Reklama

Prezes Unibepu o ryzyku, jakim jest dla budownictwa walka na odwołania

Niedawno Polska była postrzegana w regionie jako wzór do naśladowania, gdzie proces odwoławczy był bardzo krótki. Obecnie jednak wydaje się, że sytuacja wymyka się spod kontroli – mówi Andrzej Sterczyński, prezes Grupy Unibep.
Andrzej Sterczyński, prezes Grupy Unibep.

Andrzej Sterczyński, prezes Grupy Unibep.

Foto: mat. prasowe

Rozpoczęta jeszcze przez prezesa Dariusza Blochera rekonwalescencja Unibepu przynosi efekty. W 2025 r. zysk netto grupy wyniósł, bez wpływu zdarzeń jednorazowych, ponad 38 mln zł wobec 3,6 mln zł pod kreską rok wcześniej i 166 mln zł straty w 2023 r. Ale rynek jest pełen wyzwań. Na przetargach ogłaszanych przez publicznych i prywatnych zamawiających dalej panuje brutalna walka o zlecenia – już nie tylko na ceny, ale i na odwołania.

Na rynku budowlanym zarówno w zeszłym roku, jak i obecnie jest bardzo trudno pod tym względem. Walka nie kończy się tylko na etapie budowania oferty i jej składania, ale przenosi się często również na proces odwoławczy, co dla całej branży jest bardzo kłopotliwe, ale też ma negatywne skutki dla całej gospodarki i społeczeństwa. Wpływa to na fakt, że rozpoczęcie projektów opóźnia się. Z jednej strony dochodzi do naruszania poczucia wspólnej misji, którą branża powinna realizować na rynku w Polsce – misji budowania naszego krajowego potencjału wykonawczego, a z drugiej strony przeciągające się procedury przetargowe powodują ryzyko utraty przez Polskę pozyskanych na ten cel środków wspólnotowych.

Obecnie mamy kumulację w przetargach – szczególnie w drogach i na kolei, bowiem wiele z nich zostało przesuniętych na I połowę 2026 r. Można więc spodziewać się, że nastąpi kumulacja realizacyjna. Ale wydaje mi się, że fakt przeciągających się procedur przetargowych powoduje spotęgowanie tego ryzyka, a to będzie powodować zmaterializowanie się presji inflacyjnej, szczególnie w obliczu kryzysu irańskiego.

Z całą determinacją chcemy wspierać proces zmian w tym zakresie, zmian w procesie odwoławczym, który już został zapoczątkowany przez Urząd Zamówień Publicznych. Niedawno Polska była postrzegana w regionie jako wzór do naśladowania, gdzie proces odwoławczy był bardzo krótki. Obecnie jednak wydaje się, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Zaczyna bowiem bardzo negatywnie wpływać na funkcjonowanie całego sektora i gospodarki naszego kraju. Trzeba to zmienić.

Czytaj więcej

Rynek budowlany przed wyzwaniami. Kryterium niskiej ceny, fala kumulacji prac

„Local content” to modne ostatnio hasło, choć nie wiadomo do końca, co w praktyce ma oznaczać. Unibep to spółka kontrolowana przez polski kapitał. Jak rozumiecie „local content”?

Najwięcej mówi się o tym w kontekście tego, kto ma budować w naszym kraju. Spojrzałbym na inny aspekt – budowa całej infrastruktury technicznej kraju to jedno, ale równie istotne pytanie, kto tę infrastrukturę będzie utrzymywać i serwisować. Kto będzie zapewniał ciągłość działania w trudnych warunkach. Odpowiedź wydaje się oczywista – największą gwarancję stabilności dają firmy, które są zakorzenione w Polsce, tutaj płacą podatki, tutaj mają swoje zasoby, kadrę i centrum decyzyjne. W przypadku podmiotów kontrolowanych z zagranicy, które nie mają polskich korzeni, zawsze istnieje pewien poziom ryzyka – zwłaszcza w sytuacjach nadzwyczajnych, kryzysowych. Dlatego uważam, że warto wracać do dyskusji o praktycznym wymiarze „polskości” przedsiębiorstw, szczególnie w sektorach o strategicznym znaczeniu. Pojawia się jednak pytanie: jak taki postulat mógłby funkcjonować w praktyce? Obowiązuje przecież prawo zamówień publicznych oraz regulacje unijne, które co do zasady ograniczają możliwość bezpośredniego preferowania tylko i wyłącznie krajowego kapitału. Być może rozwiązaniem nie jest formalne uprzywilejowanie, lecz wprowadzenie dodatkowych kryteriów selekcji przy przetargach związanych z bezpieczeństwem dostaw, ciągłością funkcjonowania danej organizacji, posiadaniem lokalnego zaplecza technicznego czy strukturą właścicielską w kontekście właśnie bezpieczeństwa naszego państwa.

Reklama
Reklama

W obszarach związanych z obronnością część zamówień realizowana jest na podstawie odrębnych regulacji wewnętrznych, co daje większą elastyczność zamawiającym w tej dziedzinie. Widzimy też, że w różnych sektorach – nie tylko w budownictwie – ze strony zamawiających rośnie świadomość znaczenia bezpieczeństwa i kontroli nad infrastrukturą. Przykładem są decyzje ograniczające w newralgicznych obszarach wykorzystywanie określonych technologii czy ograniczające udział w przetargach podmiotów z państw trzecich.

Jestem przekonany, że ta dyskusja jest bardzo istotna i bardzo potrzebna dla przyszłości naszego kraju. Nie chodzi o zamykanie rynku, lecz o budowanie odporności państwa i gospodarki. W sektorach strategicznych – takich jak infrastruktura drogowa i kolejowa, energetyka czy obronność – kwestia polskiego zaplecza kapitałowego i operacyjnego powinna stać się jednym z kluczowych elementów debaty publicznej.

Jak w takim razie wyglądają perspektywy pozyskiwania zleceń? Grupa stoi na kilku nogach. Zacznijmy od budownictwa infrastrukturalnego...

Budownictwo infrastrukturalne to dla nas, poza drogami, teraz również kolej, w ślad za pierwszym kontraktem pozyskanym i realizowanym dzięki naszemu partnerowi Track Tec Construction. Ubiegły rok w tym segmencie zakończyliśmy portfelem zamówień na poziomie około 1,3 mld zł, ale mamy nadzieję, że będzie ich coraz więcej. Chcemy bowiem pozyskać kontrakty z nowych regionów naszego kraju, poza woj. podlaskim i warmińsko-mazurskim, gdzie skupialiśmy naszą aktywność w ostatnich latach.

Bardzo interesująca jest energetyka. Pojawia się dużo zleceń, bo branża przekształca się w kierunku niskoemisyjności i czyni to w oparciu o gaz. Jest duża podaż projektów związanych właśnie ze spalaniem paliw gazowych, przede wszystkim w ciepłownictwie i kogeneracji. W 2025 r. podpisaliśmy kontrakt kogeneracyjny w Krakowie dla PGE. Z punktu widzenia wartości jest on rekordowy dla tego segmentu naszej działalności, a także jest największym kontraktem w historii całej firmy – o wartości 590 mln zł w części dla Unibepu. W konsekwencji nasz portfel w energetyce wynosi już prawie 880 mln zł. Marże z kontraktów energetycznych są wyraźnie wyższe niż w budownictwie ogólnym. Chcemy aktywnie uczestniczyć w kolejnych przetargach. Widzimy ogromne plany inwestycyjne na projekty związane z niskoemisyjnością – modernizacją bloków energetycznych, budową spalarni oraz instalacji ciepłowniczych dla miast. Swoje strategie inwestycyjne aktualizują Tauron, Enea, PGE czy Orlen – to jasno pokazuje kierunek, w jakim zmierza rynek, a my chcemy być częścią tej zmiany.

Przed nami także projekty związane z budową elektrowni jądrowej. Otrzymaliśmy kwalifikację do udziału w postępowaniach przetargowych w tym zakresie i obecnie uczestniczymy w dialogu technicznym. Nie będziemy startować w zadaniach budowy samego reaktora – jesteśmy realistami, ale zamierzamy ubiegać się o kontrakty w zakresie infrastruktury towarzyszącej.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Budownictwo w kadrowej pułapce. Nadciąga fala inwestycji, a fachowców brakuje

Pro

Reklama
Reklama

Budownictwo ogólne?

W tej chwili mamy podpisane kontrakty o wartości ok. 1,2 mld zł, ale to część naszego biznesu charakteryzująca relatywnie niską rentownością, spowodowaną ogromną konkurencją. Do każdego postępowania składa ofertę kilkanaście, czasem ponad 20 firm różnej wielkości. Zdarza się nawet, że o kontrakty o niewielkiej wartości walczą czołowi gracze. W budownictwie ogólnym wygrywa się ceną, nie ma żadnych przewag technologicznych, które miałyby znaczenie, a najniższą cenę mogą proponować firmy z niskimi kosztami ogólnymi. My jako podmiot giełdowy mamy relatywnie wyższe koszty ogólne, bo musimy spełniać wiele uwarunkowań i obostrzeń regulacyjnych, a to kosztuje. Dlatego w ramach budownictwa ogólnego zaczęliśmy się rozglądać za segmentami, gdzie bariery wejścia są wyższe. I takim segmentem jest wojsko. Jesteśmy firmą z większościowym polskim kapitałem, mającą swoje korzenie w Bielsku Podlaskim, czyli na tzw. ścianie wschodniej, a więc chcemy aktywnie uczestniczyć w budowie infrastruktury Tarczy Wschód. W 2025 r. w tej części naszego biznesu, segmencie specjalnym, podpisaliśmy kontrakty o wartości ponad 530 mln zł.

Rozglądamy się też za kontraktami zawierającymi więcej komponentów technologicznych, to chociażby budowa hali pojazdów kolejowych w Sochaczewie, która obecnie w fazie projektowania.

Budownictwo
Budimex błysnął wynikami. Co z ryzykiem ocięcia od zamówień publicznych?
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Budownictwo
Rynek budowlany przed wyzwaniami. Kryterium niskiej ceny, fala kumulacji prac
Budownictwo
Mirbud rusza do sądu. Stawką miliardowy kontrakt na Rail Baltica
Budownictwo
Artur Popko, prezes Budimexu: Brak kalendarza inwestycji destabilizuje rynek
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama