Włodzimierz Czarzasty wchodząc na kurs kolizyjny z amerykańskim prezydentem, kalkulował zapewne, że – mogąc sobie pozwolić, jako przedstawiciel władzy ustawodawczej, a nie wykonawczej, na więcej niż premier Donald Tusk czy wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski – zapunktuje u wszystkich liberalnych i lewicowych wyborców, stając się w ich oczach polskim symbolem oporu przeciwko polityce siły tryumfującej nad prawem międzynarodowym uosabianej w ostatnim czasie nie tylko przez autokratów, ale i przywódcę naszego wielkiego sojusznika, Donalda Trumpa.
Zaufanie do zagranicznych przywódców (Sondaż CBOS)
„Efekt Donalda Trumpa” potrafi mieć nieoczekiwany charakter
A jest o co grać, bo sondaże pokazują, iż polityka Trumpa budzi może euforię u Dominika Tarczyńskiego, ale jest on jednak w mniejszości. CBOS opublikował właśnie wyniki badania sprawdzającego zaufanie Polaków do międzynarodowych przywódców – wynika z niego, że większą nieufność niż Trump budzą u nich only Władimir Putin i Aleksander Łukaszenko. Z kolei pod względem zaufania Trump przegrywa nie tylko z Wołodymyrem Zełenskim, ale też z Emmanuelem Macronem i Ursulą von der Leyen. Czasy, w których Polacy uważali, że w życiu nie może ich spotkać nic lepszego niż uzyskanie wizy do USA dawno minęły – i wcale nie dlatego, że dziś do USA można już jechać bez wizy.
Atakując Iran wspólnie z drugim politykiem, który rankingu zaufania do światowych przywódców w Polsce – mówiąc eufemistycznie – nie otwiera, czyli Beniaminem Netanjahu, Trump w realizacji politycznego planu Czarzastego raczej nie przeszkadza. W ogóle warto zauważyć, że prezydent USA, którego zwycięstwo w wyborach miało rozpocząć tryumfalny marsz prawicy do władzy, w wielu miejscach wywołał efekt raczej przeciwny. Sztandarowym przykładem jest Kanada, gdzie Mark Carney został premierem tylko dlatego, że Trump zaczął opowiadać o północnym sąsiedzie jako o 51. stanie USA. Za chwilę jednak w ślady Carneya może pójść Mette Frederiksen, która miała kończyć rządy w Danii, a po tym jak Trumpowi zamarzyła się Grenlandia, Frederiksen ma szansę nie tylko pozostać premierem, ale nawet stanąć na czele prawdziwie lewicowej koalicji, a nie – jak dziś – rządu ponad politycznymi podziałami. Poparcie Trumpa – jak pokazują sondaże – niekoniecznie musi też przynieść sukces Viktorowi Orbánowi. A i w Holandii wyborów nie wygrała prawica, lecz liberałowie. Jeśli można więc mówić o efekcie Trumpa, to ma on dość nieoczekiwany charakter.