Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kluczowe testy czekają polskie instytucje państwowe w obszarze bezpieczeństwa?
- Jaka jest konstytucyjna rola Prezydenta RP jako zwierzchnika Sił Zbrojnych wobec Ministra Obrony Narodowej?
- W jaki sposób polaryzacja polityczna wpływa na kwestie bezpieczeństwa państwa?
- Jakie są cele i charakterystyka planowanych strategicznych ćwiczeń obronnych pod kryptonimem „Kraj”?
- Jakie reformy są niezbędne w systemie dowodzenia oraz jakie ryzyka wynikają ze sporów politycznych w obszarze obronności?
Prezydent Karol Nawrocki spotkał się pod koniec ostatniego tygodnia z najważniejszymi polskimi generałami. Nie widzę w tym nic nagannego, w końcu jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. Komentarze niektórych analityków i polityków potraktujmy jako folklor polityczny wynikający z polaryzacji. Nie mam wątpliwości, że prezydent RP może spotykać się z dowódcami bez udziału szefa MON, choć formalnie w czasie pokoju zwierzchnictwo sprawuje on za jego pośrednictwem.
Bezpieczeństwo państwa nie jest wyłączone ze sporu politycznego
Może warto przypominać rzeczy oczywiste, które reguluje Konstytucja RP: prezydent jest najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych RP, mianuje Szefa Sztabu Generalnego i dowódców rodzajów Sił Zbrojnych, na czas wojny na wniosek premiera mianuje Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych. Ustawa o obronie Ojczyzny wskazuje m.in., że określa on także główne kierunki rozwoju Sił Zbrojnych na wniosek MON, zatwierdza narodowe plany użycia Sił Zbrojnych i wojennego systemu dowodzenia. O tym najpewniej toczyła się rozmowa w gronie dowódców w prezydenckiej bibliotece.
Prezydenci w przeszłości organizowali spotkania i narady z dowódcami, co niekiedy powodowało napięcia z MON, ale konstytucja nie zabrania takich kontaktów. Istotne jest, aby przy organizacji takich spotkań zostały zachowane dobre obyczaje. Ale też późniejszy komentarz na temat tego spotkania wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza (PSL) pokazuje, że obydwie strony już tylko zachowują pozory, iż bezpieczeństwo jest wyłączone ze sporu politycznego. Co nie zmienia faktu, że skazani są na współpracę. Minister obrony nie podlega prezydentowi i prezydent nie ma formalnego wpływu na obsadę tego stanowiska. W praktyce oznacza m.in. konieczność negocjacji między ośrodkiem prezydenckim a MON zarówno nominacji generalskich, jak i wyznaczania na szefa Sztabu Generalnego WP i dowódców rodzajów sił zbrojnych. Na stopień generalski wprawdzie mianuje prezydent, ale na konkretne stanowisko oficera wyznacza minister.
I dodał: – Jeżeli ktoś deprecjonuje rolę BBN w systemie, to nie rozumie systemu. Nie rozumie, jak powinno działać państwo oraz że wszystkie dokumenty z obszaru bezpieczeństwa mają poważne i dalekosiężne skutki. Nie może być tak, że prezydent RP nie ma świadomości tego, co podpisuje. Biuro jest tym organem, który odpowiada w jego imieniu za to, żeby profesjonalnie i w sposób ekspercki analizować dokumenty i wskazywać, że spełniają określone kryteria i nie ma żadnych zagrożeń. To jest absolutnie zgodne z interesem państwa. (…) Prezydent musi być informowany w czasie rzeczywistym, musi wiedzieć o wszystkich zdarzeniach, które są istotne z punktu widzenia funkcjonowania państwa w obszarze bezpieczeństwa. Głównym kanałem tej informacji jest BBN, a nie Kancelaria Prezydenta.
Czy prezydent RP stara się poszerzyć swoje kompetencje kosztem rządu?
W tle jest jednak narastający spór ustrojowy, czyli poszerzanie kompetencji, w kierunku ustroju prezydenckiego. Jego twarzą jest szef BBN dr hab. Sławomir Cenckiewicz.
To on w lutym 2026 r. w programie Graffiti Polsat News przy okazji dyskusji nad wdrażaniem unijnego programu SAFE zaproponował powołanie komitetu sterującego z udziałem przedstawiciela prezydenta. Miało to pozwolić na „bardziej spluralizowany” nadzór ośrodka prezydenckiego, co miałoby zapobiec monopolowi rządu. Publicznie podkreśla on potrzebę wzmocnienia roli prezydenta jako zwierzchnika SZ w planowaniu i kontroli kierunków rozwoju armii.
Oczywiście dzisiejsze działania są pozorowane, bo bez zmian ustawowych i tak nic się nie zmieni. Dlatego skupia się on na praktycznym poszerzaniem wpływu prezydenta tworząc rady, komitety i bezpośredni dostęp prezydenta RP do dowódców. Warto w tym miejscu przypomnieć fragment przemówienia Cenckiewicza na inaugurację nowo powołanej przez Prezydenta RP Rady Bezpieczeństwa i Obronności pod tytułem „Chcemy naprawy ustroju bezpieczeństwa Rzeczpospolitej”. Powiedział on m.in., że ma to być rada nie tyle na czas kohabitacji – „bo kohabitacja jest w demokracji pojęciem w gruncie rzeczy pokojowym – ale rada na czas wojny. My tej wojny rządowi nie narzuciliśmy. Tę wojnę narzuca nam rząd”.
Jeżeli założymy, że spotkanie generałów było związane z omawianiem tematów związanych z działaniami w czasie potencjalnej wojny, istotne jest to, co czeka instytucje państwowe w kwietniu, gdy relacje na najwyższych szczytach władzy administracyjnej i wojskowej zostaną poddane poważnemu testowi.
Ćwiczenie „Kraj”, czyli test działania państwa w czasie wojny
W planach jest organizacja ćwiczeń pod kryptonimem „Kraj”. Taka informacja pojawiła się już na posiedzeniu Rady Ministrów – ustaliliśmy.
Ćwiczenie organizuje MON, ale jego plan zatwierdza na wniosek premiera Prezydent RP. On też kieruje ich przebiegiem, ale są one koordynowane przez BBN. Uczestniczą w nim przedstawiciele najwyższych władz państwowych m.in. premier, ministrowie, marszałkowie Sejmu i Senatu, kierownicy urzędów centralnych, służb specjalnych, dowódców Sił Zbrojnych.
„Informacje dotyczące procesu przygotowania ćwiczenia, w tym jego uczestników, scenariusza, terminu oraz miejsca przeprowadzenia, stanowią informację niejawną wysoko klauzulowaną” – informuje nas resort obrony.
Czytaj więcej
Z udziałem prezydenta, Rady Ministrów i dowódców Sił Zbrojnych odbyła się największa od wielu lat gra obronna.
To najważniejsze ćwiczenie, które powinno być organizowane raz na cztery lata, ale w przeszłości różnie z tym było. Poprzednie odbyły się w 2019 r., czyli jeszcze przed pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainie. Takie ćwiczenie powinno się składać ze strategicznej gry obronnej, w czasie której symulowane są decyzje polityczno-strategiczne, w tym wprowadzanie stanu wojennego, gry wojennej, ćwiczeń dowódczo-sztabowych, ale nie są to manewry poligonowe.
Główny cel to weryfikacja gotowości całego systemu obronnego państwa: sprawdzenie, jak działają plany strategiczne, mechanizmy reagowania kryzysowego i wojennego, testowanie współdziałania między władzą cywilną a wojskową, identyfikacji słabych punktów w dowodzeniu, komunikacji i procedurach. Wnioski powinny służyć aktualizacji dokumentów strategicznych, planów obronnych i poprawie efektywności działania instytucji.
Chociaż ćwiczenie odbywa się w formule niejawnej (ciekawe jak obydwie strony wybrną z udziału w nim Sławomira Cenckiewicza?), a jego wnioski są tajne, to możemy w ciemno zakładać, że pokaże ono, iż konieczne jest dokończenie reformy systemu dowodzenia. Obecna struktura ma wiele wad i doskonale to wiedzą dowódcy Sił Zbrojnych. Już przeprowadzone w styczniu 2023 r. z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy oraz ówczesnego szefa BBN Jacka Siewiery ćwiczenia symulacyjne wysokiego szczebla (Table Top Exercise – TTX) pokazały, że powinna być dookreślona odpowiedzialność organów kierowania obroną państwa, a każdy z uczestników procesu kierowania obroną powinien posiadać opracowane algorytmy reagowania w sytuacjach zagrożenia. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło. Pojawiają się zaś kolejne problemy: np. możliwość użycia wojsk specjalnych w czasie konfliktu prowadzonego poniżej progu wojny, czyli wojny hybrydowej, na terenie kraju do likwidacji obcych grup dywersyjnych.
Gorzej byłoby, gdyby spór polityczny, a tutaj iskrzy jak w hutniczym piecu, przeniósł się na paraliż decyzyjny. „Gdybym był wrogiem Polski”, przywołując Romana Dmowskiego, kluczowe byłyby animozje, a nie działanie w obliczu realnego zagrożenia.