Reklama

Gen. Radosław Kujawa dla „Rzeczpospolitej”: Białoruskie służby traktują Polskę jako główne zagrożenie

Udało nam się w ostatnich latach zidentyfikować i w znacznym stopniu zneutralizować aktywność wywiadowczą zarówno służb rosyjskich, jak i białoruskich – mówi gen. bryg. Radosław Kujawa, zastępca koordynatora służb specjalnych.
Linia kolejowa nr 7 Warszawa-Lublin w okolicach stacji Mika. Działający na rzecz rosyjskiego wywiadu

Linia kolejowa nr 7 Warszawa-Lublin w okolicach stacji Mika. Działający na rzecz rosyjskiego wywiadu sprawy dokonali w tym miejscu aktów dywersji

Foto: PAP/Przemysław Piątkowski

Czy po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie wzrosło zagrożenie atakami terrorystycznymi na amerykańskie i izraelskie instytucje w Polsce? 

Ta wojna wpływa na cały system światowego bezpieczeństwa, ponadto jest w nią aktywnie zaangażowany nasz najważniejszy sojusznik. Nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób ten konflikt się zakończy. Przekonaliśmy się w ciągu ostatnich dni, że Iran sięga po wszelkie możliwe środki, żeby odpowiedzieć w sposób aktywny i agresywny na atak Stanów Zjednoczonych i Izraela. W związku z tym wszelkie obiekty i instytucje obu tych państw na terytorium Polski powinny być uznawane za potencjalny cel, stąd też ich ochrona została wzmocniona.

Czy obecna sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie może wpłynąć na działania Rosji? 

Władze Rosji jeszcze nie wiedzą, jakie konkretne wnioski dla nich płyną z tej wojny. Możemy być pewni, że bardzo intensywnie analizują sytuację. Jest to kolejna operacja wojskowa wymierzona w Iran, w której zachowują się powściągliwie, ale wielowymiarowo obserwują jej aspekty wojskowe pod kątem możliwości realizacji swoich aspiracji strategicznych. Rosja ma świadomość, że po ataku na Ukrainę jej pozycja międzynarodowa, gospodarcza i militarna uległa osłabieniu i stara się kontrolować straty, których w tych obszarach doznała. 

Czy to oznacza, że na przykład może próbować wyciszać wojnę z Ukrainą?

Życzyłbym sobie, aby Rosjanie uznali, że to jest dobry moment na refleksję, że agresja militarna nie rozwiązuje problemów, a jedynie generuje nowe. Jeżeli to wojna na Bliskim Wschodzie stałaby się dodatkowym katalizatorem procesu pokojowego, byłaby to dobra informacja. Oczywiście nie chodzi o pokój na rosyjskich warunkach.

Czytaj więcej

Co pokazuje sprawa Rosjanki w orbicie Czarzastego? Ppłk Maciej Korowaj dla „Rzeczpospolitej”

Czy polskie służby specjalne są finansowane na odpowiednim poziomie, aby mierzyć się z wyzwaniami wojny hybrydowej?

Udało nam się w ostatnich latach uzyskać znaczący wzrost środków na służby specjalne. Trwa proces programowania ich intensywnego rozwoju, natomiast potrzeby związane z nowymi wyzwaniami i ze skalą zagrożeń  są ogromne – zarówno kadrowe, jak i techniczne. Na pewno potrafilibyśmy spożytkować sensownie dużo większy budżet, zwłaszcza na rozwój nowych technologii. W porównaniu z większością państw europejskich wydajemy – zwłaszcza na służby cywilne – mniej w stosunku do PKB czy potencjału demograficznego.

Reklama
Reklama

Obserwujemy problemy kadrowe we wszystkich tzw. służbach mundurowych. Czy w ramach programu modernizacji służb możliwe byłoby na przykład podwojenie liczby funkcjonariuszy służb specjalnych? W porównaniu do innych państw nasze zasoby kadrowe są bardzo szczupłe, mówimy w sumie o kilku tysiącach osób. 

Jestem przeciwnikiem działań spektakularnych i ogłaszania koncepcji w stylu: dwa razy większy budżet na dwa razy większe kadry. Racjonalny efekt przynosi zaprogramowany, miarowy rozwój. Służby specjalne są tym obszarem, gdzie samo zwiększenie liczby funkcjonariuszy, w sytuacji, kiedy nie będą temu towarzyszyły właściwa selekcja i szkolenie, a także profesjonalny proces adaptacyjny, może wygenerować więcej problemów niż korzyści. Efekt będzie tylko propagandowy. Nam są potrzebni ludzie o najwyższej jakości i najlepszych kwalifikacjach. Wyzwaniem jest możliwość zapłacenia najlepszym takich pieniędzy, które spowodują, że służby specjalne staną się konkurencyjne na rynku. Temu musi towarzyszyć właściwe przygotowanie struktur gotowych do przeszkolenia nowych funkcjonariuszy i wprowadzenia ich w tajniki zawodu. Na pewno powinniśmy intensywnie rozbudowywać potencjał służb wywiadu i kontrwywiadu.

Jak głęboko rosyjskie i białoruskie służby próbowały infiltrować polskie struktury polityczne i wojskowe po 2014 r., czyli od momentu rozpoczęcia inwazji na Ukrainę? Jakie były widoczne symptomy?

Służby rosyjskie mają aspiracje globalne, a białoruskie traktują Polskę jako główne zagrożenie. Z punktu widzenia wywiadów wojskowych obu państw jesteśmy państwem granicznym, na terenie którego mogą być w przyszłości prowadzone działania wojskowe. W związku z tym nasze instalacje militarne i cywilne traktowane są przez nie jako zaplecze potencjalnego frontu. Obserwujemy to wzmożone zainteresowanie, ale też udało nam się w ostatnich latach zidentyfikować i w znacznym stopniu zneutralizować aktywność wywiadowczą zarówno służb rosyjskich, jak i białoruskich. Mamy dosyć szczegółową wiedzę na temat tego, co jest przedmiotem ich zainteresowania i jakimi środkami realizują swoje zadania.

Jak głęboko mogą sięgać nadal ich wpływy w administracji czy biznesie?

Nasze państwo jest dosyć odporne na penetrowanie elit politycznych przez te dwa wywiady. Poziom świadomości i związanej z tym ostrożności jest na wysokim poziomie, np. w porównaniu z innymi państwami europejskimi. Trzeba mieć świadomość, że osoby, które mają w Polsce dostęp do tajemnic są objęte dosyć wnikliwą osłoną kontrwywiadowczą. Jesteśmy jednak dla tych państw ważnym celem, a wrażliwe informacje są dzisiaj stosunkowo łatwo dostępne.

Nasze państwo jest dosyć odporne na penetrowanie elit politycznych przez wywiady Rosji i Białorusi

Gen. Radosław Kujawa

A jak jest w przypadku biznesu? 

Przedsiębiorcy są zorientowani na zarabianie pieniędzy i wielu z nich ubolewa nad tym, że nie da się prowadzić „normalnej” wymiany handlowej np. z Białorusią, czy handlować surowcami np. węglem z Rosją. Częściej skorzy są do ryzykownych i niefrasobliwych zachowań, co jest źródłem zagrożeń. Symptomatyczny jest także fakt, iż w okresie kilkunastu lat wojny ukraińsko-rosyjskiej nie było łatwo przerwać powiązań gospodarczych i handlowych między biznesem z obu państw. Pomimo wprowadzonych sankcji mamy w świecie zachodnim dość liczne przypadki ich łamania, znajdowania bypassów, aby je omijać. Potencjalni kontrahenci są zainteresowani osiąganiem korzyści, szukają zatem rozwiązań, aby ten efekt osiągnąć. A „partnerami” po drugiej stronie są ludzie służb.

Kto stał za wykrytymi aktami szpiegostwa – sojusznicy czy polskie służby? Myślę np. o grupie zajmującej się monitorowaniem transportów pomocy dla Ukrainy w 2023 r. i o przygotowaniach do dywersji kolejowej? 

Zatrzymania osób realizujących działania na rzecz obcego wywiadu, w tym również akty dywersji na terytorium Polski, są sukcesem polskich służb specjalnych. Współpraca międzynarodowa jest ważna: osoby realizujące wrogie działania przemieszczają się przez państwa ościenne, przekraczają granice, używają łączności i dlatego ich identyfikowanie czy kontrola wymagają kooperacji służb sojuszniczych. Niekiedy partnerzy dostarczają nam istotnych informacji. Natomiast powtórzę z całą stanowczością: to są sukcesy polskiego kontrwywiadu, czyli przede wszystkim ABW, ale także SKW i – co mniej znane – w pojedynczych przypadkach wspierane przez nasze wywiady. Podkreślę w tym miejscu również dobrą współpracę z policją.

Reklama
Reklama

Z przypadków opisywanych w „Rzeczpospolitej” wynika, że niekiedy takie osoby rozpoczynają przygotowania do realizacji operacji np. w Hiszpanii, a czasami są to m.in. obywatele tego państwa, ale też legitymujący się paszportem kolumbijskim. To chyba pokazuje, w jakim środowisku werbują rosyjskie służby.

To osoby wywodzące się z różnorodnych środowisk i kierujące się wieloma motywami, zarówno materialnymi, jak i ideologicznymi. Opinia publiczna zna tylko niewielki fragment efektów pracy służb. My staramy się komunikować o sukcesach w sposób lakoniczny – jesteśmy ograniczeni wymogami procedury karnej, nie chcemy także, by zbyt wiele informacji dotarło do naszych adwersarzy. Tak więc przypadki zatrzymania sprawców przechodzą na ogół niemal niezauważone. Natomiast kiedy nastąpi skazanie i dziennikarze uzyskują dostęp do materiałów ze śledztwa, wtedy zainteresowani mają szanse docenić, jak wielka praca została wykonana właśnie przez polskie służby. 

Czytaj więcej

Ekspert: Śledztwo ujawniło, że Rosja werbuje w Polsce kolaborantów przez gry wideo

To, że zatrzymaliśmy kilkadziesiąt osób, nie oznacza, że można było ich łatwo zidentyfikować i zneutralizować. Za tym stoi intensywna i bardzo wnikliwa praca funkcjonariuszy ABW. Ale dlatego też mamy rozległą wiedzę na temat tego, do jakich zadań przygotowywane są osoby realizujące na terenie Polski zadania wywiadowcze. Służby rosyjskie i białoruskie też wyciągają wnioski ze swoich porażek.

Czy zdarzenia, z którymi mierzyliśmy się od jesieni poprzedniego roku układają się w jakiś wytłumaczalny wzór, który wskazywałby rzeczywisty cel działania Rosji – myślę o sekwencji: wlot dronów, próba dywersji na kolei, a pod koniec roku cyberatak na sieci energetyczne? 

Celem jest destabilizacja naszego państwa, podważenie wiary w polski system bezpieczeństwa, a także badanie podatności naszych systemów. Przeciwnicy nie wybierają celów w sposób dowolny, tylko w oparciu o własne możliwości realizują te, które są w stanie zrealizować. Próbują angażować nas w wielu wymiarach, wiązać środki, wywoływać niepokój. My też nie możemy reagować w sposób, który może sprzyjać ich celom – myślę tutaj o komunikacji. Powinniśmy kontrolować negatywne zjawiska, zwalczać i eliminować tych, którzy za nimi stoją, interweniować operacyjnie i dyplomatycznie, ale organizując przekaz, działać tak, aby nie realizować rosyjskiego celu, jakim jest wzbudzanie niepokoju w społeczeństwie, wywoływanie konfliktów i ataków na polskie struktury bezpieczeństwa. Polityka informacyjna instytucji państwa powinna być odpowiedzialna, bo machina dezinformacyjna czeka na nasze błędy.

Udało nam się zneutralizować aktywność wywiadowczą służb rosyjskich i białoruskich

Gen. Radosław Kujawa

Słowem chodzi o to, aby nie grać w orkiestrze Putina?

Reakcja powinna być prawdziwa i adekwatna do zagrożeń. Potrzeba stworzenia systemów antydronowych w sferze cywilnej i wojskowej to pilna konieczność, zresztą dla całego świata. Na torach wykonana została tytaniczna praca, aby były bezpieczne, chociaż każdy rozumie, jak trudne jest to zadanie w stanie trwałego zagrożenia. Przypadek agresji na infrastrukturę energetyczną jest inny dlatego, że nie da się zdestabilizować polskiej sieci energetycznej z zewnątrz, przez internet. Nie można zdalnie wyłączyć Polakom prądu, bo państwo – zarówno służby, spółki skarbu państwa, jak i komercyjni operatorzy – wykonało ciężką pracę, aby zbudować system ochrony infrastruktury krytycznej. Od kilku lat działają zespoły międzyresortowe, które starają się identyfikować zagrożenia i je eliminować. W tym grudniowym przypadku mieliśmy jedynie do czynienia z nieskutecznym badaniem podatności sieci.

Reklama
Reklama

Dzisiaj obserwujemy w infosferze zasadny niepokój związany z sytuacją na Bliskim Wschodzie i możliwością wzrostu cen ropy. Państwo kładzie na drugiej szali prawdziwą informację, która brzmi: mamy zapasy, nie sprowadzamy z tego regionu ropy. Światowe ceny wprawdzie wzrosną – nikt dzisiaj z nas nie wie, w jakim zakresie, ale w perspektywie wielu tygodni nie ma zagrożeń dla stabilności dostaw. W tej wojnie informacyjnej łączą się interesy podmiotów zainteresowanych destabilizacją państwa i sianiem paniki oraz beneficjentów wzrostu cen surowców energetycznych. W jednej i drugiej grupie są też rosyjskie służby.

Ilu może działać w Polsce agentów rosyjskich służb? Tylko w samych Niemczech media szacują ich liczbę w przedziale od 200 do 2 tys. osób.  

Nikt w świecie kontrwywiadu nie operuje takimi liczbami. To publicystyka. Służby dzielą aktywność obcych wywiadów, wyróżniając oficerów, nie tylko tych, którzy działają pod przykryciem dyplomatycznym, oraz ich źródła. Ta druga grupa to szeroka kategoria współpracowników, osób o różnym obywatelstwie, które realizują cały katalog zadań wywiadowczych. Wśród nich są m.in. te dostarczające informacji, potencjalni dywersanci, uczestnicy wojny informacyjnej, hakerzy, wykonawcy zadań operacyjnych. Charakter ich związku z wywiadem i stopień świadomości jest różny. Wracając do zimnowojennych klimatów warto też zwrócić uwagę na ludzi, którzy zostaną uruchomieni tylko do wykonania konkretnego polecenia. Dlatego tak szacowane liczby nie mają znaczenia i służby się nimi nie posługują, abstrahując od tego, że różnica między 200 a 2 000 to 900 proc. 

Czy zatem głównym zapleczem dla działań szpiegowskich prowadzonych przez służby rosyjskie i białoruskie jest diaspora białoruska, ukraińska i rosyjska?

Doświadczenie wskazuje, że środowiska emigracyjne są zawsze podatne na infiltrację wywiadowczą. Ponadto w dobie wojny łatwo można zmienić tożsamość czy posługiwać się fałszywymi dokumentami. Nie przez przypadek Rosjanie wykorzystują do realizacji zadań Ukraińców z terenów okupowanych, bo mogą ich wyposażyć w dowolne dokumenty, a kierując ich aktywność przeciwko Polsce starają się też skłócić nasze społeczeństwa. W Niemczech od lat żyje ogromna diaspora rosyjska. Siłą rzeczy to środowisko stanowi istotny czynnik zagrożenia i myślę, że okoliczność ta wpływa na aktywność niemieckiego kontrwywiadu. Musimy mieć świadomość, że obywatele Rosji i Białorusi, także ci mieszkający na Zachodzie, są podatni na presję tamtejszych służb, które mają w sobie rys autorytarny. Wykorzystują one cały katalog zależności, ale też szantaż do tego, żeby tych ludzi zdyscyplinować i podporządkować.

Środowiska emigracyjne są zawsze podatne na infiltrację wywiadowczą

Gen. Radosław Kujawa

Czy białoruskie służby używają tzw. miodowych pułapek (honey traps) z udziałem kobiet z diaspory, np. modelek, influencerek, do szantażu lub zbierania kompromatów? Czy w taki sposób służby tego państwa złowiły agenta, który pracował w MON? 

Z punktu widzenia służb każdy środek jest dobry, jeżeli prowadzi do określonego celu, jakim może być uzyskanie potrzebnej wiedzy lub wypracowanie dogodnych sytuacji operacyjnych. I dotyczy to każdej kategorii osób, które są przydatne z operacyjnego punktu widzenia. Więc metoda, o której pan wspomina, niekiedy może być absolutnie nieprzydatna, a w innym przypadku traktowana jako ważny sposób działania. W przypadku agenta, który pracował w MON nie była przydatna.

Reklama
Reklama
Generał brygady, oficer służb specjalnych. Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zast

Radosław Kujawa

Generał brygady, oficer służb specjalnych. Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zastępca Ministra Koordynatora Służb Specjalnych. W latach 2008-2015 szef Służby Wywiadu Wojskowego. Absolwent historii Uniwersytetu Wrocławskiego. W latach 80-tych XX w. działacz podziemnego Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Od 1992 r. służył w zarządzie wywiadu, następnie w kontrwywiadzie UOP i ABW, był dyrektorem Centrum Analiz ABW i dyrektorem w Agencji Wywiadu.

Foto: KPRM

Konflikty zbrojne
Rosyjska fala sabotażu w Europie. Polska najbardziej narażona
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Polityka
Czy Rosja może zaatakować NATO w 2027 roku? Generał: Władimir Putin mówił, że już walczymy
Wojsko
Płk Łukasz Paczesny: Co wiemy o szpiegu z MON. Poważne wątpliwości
Plus Minus
Pułkownik Krawczyk: Na poziomie służb specjalnych już trwa konflikt Polska-Rosja
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama