Reklama

Bariery w UE większe niż amerykańskie cła. Nadchodzi plan naprawy

Wspólny rynek miał być motorem wzrostu i przewagi nad USA czy Chinami. Tymczasem – jak wylicza Europejski Bank Centralny – bariery w handlu usługami między państwami UE są jak 95-proc. cła, a w towarach jak 67 proc. W marcu Bruksela ma przedstawić plan „Jedna Europa, jeden rynek”, który ma to zmienić do 2027 r.
Bariery w UE większe niż amerykańskie cła. Nadchodzi plan naprawy

Foto: Komisja Europejska

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są główne bariery dla wspólnego rynku usług w Unii Europejskiej?
  • Co zakłada proponowana strategia „Jedna Europa, jeden rynek” w kontekście integracji rynków UE?
  • Jakie są przewidywane kroki w harmonogramie wdrożenia strategii UE?
  • W jaki sposób bariery na rynku usług wpływają na konkurencję wewnątrz Unii Europejskiej?

Wspólny rynek Unii Europejskiej pozostaje w dużej mierze fikcją, wynika z kolejnych raportów Europejskiego Banku Centralnego czy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Te renomowane instytucje przypominają, że przeszkody na rynku usług sięgają 95 proc. Atmosfera wokół barier wspólnego rynku robi się napięta, także dzięki wojnie celnej, która wymusza szukanie alternatyw dla rozwoju gospodarczego. Europa czeka na przełamanie tego impasu w marcu – Ursula von der Leyen zapowiada publikację nowej mapy drogowej Komisji „Jedna Europa, jednolity rynek”, której celem jest pełna integracja wspólnego rynku do końca 2027 r.

Czytaj więcej

Balczun, MAP: Local content wzmocni potencjał Polski

O co chodzi w strategii „Jedna Europa, jeden rynek”

Publikację w marcu nowej strategii, planu czy też „mapy drogowej” zapowiedziała Ursula von der Leyen podczas szczytu przywódców UE 12 lutego. Dzięki planowanemu przejściu od rynku najeżonego przeszkodami i kosztami dla konkurencji z innych krajów UE do „jednego rynku dla jednej Europy”, Komisja chce zmniejszyć lukę konkurencyjną względem USA i Chin.

– Jedna Europa, jeden rynek. Chcemy osiągnąć ten cel do końca 2027 r. – mówiła w lutym Ursula von der Leyen. Na Radzie Europejskiej w marcu szefowa Komisji przedstawi plan „Jedna Europa, jeden rynek”, który będzie zawierał harmonogram działań, cele i terminy realizacji. Dokument ma zostać przyjęty przez KE, Radę Europejską i Parlament. Pakt na rzecz jednego rynku ma się opierać na pięciu elementach składowych – w tym warte 15 mld euro zmniejszenie biurokracji, ukrócenie nadregulacji, która z jednego prawa europejskiego tworzy 27 różnych porządków prawnych, i właśnie – budowa rzeczywistego wspólnego rynku. – Firmy, które chcą się rozwijać na naszym rynku, napotykają trudności ze względu na fragmentację rynku 27 państw członkowskich. Dlatego zaproponujemy 28. system, który nazwaliśmy EU Inc. Zasadą jest, że niezależnie od tego, gdzie w Unii Europejskiej się znajdujesz, w ciągu 48 godzin możesz uzyskać dostęp do EU Inc. – mówiła von der Leyen. Do jego tworzenia potrzebna jest też unia oszczędności i inwestycji, czyli płynny rynek kapitałowy. Pierwszy etap tej unii ma być ukończony do czerwca.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Unia Europejska chciałaby zbudować wspólny rynek obrony

A jak wygląda dziś wspólny rynek?

Jednolity rynek UE skupia 450 mln ludzi i 26 mln firm. Założenie polega na tym, że swobodny przepływ towarów, usług, kapitału i siły roboczej (tzw. cztery swobody) zwiększa efektywność gospodarczą dzięki efektom skali, silniejszej konkurencji i wzrostowi innowacyjności. Czy to działa? Według badań Europejskiego Banku Centralnego, w latach 1993–2014 jednolity rynek zwiększył realny PKB per capita o 12–22 proc. we wszystkich państwach założycielskich. Jednak bariery mają się świetnie, zwłaszcza w transgranicznym świadczeniu usług czy przepływie kapitału.

Choć ceł na rynku wspólnym w Europie nie ma od 1968 r., gdy powstała unia celna, to styczniowy raport EBC porównuje bariery dla firm próbujących świadczyć usługi w innym kraju członkowskim UE do ekwiwalentu taryfowego na poziomie 95 proc. dla usług, w tym do 120 proc. dla usług budowlanych. – To podkreśla skalę przeszkód na drodze do pełnej integracji – piszą ekonomiści EBC. Dla towarów jest nieco lepiej, bariery są porównywane do ceł wartych 67 proc.

Czytaj więcej

Von der Leyen w Davos: Europa zmierza ku niezależności

Bariery spowalniają wzrost usług. W 2024 r. transgraniczny handel towarami w UE stanowił ponad 40 proc. unijnego PKB, wobec 30 proc. w 1999 r., to o 16 p.p. więcej niż handel między UE a resztą świata. Gdy wewnątrzunijny handel usługami wzrósł z 8 proc. PKB w 1999 r. do zaledwie 16 proc. w 2024 r.

Bariery biorą się z jawnego lub utajonego protekcjonizmu. Według EBC bariery biorą się głównie z różnic w przepisach krajowych, uciążliwej biurokracji, niespójnego stosowania przepisów UE i (znanego w Polsce) gold-platingu czy praktyk antykonkurencyjnych krajów, na co powszechnie skarżą się polskie firmy próbujące wejść na rynek Niemiec czy Francji.

Reklama
Reklama

Polacy o barierach rynku: Europa nie jest wcale zharmonizowana

– W zakresie szeroko rozumianego rynku finansowego niebezpiecznym zjawiskiem jest gold-plating, gdy podczas implementowania unijnych przepisów do porządku prawnego w naszym kraju dodaje się dodatkowe obowiązki czy wymogi. To jest szkodliwe, te regulacje pierwotnie dotyczą bardzo dużych podmiotów, a w Polsce często ta śruba regulacyjna jest dodatkowo dokręcana. Silny rozwój rynku finansowego, w tym rynku kapitałowego wymaga przede wszystkim deregulacji, ale też przystosowania ich do specyfiki lokalnej – mówi dr Kamil Gemra, ekonomista SGH.

– Europa nie jest wcale zharmonizowana – mówi "Rzeczpospolitej" Polka z działającego w Niemczech funduszu inwestycyjnego. Jeśli chodzi o fundusze jak nasz, nic nie jest "międzynarodowe", np. mamy licencję w Niemczech i gdy otwieraliśmy biuro w Paryżu, to nasz pracownik musiał zdawać wielki regulacyjny francuski egzamin, płacimy podwójne ubezpieczenia itd. Otwarcie konta bankowego dla spółki z innego kraju też graniczy z cudem i wymaga ponownego całego procesu AML – AML (anti money laundering), co jest bardzo trudne, bo każdy kraj ma swoją interpretację dyrektywy UE – mówi inwestorka.

Czytaj więcej

Europa chce własnej giełdy: Merz i Draghi naciskają na wspólny rynek kapitałowy

Bariery dla wchodzenia z usługami do innego kraju podaje polska firma budowlana – na przykładzie Niemiec. Nieoficjalnie miała usłyszeć, że niezbędny certyfikat dla pewnego sektora budowlanego dostała jedna firma z Polski i więcej polskich firm go już nie dostanie. Wchodzenie na rynek utrudnia też np. niemieckie prawo zamówień publicznych, w którym nie ma dostępu do wyników przetargów, nie wiadomo, czy ktoś się odwołał, trudno jest poznać szczegóły zwycięskiej oferty, co utrudnia analizę rynku dla nowych graczy. – Na etapie podjęcia decyzji o wejściu na rynek to jest trudne, bo nie wiadomo jaką ofertę ma konkurencja. To jest najważniejszy czynnik w decyzji o wejściu na dany rynek. Wiele firm tego kroku nigdy nie zrobiło, bo tam się wchodzi w ciemno – słyszymy w zarządzie firmy.

Handel
Biedronka patelniami walczy o rynek produktów białkowych
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Handel
Electrolux zwalnia w Polsce nie tylko w fabrykach. Cięcia w centrum usług
Handel
Action i Pepco podgryzają Lidla i Biedronkę. Niezwykła popularność w Polsce
Handel
Policja weszła do Allegro. UOKiK bada możliwe nadużycia rynkowe
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama