Wandale przewracali nagrobki i malowali czerwonym sprayem napisy „Trump” oraz „DeSantis”, odnoszące się do amerykańskich polityków – informuje Reuters.

Cmentarz został założony w 1904 roku dla czarnoskórych mieszkańców dzielnicy Memphis w Palmetto, około 50 kilometrów na południe od Tampy. Śledczy uważają, że do zniszczeń doszło w ciągu ostatnich kilku tygodni. Jak dotąd nikogo nie zatrzymano.

Ron DeSantis to polityk Partii Republikańskiej, prawnik i były oficer marynarki wojennej USA. Od 2019 roku pełni funkcję gubernatora Florydy i należy do najbardziej rozpoznawalnych konserwatywnych polityków w Stanach Zjednoczonych. Karierę polityczną rozpoczął w Izbie Reprezentantów USA, gdzie zasiadał w latach 2013–2018. Ogólnokrajową rozpoznawalność zdobył jednak jako gubernator Florydy, szczególnie podczas pandemii COVID-19. Sprzeciwiał się restrykcjom sanitarnym, obowiązkowi szczepień i lockdownom, dzięki czemu stał się bardzo popularny wśród konserwatywnego elektoratu.

DeSantis jest kojarzony z twardą polityką wobec migracji, ograniczaniem programów DEI (diversity, equity and inclusion – różnorodność, równość i integracja), sporami dotyczącymi edukacji i praw osób LGBT oraz walką z tym, co określa jako „woke ideology”. Jego działania często wywołują silne kontrowersje i protesty środowisk liberalnych.

Czytaj więcej

Amerykański Sąd Najwyższy uderza w prawo wyborcze. Równość wobec prawa czy rasizm

Mieszkańcy mówią o szoku i gniewie

77-letni Glenn Searls, którego bliscy są pochowani na cmentarzu, przyznał, że był wstrząśnięty skalą zniszczeń. Jego zdaniem pojawienie się nazwisk Donald Trump i Ron DeSantis może wskazywać na polityczne tło całego incydentu. Mężczyzna podkreślał, że widok pomazanych grobów budzi gniew i poczucie bezsilności, zwłaszcza że chodzi o miejsce o dużym znaczeniu historycznym dla lokalnej społeczności afroamerykańskiej.

Edrena Love Freeman powiedziała z kolei, że po przyjeździe na cmentarz odkryła przesunięty nagrobek swojego ojca — weterana II wojny światowej, zmarłego w 1970 roku. – To po prostu złe i bardzo bolesne – mówiła kobieta stojąc przy grobie ojca.

Czytaj więcej

Amerykański kongresmen usunięty z sali podczas orędzia Trumpa. „Czarni nie są małpami”

Śledztwo w napiętej atmosferze politycznej

Sprawa wywołała duże emocje również dlatego, że wydarzyła się w okresie rosnących napięć politycznych w Stanach Zjednoczonych przed listopadowymi wyborami środka kadencji.

Administracja Donalda Trumpa od lat jest krytykowana przez część środowisk za retorykę dotyczącą kwestii rasowych oraz ograniczanie programów związanych z różnorodnością i polityką równościową.

Rzecznik Białego Domu Davis Ingle oświadczył, że wszelkie przejawy przemocy politycznej i aktów nienawiści powinny być jednoznacznie potępiane. Biuro gubernatora Florydy nie skomentowało dotąd sprawy.