Monolok” uszyty został z opowieści, choć wypadałoby poszukać bardziej fryzjerskiej metafory, bo narratorem jest przecież stary fryzjer z Grochowa. Nazbierało mu się historii jak włosów z tych wszystkich lat, strzygł, słuchał klientów, niejedno widział i teraz mówi. O niedowidzącym listonoszu Andrzejczaku, pani Marcie od pioruna, o Grzegorzu Diable, o Zbyszku Krecie… O tym, jak inżynier Sankoski strzelał ze śrutówki do księżyca, o tym, jak kot zjadł pijaka, o krawacie Roberta Kennedy’ego, o talerzu faworków płynącym po Liwcu. I te historie zostały przystrzyżone w sam raz, nie za krótko, nie za długo, tak na modłę grochowską.