Rząd zdecydował się na podniesienie limitu waloryzacji nierentownych kontraktów drogowych. Poinformował o tym wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec podczas odbywającego się w czwartek w Warszawie Kongresu Projektantów i Inżynierów. Trzy dni wcześniej „Rzeczpospolita” podała, że branża budowlana grozi państwu pozwami za niską waloryzację umów, które straciły rentowność po wybuchu wojny w Ukrainie i ostrzega przed zatrzymaniem budowy szybkich dróg.
Czytaj więcej
Branża budowlana grozi pozwami za niską waloryzację umów i ostrzega przed zatrzymaniem budowy szybkich dróg
W pierwszym etapie waloryzacją objęte zostaną kontrakty budowlane, które – jak stwierdził Tomasz Kwieciński, radca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad – najdłużej na nią czekają i już dawno osiągnęły obecny próg 15 proc. Kolejny krok ma dotyczyć umowy na nadzór budowlany, a następnie na prace projektowe. – Przekażemy do podmiotów, które podlegają waloryzacji propozycje aneksów, a po ich uzgodnieniu będziemy starali się jak najszybciej je podpisać – powiedział Kwieciński „Rzeczpospolitej”. Podkreślił, że ten proces powinien się zacząć jak najszybciej, choć konieczne są jeszcze uzgodnienia pomiędzy Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad oraz Ministerstwem Infrastruktury. – Pierwsze propozycje aneksów powinny trafiać do wykonawców w pierwszej połowie tego roku, byłyby podpisywane w okresie wakacyjnym i w trzecim kwartale – dodał Kwieciński.
Pomogła drożejąca ropa
Schemat wzrostu limitów ma być podobny jak przy wcześniejszych waloryzacjach – do obecnego pułapu zostanie dołożone kolejne 5 proc. Branża z zadowoleniem przyjęła tę zapowiedź. – Instytucje publiczne i branża budowlana muszą zawsze poszukiwać rozwiązań, które z jednej strony są wyrazem troski o rodzime firmy realizujące strategiczne inwestycje infrastrukturalne, a z drugiej będą uwzględniać możliwie najkorzystniejsze rozstrzygnięcia z punktu widzenia budżetu państwa – mówi Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB).
– To świetna wiadomość, tylko szkoda, że nie dla całej branży inwestycji infrastrukturalnych – stwierdza Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Dodatkowa waloryzacja nie obejmuje inwestycji kolejowych, które zatrzymały się na 10 proc. Natomiast branży drogowej w zwiększeniu obecnego 15-procentowego limitu dopomógł konflikt na Bliskim Wschodzie: gwałtowny wzrost cen ropy przekłada się m.in. na wyższe koszty asfaltów.
Czytaj więcej
Budowa Rail Baltiki i kolejowego tunelu średnicowego pod Łodzią zaliczy kolejne lata opóźnienia.
– Każda tego typu informacja, choć pozostaje na razie ogólną deklaracją, jest cenna i idzie w dobrym kierunku – stwierdza Marek Rytlewski, prezes Transprojektu Gdańskiego. Nie widzi jednak uzasadnienia, by w waloryzacji istniały jakiekolwiek limity. Inwestycje publiczne są realizowane z funduszy publicznych i jedyną stroną, która powinna odpowiadać za wzrost kosztów jest publiczny inwestor. Zakwestionował także duże różnice w poziomach waloryzacji dla wykonawców oraz branży projektowej i nadzoru. – Nie rozumiem także, dlaczego obecny poziom waloryzacji w naszej branży, gdzie koszty wynagrodzeń rosną znacznie szybciej niż materiałów budowlanych jest na poziomie 5 proc., podczas gdy dla wykonawców wynosi 15 proc. – powiedział Rytlewski.
Państwo uniknie pozwów
Trudno przewidzieć, na jak długo wystarczy planowane podniesienie limitów waloryzacyjnych, kiedy ta dodatkowa rekompensata wzrostu kosztów się wyczerpie. Istotne będzie także szybkie przeprowadzenie zaplanowanej operacji. – Reakcja powinna być szybsza. Już rok temu dostarczone zostały informacje świadczące, że już mocno przekroczyliśmy 15-procentowy limit. Ale dobrze, że państwo się zreflektowało – mówi Furgalski.
Sytuacja była podbramkowa, bo według PZPB, do występowania z roszczeniami wobec państwa za brak waloryzacji miały się szykować praktycznie wszyscy wykonawcy, a ich łączna wartość mogłaby przekroczyć 3 mld zł. Ścieżkę miał przetrzeć Mostostal Warszawa, który odstąpił od wartej blisko 1 mld zł umowy na realizację odcinka drogi ekspresowej S19 Domaradz – Krosno. Zarazem pozwał GDDKiA o zapłatę 487 mln zł w związku z nadzwyczajnym wzrostem kosztów na odcinku S19 Rzeszów Południe – Babica. Zapowiedź takiej sytuacji przyniósł rok ubiegły, gdy drożejąca budowa zachodniopomorskiego odcinka S3 Dargobądz – Troszyn mocno opóźniła inwestycję i zadłużyła spółkę Polbud Pomorze.
W opublikowanym w ostatni poniedziałek stanowisku branży budowlanej, podpisanym przez PZPB i Ogólnopolską Izbę Gospodarczą Drogownictwa stwierdzono, że według przygotowanych analiz prawnych, wykonawcy mają solidne podstawy do dochodzenia roszczeń. Organizacje zaapelowały o natychmiastowe podjęcie rozmów i współpracę dla systemowego rozwiązania, które przywróciłoby ekonomiczną równowagę kontraktów zaburzoną wojną w Ukrainie.
Firmy uważają, że obecnie stosowane klauzule waloryzacyjne w żaden sposób nie zabezpieczają wykonawców dużych inwestycji infrastrukturalnych. Nie reagują we właściwy sposób na możliwe perturbacje, jakie mogą się pojawić w realizacji projektów infrastrukturalnych, czego przykładem jest bliskowschodni konflikt. – Tworzą jedynie pozorne zabezpieczenie przed ryzykiem – uważa Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabag. Zdaniem branży, dotychczasowe zmiany limitu waloryzacji, odpowiadające na wcześniejsze wzrosty cen, nie wystarczały. Miały charakter doraźny i nie nadążały za realnym tempem wzrostu kosztów.
Gdy rok temu PZPB i OIGD dokonały analizy blisko trzech czwartych kontraktów zawartych przed wybuchem wojny w Ukrainie okazało się, że już wtedy 33 na 65 analizowanych umów realizowanych w ramach Rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych (RPBDK) przekraczają 15-procentowy limit waloryzacji, która dla zrekompensowania strat powinna była sięgnąć poziomu, jaki planuje się dopiero teraz. Wpłynęły na to wzrosty cen stali, cementu, asfaltu oraz innych materiałów konstrukcyjnych, za które stawki w latach 2022-2024 podskoczyły o kilkadziesiąt proc.. Negatywny wpływ na kondycję sektora miała także zmieniająca się sytuacja makroekonomiczna, niestabilność kursów walutowych oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw. Dziś, po upływie roku, finansowe problemy związane z realizacją tych kontraktów tylko się pogłębiły.