Konkurs na nowego prezesa Poczty Polskiej został ogłoszony po tym, jak pod koniec marca decyzją rady nadzorczej spółki niespodziewanie odwołany z tego stanowiska został Sebastian Mikosz.

Dymisja Sebastiana Mikosza z funkcji prezesa Poczty Polskiej

– Wniosek o odwołanie został uzasadniony potrzebą zapewnienia zgodności polityki zarządczej spółki z celami właścicielskimi oraz koniecznością skutecznej realizacji założeń strategicznych, w tym odbudowy pozycji rynkowej spółki. Sprawna realizacja Planu Transformacji wymaga jasnych decyzji zarządczych oraz skutecznego dialogu z właścicielem, pracownikami i stroną społeczną oraz innymi interesariuszami – tak decyzję uzasadniło wtedy Ministerstwo Aktywów Państwowych.

Decyzja o dymisji zaskoczyła Sebastiana Mikosza. – Decyzje właścicielskie, w tym dotyczące zmian personalnych, są naturalnym elementem funkcjonowania każdej spółki. Niemniej jednak przyznaję, że decyzja o moim odwołaniu dokładnie w drugą rocznicę mojego powołania jest dla mnie zaskoczeniem, szczególnie w momencie poprzedzającym przekazanie opinii publicznej oraz pracownikom informacji o wynikach spółki za 2025 r. – przyznał były już prezes Poczty Polskiej.

Przypomniał, że kiedy został prezesem Poczty Polskiej zastał spółkę w „dramatycznej sytuacji finansowej z ponad 700 mln zł stratą i brakiem płynności finansowej”. – Po dwóch latach Poczta Polska, a także wszystkie spółki z grupy będą na plusie, a sytuacja płynnościowa jest co najmniej ustabilizowana. To efekt konsekwentnej pracy całego zespołu oraz wdrażania zmian, które pozwoliły wejść organizacji na ścieżkę stabilnego wzrostu – mówił Sebastian Mikosz.

Czytaj więcej

Czy Poczta Polska stanie na nogi? Wyniki są lepsze, ale droga do sukcesu daleka

Do dymisji prezesa Poczty Polskiej odniósł się potem Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych. Stwierdził, że poprawienie wyników finansowych Poczty nie było jedynym zadaniem postawionym przed zarządem. – To jest bardzo ważny element, ale nie jedyny – mówił Wojciech Balczun. – To, czego oczekujemy, to bardzo sprawne, przyspieszone działania restrukturyzacyjne i realizacja deklaracji dotyczącej poprawy standardu obsługi klientów w urzędach pocztowych. To nie działo się z właściwą dynamiką. Mieliśmy mnóstwo sygnałów dotyczących znacznego pogorszenia się terminowości dostaw listów - tłumaczył.

Jego zdaniem wiele wątpliwości budziła również kwestia niewykorzystywania „szans rynkowych we współpracy z gestorami przesyłek, które mogły być nadawane i realizowane przez pocztę”. Poczta mogła skuteczniej wykorzystywać możliwości nadawania i realizacji dostaw w partnerstwie z innymi operatorami logistycznymi.

Nieoficjalne wyniki konkursu na prezesa Poczty Polskiej

Wybór następcy Sebastiana Mikosza w Poczcie Polskiej przeciąga się. Wedle naszych nieoficjalnych informacji resort Aktywów Państwowych był zaskoczony niewielkim zainteresowaniem fotelem prezesa tej spółki. Udało nam się ustalić, że w konkursie rozpisanym na to stanowisko wystartował Sławomir Żurawski, wiceprezes tej Poczty Polskiej, który obecnie pełni obowiązki jej prezesa. Sławomir Żukowski prezentował na początku kwietnia wyniki Poczty Polskiej za 2025 r. Na jego korzyść miała przemawiać znajomość Poczty Polskiej i rynku pocztowego. Ciążyć mu jednak mogło to, że był w ekipie Sebastiana Mikosza, która przeprowadziła potrzebne, ale bolesne zwolnienia wśród załogi. Ekipa odwołanego niedawno prezesa wypowiedziała Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy oraz rozpoczęła trudny program transformacji. W jego ramach uruchomiła program dobrowolnych odejść z firmy, który docelowo miał objąć ok. 15 proc. załogi, czyli mniej więcej 9300 osób z blisko 62 tys. pracowników. Program miał kosztować 600 mln zł. Decyzje te poprzedziły długie i trudne negocjacje ze związkami zawodowymi. Złe relacje ze stroną społeczną, czyli z pracownikami, miały być jednym z powodów odwołania Sebastiana Mikosza.

W konkursie wystartował Marcin Ledworowski, ekspert ds. sztucznej inteligencji i nowych technologii, doświadczony menedżer z ponad 25-letnim stażem w sektorze finansowym. W przeszłości Marcin Ledworowski był m.in. członkiem zarządu Banku Pocztowego, który wchodzi w skład Grupy Poczty Polskiej. Już dwa lata temu był poważnym kandydatem do objęcia funkcji prezesa Poczty Polskiej.

Wedle naszych informacji w wyścigu do fotela prezesa Poczty Polskiej kandydatów tych na ostatniej prostej zdystansowała Magdalena Gaj. Jej nazwisko pojawiło się jako ostatnie na giełdzie kandydatów przymierzanych przez media do tego stanowiska. Jak nam się jednak udało ustalić w kilku źródłach, to ona ma pokierować teraz Pocztą Polską. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że została już zaakceptowana przez ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna. Ogłoszenie tej decyzji ma nastąpić lada dzień.

– Ta decyzja oznacza, że wybrany został wariant działań na przetrwanie Poczty Polskiej. Przynajmniej na półtora roku, do przyszłorocznych wyborów, porzucono dalsze zdecydowane działania reformatorskie tej spółki – komentuje zastrzegając sobie anonimowość jeden z naszych rozmówców.

Magdalena Gaj to urzędniczka państwowa i menedżerka. W latach 2009–2011 była podsekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury, następnie w latach 2011–2012 podsekretarzem stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji. W latach 2012–2016 była prezesem Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W lutym 2017 r. została wspólniczką Kancelarii Prawno-Doradczej MMI Proconnect. W 2024 r. Magdalena Gaj weszła w skład rady nadzorczej Poczty Polskiej, a w 2025 r. objęła funkcję prezesa zarządu operatora telekomunikacyjnego Exatel.

Czytaj więcej

Poczta Polska została ponownie wybrana do obsługi korespondencji sądowej

Wyniki Poczty Polskiej w górę, ale to nie koniec kłopotów

Poczta Polska cały czas walczy o przetrwanie. Tuż przed Świętami Wielkanocnymi spółka pokazała swoje wyniki za 2025 r. Pochwaliła się zyskiem netto w wysokości 469 mln zł wobec 213 mln zł straty w 2024 r. i 621 mln straty w 2023 r. Przyznała, że pozytywnie na jej wynik netto wpłynęły dwie wysokie dotacje z tytułu finansowania kosztu netto świadczenia tzw. usług powszechnych za lata 2023 i 2024. Eksperci rynku pocztowego tłumaczą, że pieniądze te należą się Poczcie Polskiej, bo są rekompensatą za obowiązkowe świadczenie przez nią nierentownej usługi powszechnej, czyli m.in. dostarczania listów i paczek.

Poczta Polska cały czas zmaga się jednak z luką cyfrową, czeka ją transformacja w tym zakresie. Spółka przespała też okres dynamicznego rozwoju rynku usług kuriersko-paczkowych. Próbowała to nadrobić przejęciem Orlen Paczki, ale ostatecznie nie doszło do porozumienia w tej sprawie.