Wojna USA i Izraela z Iranem rozpoczęła się 28 lutego. Od 7 kwietnia obowiązywało w niej zawieszenie broni, a 17 czerwca USA i Iran podpisały wstępne porozumienie kończące wojnę, ale w związku z atakami Iranu na statki przepływające przez cieśninę Ormuz szlakiem innym niż ten, wyznaczony przez Iran, doszło do wznowienia działań zbrojnych Stanów Zjednoczonych przeciw Iranowi, a Trump mówił, iż zawieszenie broni przestało obowiązywać. Od ubiegłego weekendu obie strony wstrzymały jednak ataki. 

Sondaż Reuters/Ipsos: Poparcie dla wojny USA z Iranem nie było tak niskie od momentu jej rozpoczęcia

W sondażu przeprowadzonym między 24 a 26 lipca na reprezentatywnej grupie 1 248 pełnoletnich obywateli USA poparcie dla wojny USA z Iranem spadło do najniższego od jej rozpoczęcia poziomu – obecnie działania militarne przeciw Iranowi aprobuje 33 proc. obywateli USA, a krytyczny stosunek ma do nich 62 proc. Wśród wyborców opozycyjnej Partii Demokratycznej krytyczny stosunek do wojny ma 93 proc., a akceptuje ją 5 proc., wśród wyborców Partii Republikańskiej, politycznego zaplecza Trumpa, stosunek ten jest odwrotny (71 proc. aprobuje działania wojenne przeciw Iranowi, 26 proc. ma do nich stosunek krytyczny). Wyborcy niezależni, niezwiązani z żadną z dwóch głównych partii, mają w przeważającej większości (67 proc.) krytyczny stosunek do wojny. 

Czytaj więcej

67 proc. Amerykanów chciałoby natychmiastowego zakończenia wojny z Iranem

Reuters zwraca uwagę, że od początku wojny z Iranem akceptacja dla jej prowadzenia przez USA utrzymywała się na poziomie poniżej 40 proc. Dla porównania w pierwszych miesiącach wojny USA z Irakiem w 2003 roku aprobatę wobec działań militarnych podejmowanych przez Stany Zjednoczone wyrażało 70 proc. Amerykanów, a w czasie pierwszych dni działań militarnych w Afganistanie w 2001 roku – nawet 90 proc. 

Droga benzyna, niezrozumiałe cele wojny. Partia Republikańska ma problem przed nadchodzącymi wyborami

W przypadku wojny z Iranem problemem może być to, że Amerykanie nie rozumieją w pełni jej celu – jak wynika z sondażu Reuters/Ipsos. Donald Trump początkowo mówił o obaleniu reżimu w Teheranie, ograniczeniu potencjału Iranu w zakresie pocisków balistycznych i uniemożliwieniu Iranowi wejścia w posiadanie broni atomowej. Potem akcent coraz bardziej był kładziony na tę ostatnią kwestię, a w ostatnich tygodniach kluczowe stało się odblokowanie cieśniny Ormuz, które pierwotnie nie było celem wojny, ponieważ w momencie jej rozpoczęcia żegluga przez wody cieśniny była swobodna. 

– Nie jest jasne, dlaczego zaczęliśmy z nimi wojnę. Nie mam pojęcia – mówi cytowany przez agencję Reutera Alex Womack, emerytowany specjalista zajmujący się naprawą turbin ze Stockbridge w stanie Georgia, wyborca Partii Republikańskiej. Womack przyznaje, że republikaninem został po części dlatego, że podobał mu się sposób przeprowadzenia operacji Pustynna Burza przez George'a H.W. Busha w 1991 roku. Teraz mężczyzna przyznaje, że jego poparcie dla Trumpa osłabło ze względu na wojnę z Iranem. – Osobiście uważam, że nie radzi sobie dobrze – mówi. 

Przedstawicielka biura prasowego Białego Domu Olivia Wales podkreśliła jednak, że Trump nie będzie podejmował decyzji w oparciu o „płynne wyniki badań opinii publicznej” i powtórzyła, że celem prezydenta USA jest uniemożliwienie Iranowi zdobycia broni atomowej. 

Jednak niskie poparcie dla wojny, której USA wciąż nie kończą, jest problemem dla Partii Republikańskiej przed nadchodzącymi wyborami połówkowymi do Kongresu (midterms). Wojna na Bliskim Wschodzie sprawiła, że w Stanach Zjednoczonych wzrosły ceny benzyny – w całym kraju średnia cena galona (3,79 litra) benzyny przekroczyła 4 dolary, podczas gdy tuż przed wybuchem wojny wynosiła ok. 3 dolary. Sondaż Reuters/Ipsos pokazuje, że dziś niezależni wyborcy, których głosy mogą przesądzić o wygranej, mając do wyboru kandydatów obu partii częściej (36 proc.) skłaniają się ku kandydatowi Partii Demokratycznej niż Partii Republikańskiej (20 proc.). 

Rhyan Anderson, wyborca niezależny z Fairburn w Georgii, w rozmowie z agencją Reutera przekonuje, że Trump powinien skupić się na problemach wewnętrznych kraju, zamiast „pomagać Izraelowi i innym sojusznikom”. W 2024 roku Anderson głosował na Trumpa w wyborach prezydenckich. – Wiem, że mamy sojuszników (...), ale tu (w USA – red.) jest mnóstwo ludzi, którzy potrzebują pomocy – przekonuje.