Reklama

Rynek budowlany przed wyzwaniami. Kryterium niskiej ceny, fala kumulacji prac

Przekleństwo najniższej ceny skłania firmy budowlane do składania agresywnych ofert. Czy coś zmieni się w przetargach na inwestycje budowlane? Jednym z pomysłów jest premiowanie wkładu spółek w kształcenie przyszłych kadr w Polsce.
Przekleństwo najniższej ceny skłania firmy budowlane do składania agresywnych ofert.

Przekleństwo najniższej ceny skłania firmy budowlane do składania agresywnych ofert.

Foto: mat. prasowe

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są problemy sprawia kryterium najniższej ceny w przetargach budowlanych?
  • Jakie zmiany w przetargach budowlanych są rozważane w celu poprawy sytuacji rynkowej?
  • W jaki sposób Port Polska może wpłynąć na rozwój regionu i przemysłu budowlanego?
  • Jak do przetargów podchodzi GDDKiA?
  • Jakie wyzwania i szanse niesie ze sobą spodziewana kumulacja prac na rynku budowlanym?
  • Jak wygląda lista największych generalnych wykonawców w Polsce według raportu firmy Deloitte?
  • Jakie trendy w nastrojach panują wśród dużych i małych firm budowlanych w Polsce według raportu?

Prezes spółki CPK realizującej Port Polska Filip Czernicki i Tomasz Kwieciński, radca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, byli gośćmi specjalnymi konferencji towarzyszącej prezentacji 13. już edycji raportu budowlanego Deloitte. W panelu dyskusyjnym menedżerów dużych generalnych wykonawców wybrzmiały wątki: spodziewana kumulacja prac, local content, odbudowa Ukrainy.

Port Polska jako koło zamachowe regionu i branży budowlanej

Filip Czernicki podsumował dotychczasowe działania w sprawie megaprojektu lotniska i przedstawił harmonogram na 2026 r.: planowanych jest w tym roku 49 postępowań o wartości ok. 40 mld zł wobec 30 postępowań o wartości 40 mld zł w 2025 r. i odpowiednio 15 i 8 mld w 2024 r.

– Niewątpliwie z fazy projektowej, koncepcyjnej, przechodzimy do fazy realizacyjnej. W tym roku zobaczymy już ciężki sprzęt na budowie, w miesiącach letnich, może wczesną jesienią, spodziewałbym się rozpoczęcia palowania, ponad 8 tys. pali musi być wbitych pod wzmocnienie gruntu – powiedział Czernicki. – Wokół projektu narosło wiele niedopowiedzeń, niejasności. Myśmy niczego nie skasowali, kluczowe jest pewne fazowanie. Pierwszy komponent to port lotniczy, drugi – rozwój sieci kolejowej, który zmieni kompletnie podejście do podróżowania i skróci czas dojazdu między miastami w Polsce i do stolic europejskich: Berlina, Pragi czy Wilna. Trzeci komponent, o którym bardzo często się zapomina, ale który jest tak naprawdę gigantycznym przedsięwzięciem, to otoczenie lotniska, czyli rozwój 18 gmin wokół niego. Powstał masterplan i wszystkie miejscowe plany zagospodarowania muszą być z nim zgodne. Mamy szansę w sposób zorganizowany, co się w Polsce rzadko zdarza, przemyśleć i dobrze zaplanować to, jak będzie się ten rejon rozwijał. Idzie za tym nadzieja, że Warszawa z Łodzią staną się tym duopolis i między tymi aglomeracjami powstanie nowe centrum inwestycyjne, do czego gorąco zachęcam – dodał  Czernicki.

Reklama
Reklama

Zaznaczył, że w projekt powinno się zaangażować jak najwięcej polskich fachowców i polskiej myśli technicznej, w tym firm budowlanych. – Nasze pierwsze postępowania, w tym największe ubiegłoroczne, w ramach dialogu konkurencyjnego, na budowę terminala, zostały zaprojektowane tak, aby udział polskich wykonawców był jak największy. I to podejście obroniło się w KIO. Powinniśmy doceniać doświadczenie polskich firm w realizacji inwestycji, możemy i powinniśmy wyżej punktować tych, którzy angażują polski personel, znają język i polskie przepisy – powiedział Czernicki. Podkreślił, że harmonogram inwestycji podawany jest z wyprzedzeniem, by firmy mogły się odpowiednio przygotować.

– Port Polska ma szansę być kołem zamachowym dla polskiej gospodarki. To nie tylko nowe miejsca pracy, nowe technologie, ale też olbrzymie przedsięwzięcie realizacyjne, w którym można zdobywać doświadczenie. W Hiszpanii to się udało z nawiązką i dziś firmy budowlane z Hiszpanii są właściwie globalnymi graczami – podsumował Czernicki.

Przekleństwo najniższej ceny. Czy coś zmieni się w przetargach na inwestycje budowlane?

Podczas panelu dyskusyjnego Tomasz Kwieciński z GDDKiA, pytany o perspektywy budownictwa, odniósł się do walki cenowej w postępowaniach.

– Rynek będzie taki, jak będą zachowywali się wykonawcy, czy będą ulegać presji cenowej, czy mimo wszystko uwierzą, że wszystkie ogłoszone plany inwestycyjne będą realizowane. Będzie dobrze, jeśli wszystkie oferty będą wyceniane tak, jak powinny być wyceniane i firmy nie będą poddawać się presji związanej z tym, że dzisiaj postępowań jest być może trochę mniej. Namawiam do tego, żeby ceny ofertowe były zawsze rzeczywiste i możliwe do zrealizowania – powiedział Kwieciński.

– Wychodzimy powoli z bardzo długiej dekoniunktury, głód kontraktów jest bardzo duży, stąd agresywna postawa firm. W przetargach jesteśmy niewolnikami najniższej ceny, więc spółki nie mają wyjścia. To nie wynika z frywolnego podejścia do ryzyka, wiele firm jest zmuszonych do takiego zachowania – wskazał Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Artur Popko, prezes Budimexu: Brak kalendarza inwestycji destabilizuje rynek

– Kryteria udziału w postępowaniach to kwestia, o której w najbliższym czasie będziemy szczegółowo dyskutować. Zależy nam, żeby lokalny potencjał jak najbardziej się rozwijał i to przede wszystkim w tych mniejszych zadaniach, nie w tych dużych – powiedział Kwieciński. – Postępowanie przetargowe jest formalną procedurą i ktoś może powiedzieć, że nic nie da rady zmienić, jeśli chodzi o wymagania. Ale w mniejszych zadaniach, np. na budowę obwodnic, gdzie nasze ryzyko jako inwestora jest mniejsze, jak najbardziej modyfikujemy zapisy kontraktowe, aby grono potencjalnych wykonawców, szczególnie z rynku stricte lokalnego, miało jak największy dostęp do naszych zamówień. Innym elementem jest wyróżnianie tych wykonawców, którzy angażują się w rozwój potencjału kadrowego. To element, który próbujemy wdrożyć w ramach zamówień publicznych, aby pojawiło się to jako jedno z kryteriów oceny ofert. To nie jest łatwy temat, jest wiele zawirowań i uwikłań formalnych, ale widzimy światełko w tunelu. Chociażby w obecnie przygotowywanej polityce zakupowej państwa, między innymi z naszej inicjatywy, ten element się pojawi: przy ocenie ma być brane pod uwagę nie tylko doświadczenie w realizacji projektów, ale chociażby wkład w kształcenie przyszłej kadry – podsumował.

– Nie mam żadnych wątpliwości, że spiętrzenie inwestycyjne, które teraz nadchodzi, będzie największą kumulacją w historii Polski, jeśli chodzi o inwestycje infrastrukturalne. Z jednej strony jest to ogromna szansa dla polskich firm, które będą mogły zbudować się na tej kumulacji, ale z drugiej strony każda kumulacja niesie za sobą ryzyka, np. wąskich gardeł. Jestem ciekaw, jak będą procedowane pozwolenia administracyjne przy ograniczonych kadrach, jak będzie wyglądać wydolność sektora finansowego, jeśli chodzi o gwarancje i kredyty – ostrzegł Kaźmierczak.

Jakie nastroje panują w dużych i małych firmach budowlanych?

Ranking Deloitte to zestawienie spółek pod względem wypracowanych przychodów. Podstawą najnowszej edycji są dane finansowe za 2024 r. Pierwsza dziesiątka przedstawia się następująco:

  • Grupa Budimex – 9,12 mld zł
  • Grupa Strabag – 6,71 mld zł
Reklama
Reklama
  • Grupa PORR – 4,03 mld zł
  • Grupa Mirbud – 3,25 mld zł
  • Grupa Erbud – 2,98 mld zł
  • Grupa Polimex Mostostal – 2,86 mld zł
  • Grupa Unibep – 2,61 mld zł
Reklama
Reklama
  • Warbud/Eurovia – 2,19 mld zł
  • PUT Intercor – 2,19 mld zł
  • Grupa Trakcja – 2,1 mld zł
  • Atlas Ward Polska – 2,1 mld zł
  • Grupa NDI - 1,89 mld zł
Reklama
Reklama
  • Pekabex – 1,73 mld zł
  • Gülermak Polska – 1,71 mld zł
  • Grupa Mostostal Warszawa - 1,58 mld zł

Elementem raportu jest barometr nastrojów, czyli ankieta z udziałem kilkudziesięciu firm różnej wielkości.

W przypadku krótkoterminowej (6-24 mies.) prognozy rozwoju koniunktury głosy respondentów rozłożyły się następująco: 8 proc. – znaczne pogorszenie, 33 proc. – nieznaczne pogorszenie, 16 proc. – stabilizacja, 29 proc. – nieznaczna poprawa, 14 proc. – znaczna poprawa.

Reklama
Reklama

W przypadku dłuższej perspektywy głosy rozłożyły się tak: 4 proc. – znaczne pogorszenie, 20 proc. – nieznaczne pogorszenie, 10 proc. – stabilizacja, 41 proc. – nieznaczna poprawa, 25 proc. – znaczna poprawa.

Budownictwo
Mirbud rusza do sądu. Stawką miliardowy kontrakt na Rail Baltica
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Budownictwo
Artur Popko, prezes Budimexu: Brak kalendarza inwestycji destabilizuje rynek
Budownictwo
Władysław Grochowski, prezes Arche: Procedury biurokratyczne są coraz bardziej przytłaczające
Budownictwo
Nadchodzi dobry czas dla branży cementowej? Eksperci dzielą się prognozami na ten rok
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama