Materiał we współpracy z Polską Izbą Inżynierów Budownictwa.

Z raportu „Postrzeganie zawodu inżyniera budownictwa w oczach dzieci, rodziców i dorosłych Polaków” wynika, że „inż.” przed nazwiskiem wciąż kojarzy się z prestiżem i zaufaniem społecznym, a profesja uznawana jest za stabilną i perspektywiczną. Jednak z drugiej strony, młodzi ludzie z dystansem podchodzą do wyboru tej ścieżki kariery – i jest to często efektem wpływu rodziców. Co jest przyczyną tego rozdźwięku?

Widzę w tych danych nie kryzys, tylko ogromną szansę. Raport pokazuje, że 51 proc. młodych pozytywnie ocenia wizerunek inżyniera budownictwa, a tylko 4 proc. negatywnie. To znaczy, że zawód ma bardzo mocny fundament: prestiż, zaufanie i wiarygodność.

Jednocześnie tylko 3 proc. młodych deklaruje gotowość wyboru studiów związanych z budownictwem. To pokazuje, że musimy lepiej opowiedzieć, czym dziś jest ta profesja. Bo współczesna inżynieria budowlana to nie tylko plac budowy. To technologie, cyfryzacja, infrastruktura, energetyka, klimat, bezpieczeństwo i rozwój miast.

Młodzi szukają kierunków z przyszłością. A budownictwo jest właśnie takim kierunkiem. Nie ma nowoczesnego państwa bez inżynierów: bez ludzi, którzy potrafią zaprojektować, policzyć, zorganizować i bezpiecznie zrealizować inwestycje. To zawód dla tych, którzy chcą mieć realny wpływ na świat.

Generalni wykonawcy od dawna wskazują na strukturalny problem, jakim jest brak rąk do pracy, i próbują to łatać ściąganiem pracowników z zagranicy. Jak to wygląda w przypadku inżynierów? Jakiego rzędu mamy deficyt?

Czy w Polsce brakuje inżynierów? Tak, ale ja nazwałbym to przede wszystkim ogromnym popytem na kompetencje inżynierskie. Polska będzie przez najbliższe lata krajem wielkich inwestycji: mieszkaniowych, drogowych, kolejowych, energetycznych, samorządowych i obronnych. Do tego potrzebni są inżynierowie.

Szacunki branżowe mówią, że do 2030 r. może brakować nawet kilku tysięcy inżynierów budownictwa. Jednocześnie liczba absolwentów budownictwa spadła z ok. 13,5 tys. do ok. 8 tys. rocznie. To oznacza, że młody człowiek, który dziś wybiera tę drogę, wchodzi na rynek, który naprawdę będzie go potrzebował.

Inżyniera z doświadczeniem nie da się stworzyć z dnia na dzień. Potrzebne są studia, praktyka, uprawnienia i realne projekty. Dlatego ci, którzy dziś rozpoczną studia budowlane, mogą mieć przed sobą bardzo mocną pozycję zawodową. To nie jest chwilowy trend. Infrastruktura, mieszkania, energetyka i bezpieczeństwo państwa będą potrzebne zawsze.

Zostańmy jeszcze przy postrzeganiu zawodu. Starsze pokolenia pamiętają pewnie jeszcze kultowy serial „Czterdziestolatek” i inżyniera Karwowskiego, który współtworzył strategiczne warszawskie projekty, miał trzypokojowe mieszkanie i samochód. Inwestorzy, projektanci, czasem jeszcze generalni wykonawcy – to oni najczęściej odbierają nagrody za najlepsze budynki i budowle w różnych kategoriach. Jaka jest rola inżynierów w procesie budowlanym?

Inżynier budownictwa jest człowiekiem, który zamienia wizję w bezpieczną rzeczywistość. Inwestor wyznacza cel, architekt tworzy koncepcję, wykonawca organizuje realizację, ale to inżynier pilnuje konstrukcji, trwałości, jakości, zgodności z przepisami i bezpieczeństwa użytkowników.

W Polsce mamy niemal 120 tys. inżynierów budownictwa z uprawnieniami. To ogromna grupa specjalistów, którzy odpowiadają za przestrzeń, w której żyjemy: budynki, drogi, mosty, tunele, szkoły, szpitale, obiekty energetyczne i infrastrukturę krytyczną.

Co ważne, społeczeństwo to rozumie. Badania pokazują, że 86 proc. respondentów deklaruje zaufanie do inżynierów, a 80 proc. uważa, że odpowiadają oni za bezpieczeństwo budowli i ludzi. To wielki kapitał społeczny.

Inżynier często nie stoi na pierwszym planie medialnym, ale bez niego nie ma bezpiecznego budownictwa. Można powiedzieć krótko: inżynier bywa w cieniu budowli, ale to dzięki niemu ta budowla stoi.

Trwają matury – jak w takim razie „zareklamowałby” pan młodzieży swoją profesję i skłonił do podjęcia stosownych studiów?

Powiedziałbym młodym ludziom wprost: jeżeli chcecie zawodu, po którym zostaje coś realnego, wybierzcie inżynierię budowlaną. Po tej pracy zostaje most, droga, szkoła, szpital, dom, linia kolejowa, obiekt energetyczny. To jest wyjątkowe poczucie sensu i sprawczości.

To także zawód nowoczesny. Dzisiejsze budownictwo to BIM, sztuczna inteligencja, cyfrowe modele, skanowanie 3D, prefabrykacja, zielone budownictwo, smart city, efektywność energetyczna i infrastruktura krytyczna. To branża, która będzie decydować o tym, jak będzie wyglądała Polska za 10, 20 i 30 lat.

Dane pokazują, że 25 proc. młodych wskazuje brak wiedzy o zawodzie jako jedną z barier. To znaczy, że naszym zadaniem jest pokazać prawdziwe oblicze inżynierii: stabilność, rozwój, prestiż, technologie i realny wpływ na życie ludzi.

To jest kierunek dla ambitnych. Dla tych, którzy chcą budować, a nie tylko obserwować.

W tych dniach odbywa się II Forum Młodych Inżynierów. Tegoroczne hasło to „AI w budownictwie”. Sztuczna inteligencja jednym pomaga w pracy, innym pracę odbiera. AI jest wsparciem czy zagrożeniem dla zawodu inżyniera?

AI jest ogromną szansą dla inżynierów budownictwa. Nie zastępuje ich roli, tylko wzmacnia ich możliwości. Może przyspieszyć analizy, projektowanie, kosztorysowanie, harmonogramowanie, wykrywanie kolizji, ocenę ryzyk i pracę z dokumentacją.

Co ważne, młodzi nie traktują AI jako głównego zagrożenia. Raport pokazuje, że tylko 10 proc. młodych wskazuje możliwość zastąpienia zawodu przez sztuczną inteligencję, a wśród rodziców ten odsetek wynosi zaledwie 2 proc. To potwierdza, że w budownictwie technologia wspiera decyzje, ale odpowiedzialność pozostaje po stronie człowieka.

AI nie podpisze projektu. Nie weźmie odpowiedzialności za konstrukcję. Nie odpowie za bezpieczeństwo użytkowników. To zrobi inżynier. Ale inżynier, który potrafi korzystać z AI, będzie miał ogromną przewagę.

Przyszłość nie należy do algorytmów zamiast inżynierów. Przyszłość należy do inżynierów, którzy potrafią pracować z algorytmami.

Materiał we współpracy z Polską Izbą Inżynierów Budownictwa.