Przygotowują państwo mapę zagrożeń z prognozami, jak polska gospodarka może wyglądać w najbliższych latach i jakie są ryzyka dla rozwoju. Jej prezentacja ma miejsce także podczas Europejskiego Kongresu Finansowego (EKF). Jak ta mapa wygląda w tym roku?

Mapy zagrożeń prezentujemy w raporcie „Makroekonomiczne wyzwania i prognozy dla Polski” dwa razy w roku – w czerwcu, właśnie na EKF, oraz w grudniu. Skupiamy się na trzech obszarach: polityce gospodarczej, stabilności systemu finansowego i wiarygodności złotego. W najnowszej edycji pierwszy raz zdarzyło się, że dwa główne zagrożenia są ze sobą zbieżne. To kwestia geopolityki i ewentualnych kryzysów zbrojnych oraz stanu finansów publicznych, który niepokoi bardzo wielu ekonomistów.

Geopolityka jest dziś zmienna. Przedsiębiorcy, ale także rządy, muszą działać w takiej sytuacji każdego dnia.

Ta niepewność jest bardzo trudna, szczególnie dla makroekonomistów, którzy biorą udział w naszym panelu w konsensusie makroekonomicznym, bo trudno jest ją wyceniać i ewaluować. W związku z tym prezentujemy pewien bazowy scenariusz makroekonomiczny, który mamy na dzisiaj. Jest oczywiste, że te prognozy mogą się zmieniać bardzo dynamicznie.

Jak wyglądają na dziś?

W perspektywie trzech lat ekonomiści mają w miarę dobre prognozy PKB, natomiast tempo wzrostu będzie obniżać się każdego roku do poziomu ok. 2,6 proc. w 2029 r. Oczywiście z zastrzeżeniem bardzo wielkiej niepewności. Prognozy opierają się m.in. na słabnącej konsumpcji, która przez wiele lat ciągnęła PKB w górę; przewidywania są ciągle niezłe, ale na kolejne lata nieco niższe. Związane są także z malejącą dynamiką wzrostu wynagrodzeń oraz z hamującymi inwestycjami.

Temat inwestycji i ich finansowania był także często poruszany na EKF. Czy ekonomiści biorący udział w badaniu wskazują bariery, które je hamują?

Oczywiście, bo rekomendujemy także pewne działania. Nie ulega wątpliwości, że główną barierą jest niepewność. Decyzje inwestycyjne są podejmowane, kiedy jest pewność co do tego, jak będzie się rozwijała gospodarka. Oczywiście wzrostowi inwestycji nie sprzyjają też obecne stopy procentowe. Z kolei impuls inwestycyjny w tym i następnym roku prognozowany jest głównie w związku ze środkami unijnymi.

W państwa przewidywaniach jest też wątek długu publicznego. Przez ostatnie lata przyzwyczailiśmy się do tego, że w Polsce, w porównaniu z innymi krajami Unii, jest dużo niższy. A teraz jednak widzimy, że jesteśmy na trajektorii wznoszącej długu do PKB.

Tak. Dodatkowym problemem w Polsce stał się rosnący deficyt sektora finansów publicznych, który jest prognozowany na poziomie praktycznie dwukrotnie wyższym niż dopuszczalny. Bardzo wiele instytucji, w tym Międzynarodowy Fundusz Walutowy, zwraca uwagę nie tyle na dług, ile właśnie na deficyt sektora finansów publicznych, bo jedno przekłada się na drugie. I rzeczywiście mamy niepokojące poziomy wynikające z tego, że w połączeniu z sytuacją geopolityczną maleje nam margines na reakcję. Jeżeli w 2021 r. mieliśmy w miarę zdrowe finanse publiczne, mogliśmy zareagować na sytuację z covidem. Dzisiaj margines jest coraz mniejszy. I gdy mówimy, że ryzyka geopolityczne i  niepewność są wyzwaniem, to nasza wrażliwość na to wyzwanie rośnie.

Minister finansów mówi, że w perspektywie kilku lat może nastąpić konsolidacja finansów publicznych, że deficyt sektora finansów będzie niższy. Ale z drugiej strony tłumaczy sytuację koniecznością ponoszenia wydatków, choćby na zbrojenia.

Te kwestie są oczywiste. Natomiast nasi eksperci podkreślali, że rosnący dług publiczny powoduje, że w pewnym momencie staniemy przed ścianą. Im szybciej podejmiemy działania związane z konsolidacją, z usprawnieniem sektora finansów publicznych, tym mniejsze będą koszty. Bo gdy będziemy musieli przeprowadzić tę reformę pod presją złego stanu finansów publicznych, koszty będą zdecydowanie wyższe.

W tym kontekście nie możemy nie patrzeć na kalendarz wyborczy, bo w przyszłym roku będą wybory parlamentarne. Trudno sobie wyobrazić, żeby rządzący chcieli mocno przycinać wydatki publiczne albo zmniejszać deficyt sektora finansów.

Rok wyborczy jest również brany pod uwagę i wyceniany przez naszych ekspertów jako potencjalne zagrożenie dla sektora finansów publicznych. W związku z kalendarzem wyborczym nie należy oczekiwać, że zmiany nastąpią w krótkim czasie. Niemniej okres na działanie coraz bardziej nam się skraca. Któryś kolejny rząd będzie musiał podjąć decyzję o konieczności naprawy finansów publicznych.

Część obserwatorów zwraca uwagę, że mimo tego, co się dzieje w sektorze finansów publicznych i z długiem, złoty pozostaje mocny.

Generalnie w tej perspektywie trzyletniej dla walut nie przewidujemy większych zmian. Natomiast jeżeli czynnik geopolityczny nabierze rumieńców, to wiadomo, że waluta również będzie na to reagowała.

—not. jer