Obraz należał przed wojną do żydowskiego kolekcjonera sztuki, Jacquesa Goudstikkera, który zginął uciekając do Wielkiej Brytanii przed nazistami po tym, gdy zaatakowali oni Holandię. Kolekcję ponad 1000 obrazów, należącą do niego, zagrabili naziści. 

Jak „Portret młodej dziewczyny” trafił w ręce holenderskiego generała Waffen-SS

„Portret młodej dziewczyny” miał przywłaszczyć sobie minister lotnictwa Rzeszy Hermann Göring, a następnie trafił na aukcję, w czasie której kupił go Seyffardt. Ten ostatni był holenderskim generałem, kolaborującym z nazistami, który stanął na czele Ochotniczego Legionu Holenderskiego Waffen-SS. 1 lutego 1943 roku Seyffardt wszedł w skład kolaboracyjnego rządu, a kilka dni później padł ofiarą zamachu przeprowadzonego przez ruch oporu. 6 lutego 1943 roku zmarł w wyniku doznanych obrażeń. 

Obraz Keldera trafił do spadkobierców Seyffardta i następnie przez kilkadziesiąt lat miał wisieć w ich domu. 

Czytaj więcej

Paryż pokazał arcydzieła zrabowane przez nazistów. „Do kogo należą te obrazy?”

Na ślad obrazu Brand trafił dzięki potomkowi Seyffardta, który – po tym gdy dowiedział się, że ma wśród przodków generała Waffen-SS (jak mówi, był tym „zniesmaczony”) – zainteresował się historią obrazu wiszącego w domu jego babki. 

Babka poinformowała mężczyznę, że obraz został kupiony w czasie II wojny światowej i że było to „skradzione dzieło sztuki, pochodzące z kolekcji Goudstikkera”. – Nie da się go sprzedać. Nie mów nikomu – dodała kobieta. 

Oficjalnie jednak rodzina, która zmieniła nazwisko po wojnie, przyznała, że jest w posiadaniu obrazu, ale zaprzeczyła, że znała jego pochodzenie – wynika z jej oświadczenia dla holenderskich mediów. 

Detektyw, który potwierdził pochodzenie obrazu: Najdziwniejszy przypadek w mojej karierze

Gdy potomek Seyffardta poznał historię obrazu, skontaktował się z Brandem przez pośrednika. Uznał bowiem, że obraz zostanie zwrócony spadkobiercom Goudstikkera tylko wtedy, jeśli upubliczni sprawę. 

– Czułem wstyd. Obraz powinien być zwrócony spadkobiercom Goudstikkera – powiedział mężczyzna cytowany przez „De Telegraaf”. Z kolei w oświadczeniu przekazanym temu dziennikowi babka mężczyzny napisała, że otrzymała obraz od matki i że nie wiedziała, iż potomkowie Goudstikkera chcą go odzyskać. 

Czytaj więcej

Paulina Florjanowicz: Polskie muzea straciły sporo obrazów i grafik już po wojnie

Brand w toku śledztwa dotyczącego obrazu odkrył, że miał na ramie wyryty numer 92. Detektyw dotarł do materiałów archiwalnych dotyczących aukcji z 1940 roku, na której sprzedawano obrazy z kolekcji Goudstikkera. W dokumentach znalazł informację, że obraz o numerze 92 był to „Portret młodej damy” Toona Keldera.. 

Brand skontaktował się ze spadkobiercami Goudstikkera, którzy potwierdzili, że ich przodek posiadał sześć obrazów Keldera. Potwierdził też, że obrazy te były sprzedawane na aukcji w 1940 roku, a wśród nich był wspomniany „Portret młodej damy”. 

W rozmowie z BBC detektyw przyznał, że był zdumiony odkryciem i dodał, że był to „najdziwniejszy przypadek w jego całej karierze”. – Odzyskiwałem wcześniej zrabowane przez nazistów w czasie II wojny światowej dzieła sztuki, w tym obrazy z Luwru (...). Ale odkrycie obrazu ze słynnej kolekcji Goudstikkera w posiadaniu spadkobierców niesławnego holenderskiego generała Waffen-SS przebija wszystko – wyjaśnił. 

– Przez dekady rodzina, która oczywiście nie ponosi osobistej winy za zbrodnie Seyffardta, miała okazję zrobić to, co należy i zwrócić obraz. Zdecydowali się tego nie robić – dodał.

Niedawno głośno było o innym znalezisku z kolekcji Goudstikkera, które zauważono na ścianie domu wystawionego na sprzedaż w Argentynie. Był to obraz włoskiego artysty Giuseppe Ghislandiego, zatytułowany „Portret damy (Contessa Colleoni)”.