnym wystąpieniu godła (herbu) RP i orła administracji rządowej, w momencie np. patronatów prezydenta i premiera/ministrów” – dodawał.

Czytaj więcej

Godło Polski jest plagiatem czy jednak nie?

Również były prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski mówił, że stosowanie dla administracji rządowej innego orła niż z oficjalnego godła jest absurdem. – Można wyobrazić sobie niezręczną sytuację, w której nowy orzeł zostanie użyty obok ustawowego. Efektem będzie galimatias – komentował dla „Rzeczpospolitej”.

Gdy „orzeł Morawieckiego” stanie się godłem państwowym, ten problem powinien zniknąć. Czy jednak ustanowienie go jako oficjalnego znaku państwa to dobry pomysł? Andrzej Ludwik Włoszczyński mówi wprost: to prowizorka.

– Godło powinno być zaprojektowane od początku do końca. I nie chodzi tylko o sam jego wygląd, ale też o to, jak będzie się przedstawiało w różnych wariantach kolorystycznych, np. czerni i bieli, w różnych skalowaniach, z wykorzystaniem różnych technik drukarskich i na różnych materiałach, jak flagi, naszywki itp. To samo dotyczy odcienia czerwieni. Powinien być wybrany po konsultacji nie tylko z heraldykami, ale też ze specjalistami, zajmującymi się wykorzystaniem barw w druku. Tymczasem Ministerstwo Kultury chce iść na łatwiznę. Wychodzi z założenia, że jak już raz za coś zapłaciło, to sobie odpuści całą robotę koncepcyjną – krytykuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Andrzej Ludwik Włoszczyński.

I dodaje, że jeśli ministerstwo chce oprzeć się na orle zaprojektowanym w 1927 roku przez Kamińskiego, tylko usunąć z niego błędy rysunkowe, powinno skorzystać z godła, którym posługuje się Senat, przerysowanym przez Leszka Bielskiego pod kierunkiem Andrzeja Heidricha. – Zresztą w przeszłości Senat proponował już ministerstwu wykorzystanie tego wzoru. Pozytywnego odzewu nie było – dodaje Włoszczyński.