Ustawodawca zauważył, że spory budowlane często są skomplikowane, czasochłonne, kosztochłonne, bo wymagają wiedzy technicznej, angażują biegłych i są dość dużym obciążeniem dla wymiaru sprawiedliwości (…). Stąd pomysł obowiązkowych mediacji, bo w wielu rodzajach spraw mediacje dają efekty i pomagają szybciej rozwiązać konflikt (…) mówi mec. Chacia.

Sprawy do mediacji mają kierować sądy. Nieprzystąpienie bez żadnej przyczyny, jeśli nie było prób mediacyjnych na wcześniejszym etapie, oznacza ryzyko obciążenia kosztami sądowymi (nawet po wygranym procesie). Może być to kwota rzędu kilku-kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Czy obowiązkowe mediacje mogą realnie ograniczyć liczbę sporów sądowych i realnie wzmocnić pozycję słabszych uczestników rynku? Mec. Łukasz Chacia jest sceptyczny. Jego zdaniem obecnie brzmienie nowych przepisów raczej nie daje nadziei na przełom. – Może zostanie zawartych trochę więcej takich ugód, gdzie podmioty chcące odzyskać pieniądze, zdecydują się na mniej korzystne warunki, niż by to miało miejsce bez mediacji. Może to też pomóc, gdy spór między stronami dotyczy rzeczywistych i poważnych błędów po stronie wykonawcy – mówi. Myślę, że jakiegoś istotnego wpływu na kwestie zatorów płatniczych i zawieranych ugód w branży budowlanej niestety nie będzie to miało. Potrzebne jest wyrównanie tego ryzyka i motywacja także tej silniejszej finansowo strony do uznania, że zawarcie ugody może być dla niej korzystne.

Czytaj więcej: Nowy obowiązek w branży budowlanej. Kto się nie dostosuje, będzie musiał zapłacić