Reklama

Wojna bez zwycięzców. Dlaczego interwencja USA w Iranie może potrwać miesiące?

Nic nie wskazuje na to, aby kolejny konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie miał zakończyć się szybko. Teheran stawia wyraźnie na wojnę na wyniszczenie oraz wywołanie chaosu w regionie.
Dym nad strefą przemysłu naftowego w Fudżajrze w ZEA. Pożar wybuchł w wyniku upadku szczątków po prz

Dym nad strefą przemysłu naftowego w Fudżajrze w ZEA. Pożar wybuchł w wyniku upadku szczątków po przechwyceniu drona przez obronę przeciwlotniczą.

Foto: REUTERS/Amr Alfiky

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak przebiega amerykańsko-izraelska interwencja przeciwko Iranowi i jakie są jej cele?
  • Jaka jest rola Hezbollahu w konflikcie?
  • W jaki sposób Iran usiłuje destabilizować Bliski Wschód?
  • Co wpływa na przedłużający się charakter wojny i jakie są tego konsekwencje?
  • Co jest kluczowe dla zakończenia konfliktu z Iranem?

Nie ma praktycznie wojen, które kończą się zgodnie z planem. Nie wiadomo jeszcze do końca, czy ta prawda dotyczy także amerykańsko-izraelskiej interwencji przeciwko Iranowi. W każdym razie think tank European Council on Foreign Relations (ECFR) nadał swemu najnowszemu opracowaniu tytuł „Wojna bez zwycięzców: koszty amerykańsko-izraelskiej agresji na Iran”. 

Można przewidzieć, kto ogłosi się zwycięzcą, a także można powiedzieć, że od sobotnich ataków lotniczych i rakietowych połączonych sił Izraela i USA na Iran nie udało się zrealizować dwóch pierwotnych założeń: upadku reżimu, jak i wywołania powstania narodowego przeciwko rządzącym ajatollahom. 

– Nie oznacza to, że operacja nazwana „Epicka Furia” (ang. Epic Fury) przejdzie do historii jako „Epickie Szaleństwo” (ang. Epic Folly). Do tego jeszcze bardzo daleko, ale widać wyraźnie, że w hierarchii planów amerykańskich nastąpiła już pewna korekta. Deklarowany cel w postaci zmiany reżimu znalazł się na dalszym planie, zastąpiony przez konieczność likwidacji irańskiego programu nuklearnego oraz balistycznego – mówi „Rzeczpospolitej” Dominique Moïsi, współzałożyciel Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IFRI).

Reklama
Reklama

Śmierć ajatollaha Alego Chameneiego nie doprowadziła do upadku reżimu 

Fizyczna likwidacja najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego, jak i około 40 osób z najwyższego kierownictwa Islamskiej Republiki Iranu nie przyniosła natychmiastowych rezultatów. 

System władzy w Iranie

System władzy w Iranie

Foto: PAP

Zgodnie z konstytucją nowego najwyższego przywódcę wybiera 88-osobowe Zgromadzenie Ekspertów. Proces rozpoczął się w przyspieszonym tempie. A może nawet już skończył - pod naciskiem Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Według niepotwierdzonych przez reżimowe źródła informacji został nim Modżtaba Chamenei, syn Alego. Oznaczałoby to zwycięstwo obozu ultrakonserwatywnego.

Budynek, w którym mieli się zebrać delegaci Zgromadzenia, został we wtorek zniszczony w wyniku ataku izraelskiego. Wynika z tego, że Izraelowi zależało na utrzymywaniu obecnego stanu, czyli braku najważniejszego ogniwa w irańskim procesie decyzyjnym. Mimo iż nie jest jasne, czy nowy najwyższy przywódca przejmie natychmiast wszystkie obowiązki i czy podejmować będzie decyzje dotyczące spraw wojennych.

Z niektórych informacji wynika, że nie uczestniczył w tym ostatnio także zabity w sobotę ajatollah Chamenei. Tak czy owak likwidacja naczelnika państwa nie wpłynęła na losy wojny. Przynajmniej do tego momentu. W sumie było to do przewidzenia, zwłaszcza przez Izrael. Sama likwidacja przywódców Hamasu nie miała większego wpływu na zdolności bojowe tej organizacji.

To samo dotyczy libańskiego Hezbollahu, który nawet w obecnej sytuacji nie składa broni. Okazał się sojusznikiem niezwykle lojalnym, jak i w przeszłości, gdy  był największym atutem Teheranu w czasie wojny w Gazie. Zadaniem Hezbollahu  obecnie było doprowadzenie do destabilizacji Libanu, w myśl irańskiego planu zakładającego wciągnięcie jak największej liczby państw w obecną wojnę.

Reklama
Reklama

Z tej racji do Hezbollahu płynął w ostatnich tygodniach potok gotówki, dostarczanej przez irańskich dyplomatów w walizkach przez lotnisko w Bejrucie. Ale osłabiony wcześniejszą konfrontacją z Izraelem Hezbollah nie jest w stanie wypełnić powierzonej mu misji. Zwłaszcza w warunkach druzgocących ataków izraelskich, także na cele w Bejrucie.

Zasięg irańskich rakiet

Zasięg irańskich rakiet

Foto: PAP

Udała się jedynie destabilizacja południa Libanu, skąd rzesze uchodźców trafiają do Bejrutu.

Jaki jest plan Iranu? Dlaczego atakuje kraje na Bliskim Wschodzie?

Iran czyni wszystko, aby doprowadzić do chaosu w całym regionie wysyłając drony i rakiety na wszelkie możliwe cele, nie tylko amerykańskie czy izraelskie. Irańskie groźby sprawiły, że zamknięta została praktycznie Cieśnina Ormuz i tym samym także dostawy znacznej części ropy dla świata. Setki rakiet i dronów kierowane są w kierunku Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej, a nawet w iracki Kurdystan.

Cieśnina Ormuz

Cieśnina Ormuz

Foto: PAP

Przed wojną oceniano, że Iran posiada około 2500 rakiet różnego typu, lecz ma też niemałe możliwości produkcyjne. – Teheran używa rakiet dość oszczędnie, licząc na przekształcenie konfliktu w wojnę na wyniszczenie w przekonaniu, że taka taktyka przyniesie zamierzony skutek w postaci złagodzenia warunków zakończenia wojny – mówił w wywiadzie dla CNN Danny Citrinowicz z izraelskiego Instytutu Studiów Bezpieczeństwa Narodowego (INSS). Jego zdaniem Izrael i USA nie mają innego wyjścia niż intensyfikacja działań zbrojnych.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Opozycja irańska myśli o upadku reżimu i się kłóci. Syn szacha to „neofaszysta”

– Nie ma w tej sprawie różnicy zdań pomiędzy Waszyngtonem a Jerozolimą i nie ma też innego wyjścia, niż ostateczna likwidacja wszelkich zdolności militarnych Iranu do chwili, gdy zniknie egzystencjalne zagrożenie dla Izraela, a Iran stanie się normalnym krajem – zapewnia „Rzeczpospolitą” prof. Efraim Inbar, politolog z prawicowego Jerozolimskiego Instytutu Strategii i Bezpieczeństwa (JISS).

Wojna USA i Izraela z Iranem: Bilans ofiar (do 4 marca, do ok. 8 rano)

Amerykanie, od momentu wybuchu wojny stracili trzy myśliwce F-15, a także sześciu żołnierzy, którzy zginęli w ataku na bazę w Kuwejcie. W Iranie (stan na 3 marca) w atakach zginęło co najmniej 787 osób, w Izraelu – 10 osób, w Libanie – 50 osób, w Bahrajnie – 1 osoba, w Kuwejcie – 3 osoby, w tym 2 żołnierzy, w Omanie – 1 osoba (marynarz tankowca u wybrzeży Muskatu), w ZEA – 3 osoby.

W jego opinii rozumie to doskonale Donald Trump. Także dlatego, że świetnie rozumie się z premierem Beniaminem Netanjahu. Do tego stopnia, że – jak ujawnił  sekretarz stanu Marco Rubio – termin amerykańskiego ataku został przyspieszony przez działania izraelskie.

Rodzi to pytanie o to, kto właściwie kieruje amerykańską polityką bliskowschodnią. – Jest bardzo prawdopodobne, że premier Netanjahu był w stanie przekonać Donalda Trumpa o powodzeniu operacji przeciwko Iranowi, nawiązując do sukcesu akcji w Wenezueli. Mógł także argumentować, iż Trump jako 47. prezydent  USA ma szanse przejść do historii  jako przywódca, który zakończył 47 lat panowania reżimu ajatollahów – zwraca uwagę Dominique Moïsi.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Dlaczego USA zaatakowały Iran? Donald Trump mówi jedno, Marco Rubio drugie

Kiedy zakończy się wojna USA i Izraela z Iranem?

Nikt już nie ma obecnie złudzeń, że wojna z Iranem nie zakończy się szybko. Sam prezydent Trump mówi o tygodniach. Wielu obserwatorów jest zdania, że w grę wchodzić mogą miesiące. 

– Amerykanie są zdeterminowani, aby zakończyć wojnę z niekwestionowanym sukcesem, gdyż w przeciwnym wypadku ich wpływy na Bliskim Wschodzie ulegną znacznemu osłabieniu. Dlatego nie mają innego wyjścia, niż intensyfikacja działań zbrojnych w nadziei, że jednak reżim upadnie i dojdą do porozumienia z nowymi władzami – mówi „Rzeczpospolitej” Ilter Turan, emerytowany profesor uniwersytetu Bilgi w Stambule. 

Problem w tym, że trudno oczekiwać, aby implozja reżimu nastąpiła z dnia na dzień pod wpływem ataków z powietrza. Zdaniem Turana może się to stać jedynie w warunkach powstania narodowego, czego oznak w tej chwili nie widać. Tak jak i gotowości wysłania przez USA czy Izrael do Iranu armii lądowej. 

Reklama
Reklama

– Taki scenariusz jest absolutnie wykluczony, chociaż wspominał o tym Trump. Chyba, że chodzi o siły specjalne – mówi „Rzeczpospolitej” Peter Lintl, analityk berlińskiego think tanku Wissenschaft und Politik.

Zwraca przy tym uwagę, że nawet jeżeli w Iranie miałoby dojść do zmiany władzy, to nie wiadomo, na jakich zasadach mogłoby dojść do kończącego wojnę kompromisu. Przypomina, że Iran oferował już daleko idące koncesje w sprawie programu atomowego, a na wstrzymanie budowy rakiet nikt w Teheranie nie wyrazi zgody. Wojna musi więc trwać. 

Konflikty zbrojne
Wojna sięga coraz dalej. Irańska fregata zatopiona u wybrzeży Sri Lanki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Konflikty zbrojne
Zestrzelono pocisk balistyczny wystrzelony z Iranu w stronę Turcji
Konflikty zbrojne
Pete Hegseth: USA i Izrael przejmą całkowitą kontrolę nad irańskim niebem w mniej niż tydzień
Konflikty zbrojne
Bronisław Komorowski w „Rz”: Pojawia się wrażenie, że operacja w Iranie jest nie do końca przemyślana
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama