W ostatnim czasie rentowności obligacji poszczególnych państw nieco wzrosły, ale z drugiej strony inwestorzy ciągle chcą kupować polskie obligacje. Jakie jest nastawienie rynków finansowych wobec naszego kraju?

Reklama
Reklama

Choć obserwujemy wzrost rentowności obligacji, jest to tendencja dotycząca całego regionu, a nie tylko Polski. Mimo to nasz kraj wciąż cieszy się dużym zainteresowaniem inwestorów. Najlepszym tego dowodem jest niedawna emisja obligacji Ministerstwa Finansów na rynku amerykańskim, w której braliśmy udział. Papiery dłużne o bardzo długich terminach wykupu sprzedały się przy rekordowo niskiej rentowności, co potwierdza postrzeganie Polski jako kraju stabilnego i bezpiecznego. Podobne, pozytywne nastawienie inwestorów obserwujemy również na rynku akcji.

Wprawdzie perspektywa zwiększonych inwestycji w obronność czy w transformację energetyczną w najbliższym czasie wpływa na wyceny obligacji, jednak na tle Europy Polska pozostaje bardzo atrakcyjnym rynkiem. Należy przy tym podkreślić, że nasz poziom zadłużenia nie jest wysoki, a ratingi kredytowe pozostają na silnych poziomach.

Jak pan tłumaczy takie zainteresowanie polskim rynkiem, polskimi obligacjami i akcjami?

Czynniki fundamentalne Polski są bardzo mocne. Ponadto, Ministerstwo Finansów, we współpracy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, dokłada wszelkich starań, aby utrzymać dobre relacje z zagranicznymi inwestorami. Regularnie wyjaśniamy im sytuację gospodarczą kraju, zachodzące zmiany oraz perspektywy rozwoju. Inwestorzy cenią sobie ten stały kontakt i otwarty dialog.

Wspomniał pan o czekających nas inwestycjach. Tu też może nie być problemu z finansowaniem ze strony sektora bankowego w Polsce i ze strony inwestorów z zagranicy?

W Citi Handlowy naszą uwagę skupiamy na dwóch kluczowych sektorach: obronności i transformacji energetycznej. Sektor obronny, początkowo obarczony niepewnością, jest już dobrze znany i akceptowany przez inwestorów w Polsce i całej Europie.

To nowa normalność.

Rzeczywiście, inwestorzy amerykańscy, od dawna przyzwyczajeni do tego typu finansowania, zaangażowali się jako jedni z pierwszych. Teraz dołączają do nich również podmioty z Europy. Mamy do czynienia z licznymi, strukturyzowanymi transakcjami o długich terminach zapadalności, w których również bierzemy udział. Co więcej, zaangażowanie zagranicznych agencji rządowych pozwala na odmienną ocenę ryzyka. W rezultacie finansowanie, które początkowo nie było postrzegane jako naturalne, stało się nowym standardem, a pełna paleta dostępnych produktów jest już powszechnie akceptowana przez rynek.

Drugi obszar, transformacja energetyczna, również będzie wymagał długoterminowych i wysoce strukturyzowanych transakcji. Skala tych przedsięwzięć będzie wyzwaniem dla polskiego sektora bankowego. W przypadku projektów z udziałem komponentów zagranicznych, zarówno my, jak i inne banki międzynarodowe, będziemy mogli wykorzystać finansowanie z naszych central. Jako Citi Handlowy z pewnością skorzystamy z tej możliwości, ponieważ mowa o dużych projektach, które pozwalają nam angażować się w ryzyko o większej skali i w znacznie dłuższym horyzoncie czasowym. Należy jednak zaznaczyć, że w tym sektorze nie ma prostych, powtarzalnych rozwiązań. Każdy projekt wymaga indywidualnej analizy i starannego przygotowania, co sprawia, że proces ten będzie bardziej pracochłonny.

Jednym z elementów tej transformacji jest budowa elektrowni atomowej. Z drugiej strony mamy też transformację energetyczną firm. Gdzie tutaj taki bank, jak Citi Handlowy, może być obecny w rozwoju i budowaniu przyszłości polskich przedsiębiorstw?

Nie wymieniając konkretnych nazw, powiem, że koncentrujemy się na projektach o dużej, systemowej skali. To właśnie w nich nasza globalna ekspertyza jest najbardziej przydatna i pozwala nam wnieść wartość dodaną, zarówno na etapie strukturyzacji, jak i późniejszego finansowania.

Kolejny wątek powiązany z polską gospodarką i firmami, to kwestia odbudowy Ukrainy. To też jest obszar, w którym Citi chce być obecny?

Zdecydowanie tak. Warto podkreślić, że w ramach globalnej struktury Citi Polska i Ukraina są połączone w jedną grupę. Aktywnie współpracujemy w tym zakresie nie tylko z firmami, ale również z szerokim gronem agencji rządowych i pozarządowych.

Oczywiście, realizacja tych planów na dużą skalę jest uzależniona od spełnienia kluczowych warunków, takich jak wiarygodne zawieszenie broni lub trwały pokój. Mimo to obserwujemy ogromne zainteresowanie odbudową Ukrainy wśród naszych klientów, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Prowadzimy z nimi regularne rozmowy i organizujemy spotkania w różnych krajach, aby dotrzeć do tych, którzy koncentrują swoje działania wokół Ukrainy. Wszyscy są gotowi i czekają na odpowiedni moment, aby rozpocząć inwestycje, które będą wymagały znaczącego finansowania.

Uważam, że Polska, w tym nasz system bankowy i cała infrastruktura, może odegrać w tym procesie kluczową rolę. Obecnie sytuację tę określamy jako „znaną niewiadomą” (known unknown). Skala tego przedsięwzięcia może być jednak ogromna, przynosząc korzyści nie tylko Ukrainie, ale również Polsce.

Taki sygnał o zawieszeniu broni czy rozmowach o pokoju poprawiłby sentyment na rynku?

Oczywiście. Pozytywny sentyment jest warunkiem kluczowym, jednak w obecnej sytuacji trudno go dostrzec. Aktualnie realizowane są jedynie projekty na stosunkowo ograniczoną skalę, ponieważ brakuje chętnych do inwestowania w duże przedsięwzięcia infrastrukturalne z uwagi na realne ryzyko ich zniszczenia. Dlatego wiarygodne zawieszenie broni lub trwały pokój wydają się warunkiem koniecznym do odblokowania inwestycji na dużą skalę.

-not. jer