„Zrób dziecko w hotelu Arche”, jeden z najgłośniejszych pana pomysłów w 2025 r. Chwycił?
Chwycił. Młodzi przyjeżdżają do naszych hoteli w skali dużo większej niż się spodziewaliśmy. Akcja zyskała niesamowity rozgłos. Głośno było o niej w Chinach czy w Australii. Do jednego z naszych hoteli przyjechała grupa z Turcji, która chciała po prostu zobaczyć miejsce, które zyskało popularność w ich telewizji. Natomiast co z tego będzie, to się okaże za mniej więcej dziewięć miesięcy. Postawiłem na ten program. Przy założeniu, że dzięki akcji narodzi się nawet 100 tys. dzieci, nasze koszty wyniosą około 100 mln zł. Z większą kwotą możemy mieć kłopot, chyba że szybko uda nam się rozwinąć nasze wielkie projekty.
Jakie projekty ma pan na myśli?
Wszystkie są dla nas ważne, ale trzy są rzeczywiście potężne – Królewska Papiernia w Konstancinie, Elektrociepłownia Szombierki w Bytomiu oraz Fort Szczęśliwice w Warszawie. Każdy z tych projektów to nakład inwestycyjny rzędu 0,5–1 mld zł. Na przykład Fort Szczęśliwice, teren o powierzchni 10 hektarów, stanie się olbrzymim centrum hotelowo-kongresowym. Ponad 1000 pokoi i możliwości organizowania kongresów, jakich nie ma gdzie indziej w Warszawie. Teraz mamy 23 hotele, niebawem otwieramy pierwszy obiekt w górach – Arche Metalowiec w Muszynie. Cztery obiekty są rozbudowywane, 10 kolejnych projektów w budowie.
Macie finansowanie na to wszystko?
Tutaj nie ma problemu. W 2026 r. Arche kończy 35 lat i poza drobnymi perturbacjami, kiedy działaliśmy pod względem finansowym nieco na styk, zawsze mieliśmy poduszkę finansową, która chroniła nas przed wszelkiego rodzaju kryzysami. Mamy swoich inwestorów w Systemie Arche, którzy stają się współwłaścicielami obiektów i czerpią z tego zyski. Przybywa ich, niektóre inwestycje już się wyprzedają niejako między nimi, prawie nie wychodzą na otwarty rynek, jak chociażby hotel w Krakowie, Wrocławiu czy kolejny etap Cukrowni Żnin. Z drugiej strony przeprowadziliśmy udane emisje obligacji, wszystkie zostały spłacone. To skutkuje szerszą skalą zainteresowania, na przykład współpracą z nami jest zainteresowany duży międzynarodowy bank. On jest gotów inwestować w kolejne, bardzo duże projekty.
Tylko z tymi dotychczasowymi są kłopoty. Inwestycja Arche w Konstancinie budzi sporo protestów.
Wcale się nie dziwię. Z takimi protestami spotkaliśmy się zresztą nie tylko w Konstancinie. Mieszkańcom w różnych miejscach wydaje się, że nie jesteśmy wiarygodni, że chcemy ich jakoś oszukać. A przecież po prostu prowadzimy rewitalizację zabytków. Do tego całego procesu potrafimy włączyć lokalną społeczność. Zawsze stale spotykamy się z mieszkańcami, jesteśmy z nimi w dialogu.
Jednak w Konstancinie planujecie także nowe budynki mieszkalne na parę tysięcy osób. Arche nie zakorkuje do reszty już w tej chwili zakorkowanego Konstancina?
No właśnie – to dzięki budowie kolejnych budynków mieszkalnych mogą zostać rozwiązane problemy komunikacyjne w Konstancinie-Jeziornie. W pierwszej kolejności powstanie most na rzece Jeziorce wraz z nowym połączeniem drogowym do Warszawy. Dopiero wtedy będzie realizowana – w etapach, rozłożonych być może nawet na dwie dekady – druga część inwestycji mieszkaniowej. Jej ostateczny kształt i zakres będą uzależnione od wyników dyskusji publicznej oraz prac ekspertów. Możliwe będzie także uruchomienie komunikacji kolejowej. Kolej musi mieć kogo wozić. No i oczywiście przeprowadzenie tego wykluczy w przyszłości budowanie uciążliwych składów i zakładów przemysłowych – terenów pod takie przeznaczenie jest ok. 60 ha, a także spowoduje zaprzestanie w tym miejscu działalności asfalciarni i betoniarni. To dla Konstancina-Jeziorny jako uzdrowiska wyjątkowa szansa.