Czy w Polsce mógłby się zdarzyć taki skok jak w paryskim Luwrze, który został okradziony z cennej kolekcji?
Trzeba zaznaczyć, że nasze zbiory zostały przetrzebione w czasie wojny, dlatego nie posiadamy tak cennych kolekcji. Ale zarazem też nasze poważne podejście do kwestii bezpieczeństwa wynika z tego samego faktu gigantycznych strat, jakie polska kultura poniosła. Narodowy Instytut Muzeów jest chyba jedyną instytucją w Europie, która ściśle współpracuje z muzeami przy wszystkich planach ochrony i zabezpieczenia. Są one z nami uzgadniane i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że kwestie bezpieczeństwa są tak dla nas, jak i muzeów kluczowe. Zatem taki przypadek nie powinien mieć miejsca.
Wydawać by się mogło, że muzea powinny być miejscami bezpiecznymi dla zabytkowych obiektów. Jednak chyba nie zawsze tak było – taki wniosek płynie z projektu badawczego „Decorum” prowadzonego przez NIM. W latach 1945-1989 kilka zbadanych placówek muzealnych utraciło co najmniej 292 obiektów. Co się z nimi stało?
Ten projekt był prowadzony pilotażowo. Chodziło o to, aby poznać faktyczny stan wiedzy o zbiorach, które w okresie PRL były wypożyczane do celów niemuzealnych. W 2023 r. zaprosiliśmy do projektu łącznie dziesięć muzeów, z czego w wersji pilotażowej brały udział trzy: Muzeum Narodowe w Warszawie, Łazienki Królewskie oraz Pałac w Wilanowie, ponieważ do lat 90. XX w. tworzyły one jedno muzeum. Chcieliśmy sprawdzić, jak są wykorzystywane muzealia w celach niemuzealnych i jakie były tego efekty. Wszystko zaczęło się w Muzeum Narodowym w Warszawie, bowiem to jego długoletni dyrektor Stanisław Lorentz był zwolennikiem tego, aby dzieła ze zbiorów muzealnych wypożyczać do różnego rodzaju urzędów, instytucji. Uważał, że wynika to wręcz z realizacji zadań statutowych muzeów. Nasza praca pokazała, że często takie wypożyczenia kończyły się tym, że wiele obrazów i grafik nigdy do muzeów nie powróciło.
Czytaj więcej
Brytyjczycy, Rosjanie, Niemcy? Co stało na przeszkodzie zwrotu dokumentów z archiwum krzyżackiego...
Eksponaty grały w filmach i teatrach telewizji, np. te z kolekcji Muzeum Narodowego w Gdańsku wypożyczono do serialu „Czarne Chmury” i epickiego dzieła Aleksandra Forda „Krzyżacy”.
Niekiedy nie zdajemy sobie sprawy, oglądając filmy historyczne, kostiumowe z tego okresu, że część rekwizytów była oryginalna. Muzea nie miały możliwości „postawienia się”, bo decyzje były podejmowane przez władzę polityczną, przez ówczesną partię. Muzea słały potem monity do instytucji, które wypożyczały eksponaty o ich zwrot, albo choćby o dopuszczenie do nich konserwatorów, żeby sprawdzili, jaki jest stan tych dzieł. Ale większość monitów pozostawała bez odpowiedzi.
Badanie „Decorum” było ograniczone. Chociażby Muzeum Narodowe w Warszawie ograniczyło swe poszukiwania do dzieł malarstwa i rysunku, Muzeum Narodowe w Poznaniu do strat poniesionych w obrębie kolekcji malarstwa polskiego i obcego oraz mebli. Możemy zatem założyć, że strat było o wiele więcej, niż wykazał to pilotaż?
Tak. Chociażby przez fakt – co zostało opisane w raporcie – że pilotaż był prowadzony pod presją czasu. Myśmy ten projekt mogli realizować dzięki uzyskanej w 2023 r. dotacji od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego tylko przez rok. Dlatego siłą rzeczy muzea biorące udział w projekcie nie sięgnęły do wszystkich kategorii zbiorów. Zatem wnioski końcowe opierają się na podstawie przebadanej próbki. Należy się spodziewać, że w rzeczywistości problem jest szerszy i z całą pewnością wymaga dalszych badań w ujęciu historycznym. Po drugie – i to też był cel tego projektu – powinny zostać wypracowane wytyczne dla muzeów w zakresie prowadzenia tego rodzaju badań nad swoimi zbiorami.