Reklama

Czy Rosja może zaatakować NATO w 2027 roku? Generał: Władimir Putin mówił, że już walczymy

Czy Rosja będzie gotowa do konfliktu w 2027 r.? Tego dziś nikt nie może przesądzić, ale już dziś widzimy, że Rosja stopniowo odbudowuje zdolności do konfrontacji z Zachodem - mówi gen. broni dr Krzysztof Król, doradca szefa Sztabu Generalnego WP.
Billboard prezentowany na ulicy Petersburga z okazji Dnia Obrońcy Ojczyzny

Billboard prezentowany na ulicy Petersburga z okazji Dnia Obrońcy Ojczyzny

Foto: PAP/EPA

Jak długo Rosja może jeszcze prowadzić wojnę na Ukrainie? 

Poza siłami zbrojnymi to demografia, gospodarka i finanse są tymi obszarami, które powinniśmy brać pod uwagę. Rosja boryka się z największym od lat kryzysem demograficznym. W ciągu czterech lat wojny liczba obywateli Federacji Rosyjskiej spadła o 2,1 miliona. To ofiary wojny, ale również ci, którzy uciekli z Rosji, żeby nie brać w niej udziału. W 2022 r. opuściło kraj od 700 do 900 tys. obywateli, tych najlepiej wykształconych, którzy nie widzieli możliwości własnego rozwoju w państwie autokratycznym. W 2024 r. odnotowano najniższy poziom urodzeń od 20 lat – 2,22 miliona. Ocenia się, że populacja spadła z 145,5 miliona do 143,4 mln, a prognozy wskazują, że w 2050 r. ma wynieść ok. 135 milionów. Narastające problemy demograficzne będą ograniczać rosyjskie możliwości prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie, ale i agresywną politykę w przyszłości.

Generał broni Krzysztof Król

Generał broni Krzysztof Król

Foto: Sztab Generalny WP

Na ile to może się przełożyć na gotowość do prowadzenia wojny?

Rosja jest jeszcze w stanie prowadzić wojnę, dlatego że państwo dobrze płaci tym, którzy idą do armii. Odrobiono lekcję z wojny ZSRR z Afganistanem z ubiegłego wieku, gdzie powołanie 15 tys. poborowych walnie przyłożyło się do upadku tego imperium. Teraz istnieje system zachęt  finansowych, który pozwala uzupełniać straty osobowe bez ogłaszania pełnej mobilizacji. Kontrakty wojskowe są dziś bardzo dobrze wynagradzane, jak na rosyjskie warunki, co przyciąga rekrutów z uboższych regionów. Rosja utworzyła Fundusz Narodowego Dobrobytu, taką „skarbonkę” Putina, która pozwala na prowadzenie wojny. Zostały tam zgromadzone środki w złocie i walutach zachodnich. Z naszych ocen wynika, że wielkość tych zasobów zmalała do jednej czwartej. Nie należy zapominać, że Rosja denominowała waluty zachodnie do chińskiego juana, co dodatkowo związało gospodarczo i finansowo Moskwę z Pekinem.

Czy to oznacza, że Rosji zaczyna brakować pieniędzy?

Może jeszcze nie teraz, ale wkrótce braki mogą się pogłębić, ponieważ państwa zachodnie coraz bardziej ograniczają możliwości sprzedaży rosyjskich surowców i  działanie floty cieni. Ratunkiem dla Rosji jest sprzedaż ropy i gazu głównie do Chin i Indii. Moim zdaniem Moskwa jest w stanie prowadzić tak intensywną wojnę jak teraz do 2027 r., maksymalnie do 2028 r. Trzeba widzieć również długofalowe, negatywne konsekwencje wojny dla gospodarki tego państwa.

Rosja jest w stanie prowadzić tak intensywną wojnę jak teraz do 2027, maksymalnie do 2028 roku

Generał broni Krzysztof Król

Reklama
Reklama

Gospodarka rosyjska przeszła na tory wojenne. Produkcja na potrzeby wojny trwa 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę, na trzech zmianach. Efektywne omijanie sankcji i biznesy z wybranymi krajami pozwoliły gospodarce, przez jakiś czas, utrzymać w Rosji wzrost lub pozostawanie na tym samym poziomie. Niemniej już w zeszłym roku produkcja przemysłowa spadła. Nie dlatego, że brakuje surowców, bo Rosja skutecznie obchodzi sankcje, zwiększając nawet sprzedaż do niektórych krajów, w tym europejskich, ale z powodu deficytu rąk do pracy. Ocenia się, że obecnie brakuje w Rosji, w tym w przemyśle, około 800 tys. ludzi, a dodając do tego rolnictwo i usługi luka poszerza się o dodatkowych ok. 1,2 mln osób.

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Wojna w sposób oczywisty przekłada się na demografię. Rosjanie w ciągu czterech lat stracili 1,2 mln żołnierzy. Ocenia się, że zginęło co najmniej 325 tysięcy, pozostali to ranni i zaginieni. Tych ludzi nie ma w gospodarce, a zatem wyrwa demograficzna będzie się tylko pogłębiała, nawet pomimo dużej imigracji zarobkowej. Dziś Rosja jeszcze utrzymuje płynność finansową, ale prowadzenie tak intensywnej wojny systematycznie osłabia jej fundamenty gospodarcze. W krótkiej perspektywie Kreml ma środki, w dłuższej - koszty będą narastać i ograniczać jego możliwości.

Czy Rosja będzie gotowa do ataku na kraj NATO w 2027 r.? O takiej możliwości wspomniał amerykański generał Alexus Grynkewich, naczelny dowódca Sił Sojuszniczych NATO w Europie.

Stany Zjednoczone już dawno komunikowały nam, iż biorąc pod uwagę swoje zdolności, są w stanie prowadzić jednocześnie półtorej wojny. Jedną na Pacyfiku, a pół ewentualnie w innych miejscach. Już w 2020 r. Strategia Odstraszania i Obrony Obszaru Euroatlantyckiego NATO wskazywała, że Europejczycy muszą być gotowi do przejęcia większości odpowiedzialności na siebie. Amerykanie będą nas wspierać zdolnościami strategicznymi, w tym nuklearnymi oraz mogą przemieścić ewentualne siły wsparcia. Oczekują od nas, że zbudujemy w każdym z krajów i jako europejska część NATO odpowiednie zdolności i potencjał wojskowy tak, aby być wiarygodnymi i odstraszać, a jeśli odstraszanie nie zda egzaminu, zwyciężyć w przyszłej wojnie z potencjalnym agresorem – Rosją. To Rosja jest największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa europejskiego, a my traktujemy to zagrożenie jako wysokie i długoterminowe oraz wynikające z rosyjskiej kultury strategicznej. Ocenia się, że ze względu na problemy demograficzne, ekonomiczne, społeczne, gospodarcze oraz presję wewnętrzną i zewnętrzną Rosja może być bardziej skłonna do stosowania agresywniejszych metod wojny nowej generacji lub nawet użycia wojskowego instrumentu władzy, czy odwoływać się do retoryki nuklearnej.

Aby być wiarygodnymi partnerami dla Amerykanów, poza zdolnościami wojskowymi musimy budować zdolności produkcyjne własnego przemysłu zbrojeniowego obejmujące m.in. wytwarzanie uzbrojenia, amunicji, rakiet, dronów czy systemów antydromowych. Tym samym zbudować fundamenty bezpieczeństwa narodowego, regionalnego i sojuszniczego.

Czy Rosja będzie gotowa do konfliktu w 2027 r.? Tego dziś nikt nie może przesądzić, ale już dziś widzimy, że Rosja stopniowo odbudowuje zdolności do konfrontacji z Zachodem.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Gen. Gielerak: Nie jesteśmy gotowi do wojny. Przed nami wiele pracy

Zatem wypowiedź generała Grynkewicha wskazuje na czas osiągnięcia pewnej gotowości, ale nie oznacza wybuchu wojny Rosji z NATO, ponieważ, tak jak pan wspomniał, Rosja nie będzie miała zasobów, aby podjąć taką decyzję?

My, wojskowi, patrzymy na to z innej perspektywy. Gdyby doszło do scenariusza, w którym Chiny zdecydowałyby się na działania agresywne i siłowe przejęcie Tajwanu, niewątpliwie chciałyby zaangażować swoich sojuszników, aby odciągały i wiązały wojska amerykańskie i dzieliły ich wysiłek. Zakładamy, że Rosja mogłaby zostać albo poproszona, albo zmuszona, aby bardziej agresywnie zaangażować się w Europie.

Czy Rosja może eskalować np. poprzez incydenty graniczne, naruszenia przestrzeni powietrznej dronami, a może przez działania w tzw. szarej strefie, czyli pojawienie się „zielonych ludzików”?

Z naszych analiz wynika, że Rosja nie chce prowadzić jednocześnie dwóch wojen. Z jednej strony nie byłaby w stanie, z drugiej byłoby to wbrew jej interesowi. Raczej nie powinniśmy obserwować zwiększenia agresywnych działań rosyjskich przy użyciu wojskowych instrumentów w czasie, gdy prowadzi wojnę na Ukrainie. Ona musiałaby tę wojnę najpierw zakończyć – rozejmem, przerwą, aby móc przegrupować siły, uzupełnić swoje zdolności, zbudować właściwe zasoby. Ale warto przypomnieć, że w poprzednim roku prezydent Putin powiedział, że on już prowadzi wojnę z NATO.

A tzw. wojna hybrydowa.

Tak, nie używa do niej instrumentów wojskowych. Prowadzone są działania służb specjalnych poniżej progu wojny w tzw. szarej strefie. Celem jest budowanie podziałów w sojuszu, szczególnie w krajach sąsiadujących i tych, które wspierają Ukrainę. Dzisiaj zbliżamy się do momentu, w którym może nastąpić rozejm. Do tego czasu Rosja chce uzyskać jak najlepszą pozycję – zdobycze terytorialne, ale też poprzez ataki na infrastrukturę energetyczną ograniczyć ukraińską wolę prowadzenia wojny. Liczy na to, że społeczeństwa państw zachodnich będą zmęczone wojną, nie będą chciały dłużej się do niej dokładać. Na to nakłada się zmiana podejścia Stanów Zjednoczonych do wspierania Ukrainy. Dzisiaj to głównie Europa pomaga finansowo Ukrainie.

Rosjanie w ciągu czterech lat stracili 1,2 mln żołnierzy. Ocenia się, że zginęło co najmniej 325 tysięcy, pozostali to ranni i zaginieni. 

Generał broni Krzysztof Król

Zakładamy zatem, że działania Rosji nadal będą nakierowane na niekinetyczne sposoby oddziaływania. W 2027 r. w Polsce odbędą się wybory i musimy przyjąć, biorąc pod uwagę obserwacje z wyborów w Rumunii, Mołdawii i Bułgarii, że Rosja będzie chciała wpływać na procesy demokratyczne również w naszym państwie. Możemy się w tym czasie spodziewać nasilenia działań agentów wpływu, ataków na infrastrukturę krytyczną, w cyberprzestrzeni, infosferze, zakłócania sygnału GPS, aby doprowadzić do sytuacji niebezpiecznych w ruchu lotniczym w przestrzeni powietrznej Polski lub użycia systemów bezzałogowych.

Reklama
Reklama

Rosja kilka razy już nas przetestowała. Odnotowaliśmy przypadki naruszenia przestrzeni powietrznej przez rosyjskie rakiety, a we wrześniu dodatkowo przez statki bezzałogowe. Czy Rosjanie mogą powtarzać takie działania, ale w bardziej ostrej formie, na przykład wysyłając w polską przestrzeń obiekty uzbrojone?

Nie można wykluczyć żadnego ze scenariuszy. Rosja już w 2022 r. pokazała, że jest nieobliczalna. Obecnie obserwujemy ćwiczenia wojsk rosyjskich odbywające się w obwodzie królewieckim i na Białorusi, które nie wskazują tylko na ich charakter obronny. Dlatego musimy się przygotować. To nie tylko monitorowanie i działania analityczno-planistyczne, ale również podnoszenie gotowości naszych jednostek i działania NATO związane z budową coraz silniejszych, wysuniętych sił sojuszu w poszczególnych krajach na wschodniej flance sojuszu. To także zwiększenie aktywności sił powietrznych i ich potencjału na terytorium Rzeczypospolitej.

W przestrzeni medialnej pojawia się przypuszczenie, że Rosja może uderzyć na jakiś kraj NATO. Niekiedy wymienia się Litwę i przesmyk suwalski. Załóżmy, że od strony Białorusi w tę przestrzeń siłą wjeżdża rosyjski tzw. biały konwój z pomocą humanitarną, aby przełamać rzekomą blokadę obwodu królewieckiego. Jak zareaguje Polska, NATO?

Jest to jeden ze scenariuszy, który ćwiczymy już od 2015 r. Jeden z nich jest nawet bardziej prawdopodobny. Codziennie jeździ pociąg „Jantar” pomiędzy Mińskiem a obwodem królewieckim. Strona litewska niejednokrotnie wskazywała, że w przypadku zwiększania presji może wstrzymać kursowanie tego pociągu. My nie wiemy, co może być w nim nielegalnie transportowane i czy nie może być wykorzystany jako prowokacja i pretekst. Dlatego jesteśmy przygotowani na wiele scenariuszy, żeby natychmiast zareagować przy użyciu wszystkich dostępnych środków będących w naszym arsenale, włącznie z użyciem siły militarnej. NATO jest przygotowane na tego typu sytuacje. Nie jesteśmy bezbronni. Prawo międzynarodowe pozwala nam się bronić, a z drugiej strony posiadamy uprawnienia do działania w sytuacjach kryzysowych, więc jesteśmy w stanie odpowiedzieć na każdą tego typu prowokację w odpowiedni sposób.

Czytaj więcej

Gen. Jarosław Gromadziński: Przenieśmy działania wojenne na teren Rosji

Na ile możliwe jest to, że Rosja wykorzysta sojuszników – Chiny czy Iran do eskalacji działań w cyberprzestrzeni lub zakłócenia dostaw broni z Korei?

Mniej więcej 250 razy dziennie obserwujemy ataki w cyberprzestrzeni na różne instytucje, w tym rządowe, ochrony zdrowia, sieci teleinformatyczne transportowe, elektrowni czy elektrociepłowni. Nie obserwujemy, aby te działania były związane z współpracą tych państw. Każde z nich działa oddzielnie. W przypadku Chin należy pamiętać, że są silnie powiązane gospodarczo z rynkiem europejskim, co ogranicza ich skłonność do otwartego angażowania się w destabilizację w Europie. Warto zwrócić uwagę, że duża część systemów logistycznych w Europie należy do chińskich przedsiębiorstw, zatem zerwanie łańcuchów dostaw uderzyłoby w interesy gospodarcze tego państwa. Iran obecnie jest całkowicie zaangażowany na Bliskim Wschodzie.

Odrębną kwestią jest Korea Północna. Rosja może wykorzystywać relacje z Pjongjangiem do działań pośrednich – zarówno w obszarze dostaw uzbrojenia, jak i operacji cybernetycznych. Tego typu działania mogłyby mieć na celu podważanie wiarygodności sojuszników lub destabilizację łańcuchów dostaw.

Reklama
Reklama

Często trudno jest określić sprawców ataków w cyberprzestrzeni, czyli atrybucji. Nierzadko mamy do czynienia z grupami przestępczymi lub quasi-państwowymi, które działają formalnie niezależnie, ale mogą być wspierane finansowo lub operacyjnie przez państwa, takie jak Rosja. Dlatego monitorujemy sytuację bardzo uważnie i wzmacniamy odporność naszych systemów.

Czy zatem Wojska Obrony Cyberprzestrzeni powinny podejmować działania ofensywne?

Decyzja o podjęciu działań ofensywnych w cyberprzestrzeni, podobnie jak w pozostałych domenach operacyjnych, należy do politycznych organów państwa. Zadaniem wojska jest być gotowym do tego typu operacji. Dlatego też budujemy zdolności nie tylko defensywne, ale również ofensywne, szkolimy się w obronie i ataku. Co więcej, zdolności takie są oczekiwane przez NATO i zadeklarowane do wspólnych operacji.

Mijają cztery lata wojny w Ukrainie. Z których doświadczeń tego konfliktu czerpie polska armia?

- Nikt nie zagwarantuje, że przyszła wojna będzie krótka. Musimy być do tego gotowi. Konflikt wysokiej intensywności oznacza długotrwałe starcie, w którym kluczowa jest odporność państwa: zapasy, rezerwy osobowe, logistyka, ale przede wszystkim przemysł zbrojeniowy, który byłby w stanie zasilać siły zbrojne. Polski przemysł jest obecnie w stanie zapewnić Siłom Zbrojnym 27 proc. potrzeb, około 6-9 proc. produktów kupujemy w krajach europejskich, resztę w USA i Korei. Dla porównania Ukraina po czterech latach wojny doszła do poziomu 40 proc. produkcji własnego uzbrojenia. Polska ma dzisiaj jeden z najniższych w Europie współczynników rozwoju tego przemysłu, wśród państw o zbliżonym potencjale. Musimy go rozwijać, bo jesteśmy krajem frontowym. Budowa zdolności polskiego przemysłu zbrojeniowego to moim zdaniem podstawa naszej odporności i zadanie o znaczeniu strategicznym.

Czy środki z SAFE byłyby szansą na zbudowanie takiej zdolności przez państwo?

Wydaje się, iż SAFE jest mechanizmem, który pozwoliłby szybciej wypełnić polityczną i strategiczną potrzebę budowy drugiej nogi sojuszu, nie tylko opartej na potencjale amerykańskim, ale równie silnym europejskim.

Powiedziałem wcześniej, że polskich zaawansowanych systemów nie mamy zbyt dużo, chociaż mamy niektóre świetne produkty. Uważam, że budowa potencjału wspólnie z innymi państwami – a każde z nich posiada w tym zakresie określone zdolności, spowoduje, że część produkcji zostanie ulokowana również w Polsce. Takie podejście budowało potencjał i rozwój technologiczny NATO w czasie zimnej wojny, co zapisane jest w art. 2 Traktatu Waszyngtońskiego.

Reklama
Reklama

Czy Rosja będzie gotowa do konfliktu w 2027 roku? Tego dziś nikt nie może przesądzić, ale już dziś widzimy, że Rosja stopniowo odbudowuje zdolności do konfrontacji z Zachodem.

Generał broni Krzysztof Król

Zwracam uwagę, że Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych oraz budżet państwa na obronę narodową jest w dużej mierze już zakontraktowany na utrzymanie armii oraz na uzbrojenie, które kupujemy w Stanach Zjednoczonych i Korei. Biorąc pod uwagę zakładaną wielkość sił zbrojnych oraz potrzebę ciągłej i krótkoterminowej adaptacji do wymogów operacyjnych wynikających z progresu wojsk rosyjskich, musimy mieć pulę środków, z której zbudujemy jakość i przewagę, w tym dronową i antydronową, w środkach walki radioelektronicznej czy systemach wspieranych sztuczną inteligencją.

SAFE daje szansę zbudowania własnych zdolności do produkowania taniej niż nasz adwersarz i w sposób skalowalny, ale też dogonienia liderów. SAFE to nie tylko dodatkowe finansowanie, ale przede wszystkim mechanizm przyspieszający wspólne europejskie projekty – produkcję amunicji, systemów bezzałogowych, obrony przeciwlotniczej, walki radioelektronicznej czy rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

Analitycy opowiadający o doświadczeniach z Ukrainy wskazują na dronizację wojny, walkę okopową, a pan mówi: najpierw zbudujmy przemysł. To fundamentalnie inne myślenie.

Wojna na Ukrainie pokazuje jedno: wygrywa nie ten, kto ma najbardziej efektowną technologię, ale ten, kto potrafi ją produkować masowo, tanio i bez przerwy. Rosja – mimo sankcji – jest w stanie wytwarzać sześć tysięcy dronów typu Szached/Gerań miesięcznie. W takiej wojnie nie liczy się pojedynczy system, tylko skala i ciągłość dostaw.

Dlatego mówię: najpierw przemysł. Bo bez zdolności produkcyjnych nie będzie ani dronów, ani systemów antydronowych, ani amunicji, ani zdolności do prowadzenia długotrwałej operacji obronnej. Musimy być w stanie produkować szybciej, taniej i w sposób skalowalny - we współpracy państwa z sektorem prywatnym. Kolejnym bardzo ważnym obszarem jest konieczność budowania zdolności do dalekiego precyzyjnego rażenia celów w głębi obszaru przeciwnika. To klasyczna zdolność do odstraszania przez karanie.

Reklama
Reklama

Powinniśmy zatem stworzyć własne systemy dalekiego zasięgu, na wzór rakiety Flamingo, którą zbudowali Ukraińcy?

Powinniśmy stworzyć kilka różnego typu zdolności, które będą się nawzajem uzupełniały. Nie tylko rakiet balistycznych, skrzydlatych, może hipersonicznych, dronów dalekiego zasięgu, aby posiadać zdolności do oddziaływania na Rosję i na jej krytyczne obszary, które mogą być wykorzystane przeciwko nam.

Foto: Tomasz Sitarski

Oczywiście kolejnym obszarem jest to, o czym pan mówił, czyli drony i związany z tym sposób prowadzenia wojny na poziomie taktycznym. One już wchodzą do Sił Zbrojnych. Przygotowaliśmy nową koncepcję dronizacji, czyli rozwoju wojsk bezzałogowych systemów uzbrojenia. Dokument zakłada wprowadzenie bardzo dużej liczby tych systemów, prawie w każdej jednostce wojskowej. Obecnie posiadamy ponad 5 tysięcy dronów w jednostkach wojskowych, a w dwóch pilotażowych drony są wdrażane jako spójna zdolność operacyjna. Musimy jeszcze przygotować zasady ich bojowego użycia, regulaminy i doktryny oraz wyszkolić operatorów i dowódców. To wszystko dzieje się w tej chwili. Jest to jeden z priorytetów szefa Sztabu Generalnego WP.

Jeżeli rzeczywiście istnieje zagrożenie ze strony Rosji, czy powinna zostać podjęta decyzja o przywróceniu jakiejś formy przymusowej służby wojskowej? Na początku na przykład na wzór szwedzki wprowadzić pobór selektywny? 

Jesteśmy w takim momencie, w którym musimy się nad takim scenariuszem głęboko zastanowić. Znajdujemy się w okresie przedwyborczym, więc na pewno będzie to przedmiotem debaty. My widzimy to w sposób następujący: jeśli nie będzie możliwości wypełnienia naszych potrzeb strukturalnych żołnierzami dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, to będziemy musieli zwrócić się do polityków, aby zmienili prawo, zapewniając nam możliwość wypełnienia luki kadrowej. Nie wskazywałbym tylko na przymus zasadniczej służby wojskowej. Bo uzupełnienie personelu może się odbywać w różny sposób. Np. w Szwecji stworzono system, który promuje osoby, które zaliczają jako ochotnicy zasadniczą służbę wojskową, bowiem otwiera im to np. szybką ścieżkę kariery do stanowisk w administracji państwowej czy lokalnej. W Polsce mamy wiele kierunków studiów, które są bezpłatne, a może wykorzystać ten wysiłek finansowy państwa i okres nauki na przygotowanie kadry podoficerskiej i oficerskiej? Przecież państwo inwestuje w edukację młodego człowieka i może stworzyć mechanizm, aby w trakcie tych studiów odbywały się szkolenia wojskowe?

Szef Sztabu Generalnego WP generał Wiesław Kukuła proponuje reaktywowanie przy cywilnych uczelniach Szkół Podchorążych Rezerwy?

Każde rozwiązanie, które wzmacnia nasze zasoby rezerw osobowych i buduje potencjał przywódczy wśród młodych ludzi, powinno być poważnie analizowane. Reaktywacja Szkół Podchorążych Rezerwy przy uczelniach cywilnych to model, który w przeszłości dobrze funkcjonował i pozwalał łączyć edukację akademicką ze szkoleniem wojskowym. Moim zdaniem powinniśmy to zrobić jak najszybciej, bowiem nasi adwersarze się rozwijają. Rosja zbudowała dwa nowe okręgi wojskowe. Przewiduje zwiększenie sił zbrojnych do 1,5 miliona. Prowadzi nabór do zasadniczej służby wojskowej i utrzymuje wyszkolone rezerwy w gotowości. Zasoby rezerw w Rosji są zdecydowanie większe od naszych i w zasadzie nie są naruszone. Cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny w Ukrainie Rosja bazuje głównie na ochotnikach, nie wykorzystuje rezerw. Nasz adwersarz ciągle buduje swój potencjał.

Kim jest rozmówca

Krzysztof Król

Generał broni, doradca Szefa Sztabu Generalnego WP ds. transformacji Sił Zbrojnych. Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Inżynieryjnych we Wrocławiu, studiów dyplomowych m.in. w Akademii Obrony Narodowej, Bezpieczeństwa Narodowego w Akademii Kanadyjskich Sił Zbrojnych w Toronto oraz kursu ambasadorów i oficerów flagowych NATO w Akademii Obrony NATO w Rzymie. W 2016 r. uzyskał stopień doktora nauk społecznych w dyscyplinie nauki o obronności, w Akademia Obrony Narodowej. W latach 1995-96 był dowódcą Zgrupowania Pododdziałów Inżynieryjnych misji pokojowej ONZ UNIFIL w Libanie. Uczestniczył w misji w Iraku. Od 2012 roku był zastępcą dowódcy Wielonarodowego Korpusu Północny Wschód. W latach 2018 - 2020 był zastępcą szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, a następnie szefem sztabu Sojuszniczego Dowództwa Sił Połączonych w Brunssum.

Wojsko
Czy bohaterski sierżant Ollis zostanie wreszcie godnie uhonorowany w Polsce
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
rozmowa
Ekspert: Śledztwo ujawniło, że Rosja werbuje w Polsce kolaborantów przez gry wideo
Polityka
Co pokazuje sprawa Rosjanki w orbicie Czarzastego? Ppłk Maciej Korowaj dla „Rzeczpospolitej”
Wojsko
Ppłk Maciej Korowaj: Rosyjska rakieta Oresznik nie jest niewidzialna. Jak ją wykryć?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama