Reklama
Rozwiń
Reklama

„Troll 2”: Tak się robi soft power!

Norwegia miała trolle i się tym chwali. Nic, tylko brać przykład.
„Troll 2”, reż. Roar Uthaug, dystr. Netflix

„Troll 2”, reż. Roar Uthaug, dystr. Netflix

Foto: Oskar Dahlsbakken/Netflix

Czy jest kiczowaty? Jak najbardziej! Czy trzyma w napięciu? Ależ skąd! Czy w takim razie warto ten film oglądać? Oczywiście, że tak! Od pierwszej sekundy wiemy, że dwa wielkie potwory będą się lać po ryjach i cała reszta nie ma znaczenia. Nieważne, jak banalnie toczy się fabuła. Co z tego, że kuriozum bije po oczach. Dawać mi te trolle!

Geneza powstania filmu „Troll 2” jest prosta. Norwegowie obejrzeli „Godzilla i Kong: Nowe imperium” i stwierdzili: Strasznie to jest kiczowate, a takie miliony zarabia. My też tak chcemy! I zrobili. Prostą historię opowiadającą coś ciekawego o Norwegii, która jednocześnie pokazuje nowoczesny i dobrze zorganizowany kraj. A i jeszcze piękny! Bo krajobrazy też robią wrażenie. Widać, że Skandynawowie inspirowali się serią Transformers. Jednak Norwegowie nie latali w kosmos. W tajnym, podziemnym laboratorium nie ma więc wielkiego, zaawansowanego technologicznie robota z kosmicznej cywilizacji. Jest za to przerośnięty, owłosiony i upiornie brzydki stwór z ludowych, norweskich wierzeń. Zagrali tym, co mieli, a mieli niewiele. Okazuje się jednak, że to wystarczy.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama