– To było przesłuchanie zgodne z normami prawa. Jeśli chodzi o pana (Romana) Giertycha, to mnie powinien on być pełnomocnikiem, ale pani prokurator zdecydowała inaczej. A dlaczego nie powinien być pełnomocnikiem i przesłuchiwać mnie? Ponieważ jest przeciwny mojemu obozowi politycznemu, jest także przeciwnikiem w parlamencie. To nie jest sytuacja, która pozwala na zachowania zgodne z regułami prawa – powiedział Kaczyński. – W tym wypadku ta granica w moim przekonaniu została przekroczona – stwierdził prezes PiS. 

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński przesłuchany w prokuraturze. „Pojawiły się pewne zgrzyty”

– Poza tym nic takiego się nie działo – dodał Kaczyński. 

Incydent podczas przesłuchania w sprawie „dwóch wież”

W środę 10 czerwca po ponad siedmiu latach od ujawnienia afery „dwóch wież” prokuratura po raz pierwszy przesłuchała Jarosława Kaczyńskiego. Przesłuchanie zakończyło się chwilę po godzinie 19:00.  Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba przekazał, że przesłuchanie przebiegało w „dobrej atmosferze”. - Aczkolwiek nie będę ukrywał, że, jak w dobrym dramacie sądowym, pojawiły się w pewnym momencie pewne zgrzyty, niemające większego wpływu na dalszy tok przesłuchania – dodał.

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński wezwany do prokuratury. Chodzi o „dwie wieże”

Prok. Skiba podkreślił, że na początku przesłuchania świadek złożył oświadczenie, że uznaje przesłuchującą go prokurator „za osobę nielegalną, aczkolwiek wyraża zgodę na przesłuchanie, gdyż protokół będzie dowodem w dalszej walce o przywrócenie praworządności”. – Następnie przesłuchanie odbywało się w sposób bardzo zdyscyplinowany – dodał prok. Skiba.

Śledztwo w sprawie „dwóch wież” zostało wszczęte przez warszawską prokuraturę okręgową w lutym 2025 r. Sprawa związana jest z planami wybudowania dwóch wieżowców na należącej do powiązanej z PiS spółki Srebrna działce w Warszawie. Postępowanie dotyczy doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości poprzez wprowadzenie pokrzywdzonego w błąd.

Mec. Jacek Dubois, pełnomocnik Geralda Birgfellnera po przesłuchaniu powiedział, że doprowadzenie do przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego zajęło 7,5 roku, gdyż jego zdaniem „prokuratura Zbigniewa Ziobry zrobiła wszystko, żeby tej sprawy wtedy nie wyjaśnić”. Drugim z pełnomocników pokrzywdzonego był mec. Roman Giertych, który opuścił budynek przed końcem przesłuchania, ok. godziny 14:00.