Local content to zarówno kwestia ideowa, jak i ekonomiczna. W wymiarze ideowym chodzi o budowanie powszechnej świadomości znaczenia tego zagadnienia dla przyszłości polskiej gospodarki. Polska przeszła od 1989 roku spektakularną drogę rozwoju. Wszystko wskazuje na to, że dołączymy do grona państw G20 – i nie jako obserwator, lecz jako pełnoprawny uczestnik. To zobowiązuje. Dziś jesteśmy już gospodarką w pełni zaawansowaną i europejskim liderem wzrostu. Nasz sukces jest dostrzegany na świecie. Musimy więc zmienić sposób myślenia o sobie – odejść od kompleksów i świadomie kreować własną strategię rozwoju, budować sprzyjające warunki i ekosystem dla polskich firm. W tym kontekście local content jest tu elementem kluczowym i wpiszemy go w strategię gospodarczą rządu.

Oczywiście działamy w ramach wspólnego rynku Unii Europejskiej i musimy respektować regulacje. Jednocześnie jednak powinniśmy konsekwentnie wzmacniać komponent krajowy w realizowanych projektach. Podczas rozmów z partnerami zagranicznymi, m.in. we Francji, widzimy wyraźnie, że państwa te od lat budują swoje przewagi, wspierając narodowych czempionów – także poprzez aktywną rolę państwa w strategicznych sektorach, takich jak energetyka, obronność czy przemysł lotniczy.

Polska również powinna działać w sposób świadomy i systemowy. Dlatego local content został zdefiniowany jako jeden z priorytetów Ministerstwa Aktywów Państwowych i rządu. To projekt długofalowy – oparty na najlepszych praktykach europejskich – który ma wzmacniać potencjał gospodarczy kraju, a jednocześnie wspierać internacjonalizację polskich firm.

Czytaj więcej

Chaberski, PPL: Warto mądrze równoważyć interesy

Za tym podejściem stoi konkretny rachunek ekonomiczny. Polska gospodarka, której wartość przekracza dziś bilion dolarów, realizuje bezprecedensowy program inwestycyjny w sektorze energetycznym, paliwowym i obronnym. Te projekty powinny stać się kołem zamachowym dla całej gospodarki – zarówno dla największych spółek, jak i dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw.

Szczególnie zależy nam na włączaniu MŚP w łańcuchy dostaw dużych inwestycji. Wiemy, że bariery wejścia – finansowe czy gwarancyjne – bywają wysokie, ale naszym zadaniem jest tworzenie takich warunków, by mniejsze firmy mogły się rozwijać. Ich wzrost to kolejny impuls rozwojowy dla całej gospodarki.

Przygotowana została definicja local content – w dwóch wymiarach: ogólnym, obejmującym całość przedsięwzięcia oraz bardziej operacyjnym, dedykowanym realizacji konkretnych celów Ministerstwa. Definicja będzie możliwie szeroka i elastyczna, tak aby uwzględniać specyfikę poszczególnych branż. Współpracowaliśmy przy jej opracowaniu m.in. z Urzędem Zamówień Publicznych, Głównym Urzędem Statystycznym oraz przedstawicielami środowisk gospodarczych.

Planujemy także opracowanie kodeksu dobrych praktyk local content – jako praktycznego przewodnika dla spółek z udziałem Skarbu Państwa, samorządów oraz innych podmiotów realizujących duże projekty inwestycyjne. Nie chodzi o sztywne regulacje, ani o zmianę prawa zamówień publicznych, lecz o wypracowanie sposobu myślenia i standardów działania.

Local content to również element szerszej strategii budowania marki Polska. Po ponad trzech dekadach transformacji nadszedł moment, by w sposób spójny i strategiczny zarządzać naszym wizerunkiem gospodarczym – zarówno w kraju, jak i za granicą. W tym kontekście analizujemy także możliwości lepszej koordynacji działań promocyjnych i sponsoringowych spółek z udziałem Skarbu Państwa.

To moment, na który czekaliśmy – moment, w którym możemy w sposób świadomy i odpowiedzialny wzmacniać naszą niezależność gospodarczą, budować silne polskie firmy i skutecznie konkurować na rynkach międzynarodowych. Jednym ze sposobów rozwoju jest ekspansja na rynki zagraniczne, nawet jak są one chronione lokalnymi przepisami. Te bariery można przełamywać - konsekwencja i determinacja przynoszą efekty.

To, że głośno i jednoznacznie mówimy o komponencie krajowym – zarówno jako spółki, instytucje państwowe, jak i rząd – już samo w sobie stanowi element realizacji tej strategii. Ten przekaz jest dostrzegany i zaczyna rezonować w relacjach międzynarodowych. Podczas spotkania z ministrem energii Kanady usłyszałem wyraźnie, że Kanada, prezentując ofertę współpracy w obszarze gazu, energetyki jądrowej czy technologii SMR, bierze pod uwagę lokalny komponent w łańcuchach dostaw i proponuje rozwiązania korzystniejsze pod tym względem niż inni partnerzy. To pokazuje, że nasi zagraniczni rozmówcy już antycypują nasze podejście i rozumieją, jakie kwestie mają dla nas znaczenie strategiczne.

Dlatego ten kierunek należy konsekwentnie utrzymywać i wzmacniać. To projekt na dekady – ale właśnie w ten sposób, krok po kroku, zaczyna on realnie zakorzeniać się w praktyce gospodarczej i w świadomości uczestników rynku.