Reklama

Marek Kutarba: Atak na Iran to dla Polski zła wiadomość

Trwający właśnie atak na Iran to zła wiadomość nie tylko Teheranu, ale i dla Warszawy. Za to bardzo dobra dla Pekinu. Amerykanie właśnie zużywają kolejną partię setek rakiet, które zdaniem wielu amerykańskich analityków powinni zachomikować na wypadek ewentualnej wojny z Chinami o Tajwan.
Marek Kutarba: Atak na Iran to dla Polski zła wiadomość

Foto: REUTERS/Rami Shlush

Kolejne ataki na Iran nie tylko drenują zapasy w amerykańskich i izraelskich magazynach. Zmniejszają się też zapasy tego, co Amerykanie mogliby sprzedać walczącym z Rosją Ukraińcom. Sprzedać, bo na darowizny ze strony administracji Donalda Trumpa jak za czasów prezydenta Bidena Ukraińcy nie mogą liczyć już od dość dawna.

Ale nie tylko Ukraińcy powinni się martwić topniejącymi zapasami w arsenałach USA. To także zła wiadomość dla nas. Im mniejsze zapasy w amerykańskich składach, tym szybciej Pentagon będzie musiał je uzupełnić. A to oznacza mniejszą dostępność amerykańskich rakiet dla sojuszników. A być może także opóźnienie dostaw niektórych systemów.

Czy USA odbudują zapasy kosztem sojuszników?

Jak już o tym pisałem, prezydent Donald Trump polecił swojej administracji opracowanie takich zmian w przepisach o sprzedaży broni, które preferować będą zakupy dla sił amerykańskich oraz dadzą pewne przywileje najwierniejszym sojusznikom USA. Wydawało się, że to szansa na przyspieszenie dostaw amerykańskiego uzbrojenia także dla Polski. Kolejne wojny Trumpa mogą jednak szybko to zmienić. Przynajmniej, jeśli chodzi o sprzedaż uzbrojenia rakietowego. Po ataku na Iran USA będą musiały w pierwszej kolejności uzupełnić zapasy rakiet w magazynach Izraela i swoich własnych.

Czytaj więcej

USA mają pierwszy okręt zdolny do uderzeń hipersonicznych

W głównym nurcie amerykańskiej debaty strategicznej od dość dawna mówi się o tym, że wsparcie dla Ukrainy, Izraela oraz operacje na Bliskim Wschodzie zużywają część zapasów amunicji potrzebnej przede wszystkim na wojnę z Chinami o Tajwan – i tymi zapasami, które zostały, trzeba bardzo ostrożnie gospodarować. Admirał Samuel Paparo, szef Indo-PACOM (potoczna nazwa United States Indo-Pacific Command), przyznał publicznie, że skala uzbrojenia przekazywanego Ukrainie i Izraelowi zaczęła zjadać zapasy potrzebne w teatrze indopacyficznym, podczas gdy jeszcze niedawno twierdził, że nie widzi wpływu tych transferów na własne plany wojenne.

Reklama
Reklama

Czy Amerykanom wystarczy rakiet by bronić Tajwanu?

Seria gier wojennych i analiz CSIS (Center for Strategic and International Studies – jednego z głównych think tanków w Waszyngtonie zajmujących się polityką zagraniczną, bezpieczeństwem i obronnością USA) pokazała, że w konflikcie o Tajwan USA bardzo szybko zużyłyby większość precyzyjnych pocisków dalekiego zasięgu (JASSM, LRASM, pociski manewrujące, rakiety przeciwokrętowe, wybrane środki OPL). W jednej z głośnych symulacji CSIS stwierdzono, że zapasy kluczowych środków ofensywnych wyczerpałyby się w mniej niż tydzień intensywnych działań przeciwko Chinom.

Czytaj więcej

Wyborców Donalda Trumpa poproszono o wskazanie celu następnej interwencji militarnej. Oto wynik

W lutym 2026 r. Politico opublikowało tekst o tym, że uderzenia na irańskie cele grożą dalszym uszczupleniem amerykańskich zapasów rakietowych i mogą zwiększyć ryzyko dla wojsk USA. W artykule cytowany jest m.in. Tom Karako z CSIS, który zauważa, że intensywne użycie Tomahawków i innych środków dalekiego zasięgu przeciwko Iranowi może przepalać środki potrzebne w ewentualnej wojnie z Chinami i że takimi zasobami trzeba gospodarować z myślą o odstraszaniu Pekinu. Według szacunków CSIS USA mogły już zużyć do 20 procent przewidywanych na 2025 rok zapasów rakiet SM-3 oraz 20–50 procent pocisków systemu THAAD.

W amerykańskich mediach, na bazie różnego rodzaju raportów i analiz, w tym tych przygotowywanych na potrzeby Kongresu USA, od dawna podkreślano, że baza przemysłowa USA jest nieprzygotowana do prowadzenia długotrwałej wojny z równorzędnym przeciwnikiem właśnie ze względu na tempo produkcji amunicji precyzyjnej. Kongresowy przegląd strategii obronnej (National Defense Strategy Commission) oraz powiązane analizy zwracały uwagę, że w wojnie z Chinami USA mogłyby wypalić znaczną część zapasów w ciągu kilku tygodni, a niektóre klasy pocisków przeciwokrętowych wystarczyłyby tylko na kilka dni. To jeden z powodów, dla których nie tak dawno prezydent Donald Trump beształ amerykańskich producentów za zbyt wolne tempo produkcji i żerowanie na publicznych pieniądzach.

Czy z produkcją rakiet Waszyngton faktycznie ma problem? 

Choć twarde udowodnienie tego, że obawy te są uzasadnione, jest trudne, to jednak wiele wskazuje na to, że Amerykanie mają dziś nadal problem z szybkim uzupełnianiem zapasów. Dane o produkcji amunicji w USA są rozproszone: część pochodzi z komunikatów firm (Lockheed Martin, RTX/Raytheon), część z wypowiedzi urzędników, a część z analiz think tanków i mediów branżowych. I tak np. zawarte w lutym 2026 roku kontrakty przewidują, że roczna produkcja Tomahawków ma wzrosnąć do ponad 1000 sztuk rocznie, co ma oznaczać wzrost 2–4-krotny względem dotychczasowych poziomów. To sugeruje, że jeszcze niedawno mówiono raczej o kilkuset produkowanych sztukach rocznie.

Czytaj więcej

Donald Trump skłamał mówiąc o Iranie w orędziu o stanie państwa?
Reklama
Reklama

W przypadku pocisków JASSM (zamówionych również przez Polskę) mówiło się jeszcze niedawno o produkcji rzędu 500 sztuk rocznie z perspektywą zwiększenia wolumenu produkcji do 1000 sztuk. Z kolei produkcja rakiet przeciwlotniczych SM-6 ma oscylować wokół 500 sztuk rocznie. I choć liczby te z punktu widzenia kraju takiego jak Polska mogą się wydawać całkiem duże, to i tak są one o kilka rzędów wielkości niższe niż przewidywane zużycie amunicji rakietowej w ewentualnej wojnie USA i Chin.

Warto w tym kontekście przypomnieć, że w poprzednim ataku na Iran całkowite zużycie (według szacunków Pentagonu i CSIS) obejmowało około 300–400 precyzyjnych pocisków i bomb (Tomahawk + JASSM + MOP). W obronie zużyto około 100–200 rakiet. To mniej więcej 10–20% miesięcznej produkcji kluczowych typów pocisków takich jak Tomahawk i przeciwlotniczy SM-6. Jak będzie tym razem, zobaczymy.

Komentarze
Jerzy Haszczyński: Pierwsza wielka wojna Donalda Trumpa. Masa wątpliwości
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Donald Trump zdobywa punkty dla Włodzimierza Czarzastego, a nie dla PiS
Komentarze
Marek Kozubal: MON wygrywa w starciu z MSWiA, czyli walka o medyków
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Radosław Sikorski o USA i UE. Nie wymienił nazwiska Trumpa. I dobrze
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama