Gdyby film Ridleya Scotta skupił się tylko na pokazywaniu strzelania do celu, niewiele by w nim było interesującego. Na szczęście jest w nim coś więcej.
Bardzo cenię to, że Agnieszka Smoczyńska idzie własną artystyczną ścieżką. Istnieje idealne angielskie słowo opisujące jej kino: „peculiar”, czyli osobliwe.
Ekranizacja eposu Homera żyje własnym życiem. I zostanie z nami na długo jako inspiracja dla krytykujących ją historyków, archeologów i twórców internetowy...