Czy przyjęty właśnie Program Rozwoju Sił Zbrojnych do 2039 r. pokazuje, że zmienia się filozofia działania wobec Rosji na bardziej ofensywną?
W tym programie po raz pierwszy jest pokazane, że budujemy zdolności odstraszania poprzez możliwości oddziaływania na terytorium przeciwnika, czyli Rosji. Mówimy o głębokich uderzeniach. To warto podkreślić, ale na razie to są tylko słowa, bo poza deklaracjami nie widzę realnych działań mających na celu pozyskanie takich zdolności.
Jakie działania możemy podjąć po agresji Rosji? Czy tam, gdzie nie sięgniemy rakietami, uderzymy w cyberprzestrzeni – wyłączymy serwery, prąd, przepływ ropy?
Od dawna podkreślam, że powinniśmy pokazywać Rosji, że nie będziemy bierni i gdy tylko nas zaatakuje, to uderzymy wszystkimi możliwymi środkami, jakie posiadamy, aby też odczuła wojnę. Przeniesiemy działania na jej terytorium. I czytając nowy Program Rozwoju Sił Zbrojnych, można odnieść wrażenie, że będziemy mieć zdolności do uderzeń na głębokość tysiąca kilometrów i jeszcze dalej, a także że rzeczywiście będziemy aktywnie prowadzić obronę poprzez uderzenia na terytorium przeciwnika.
Czy posiadamy dzisiaj zdolności do przeprowadzania precyzyjnych głębokich uderzeń w terytorium Rosji?
Moim zdaniem nie.
Czytaj więcej
Program Rozwoju Sił Zbrojnych RP zakłada wzrost zdolności głębokiego rażenia, czyli uderzenia na...
Mamy przecież lotnictwo i pociski manewrujące, np. F-16C/D wyposażone w pociski AGM-158 JASSM o zasięgu bazowym ok. 370 km oraz kilkaset pocisków AGM-158B-2 JASSM-ER o zasięgu do 1 tys. km.
Jeżeli chcemy precyzyjnie uderzyć, musimy mieć dokładne namiary na określone cele. Musimy zbudować system rozpoznania, dowodzenia, odpowiedniego poziomu analizy i komunikacji – to musi być spójny system, a przecież satelity dopiero kupiliśmy, one zaczynają działać. Moim zdaniem dzisiaj nie możemy precyzyjnie uderzyć bez wsparcia sojuszniczego.