Katarzyna Sokołowska po wręczeniu nominacji na dyrektora Instytutu Polonika
Jakie są skutki uderzenia rosyjskiego drona w centrum Lwowa?
Jestem w stałym kontakcie z szefową Biura Konserwatora Miejskiego, Tetyaną Bałukową. Właśnie z nią rozmawiałam. Uderzenie drona miało miejsce w ścisłym centrum miasta objętym ochroną UNESCO, w pobliżu Centralnego Archiwum Historycznego Ukrainy. Wiemy, że skutkami uderzenia dotknięte zostały zabudowania stanowiące część dawnego kompleksu klasztoru Bernardynów. Odnotowano uszkodzenia w kościele św. Andrzeja, a także na wieży i w budynku mieszkalnym będącym częścią tego kompleksu. W pobliżu znajduje się studnia św. Jana z Dukli, którą Instytut Polonika restaurował do 2025 r. Ona jest nietknięta. Czy są i jakie straty w kościele św. Magdaleny – tutaj czekamy na dodatkowe informacje.
Władze ukraińskie mogą liczyć na pomoc ze strony Instytutu?
Tak. Rozważamy różne działania, ale musimy mieć pełną listę uszkodzeń. Wtedy zdecydujemy, co jesteśmy w stanie zrobić szybko i jakie kolejne kroki możemy zaplanować. Z informacji, które otrzymaliśmy z naszej ambasady wiemy, że liczba dronów, które spadły 24 marca na Ukrainę jest rekordowa, bo było ich blisko 950. Po raz pierwszy atak miał miejsce w ciągu dnia i dotknął zabytkowej substancji Lwowa, drony spadły też na Iwano-Frankowsk i kilka innych pobliskich miejscowości. Myślę, że musimy się zastanowić, jak dostosować działania ochronne, bo prawdopodobnie mamy do czynienia z nową taktyką Rosjan.
Czytaj więcej
Agresja Rosji nie wstrzymała prac konserwatorskich prowadzonych przez polskie instytucje w Ukrainie. Odnawiamy zabytki m.in. we Lwowie, w Berdyczow...
Powiedziała Pani, że dron spadł w pobliżu dawnego klasztoru Bernardynów, w którym znajduje się centralne archiwum państwowe. Instytut Polonika prowadził w nim działania ratunkowe. Czy uderzenia spowodowały uszkodzenie tego budynku?
Na razie nie mamy takich informacji. Rzeczywiście w 2024 r. ostemplowaliśmy jedną ze ścian archiwum, natomiast w ubiegłym roku zdecydowaliśmy się, po apelu dyrekcji skierowanym do Instytutu Polonika, wesprzeć prace projektowe mające na celu zajęcie się bardziej kompleksowo tym obiektem. Być może te plany będziemy musieli zrewidować i przejść na tryb szybkiego reagowania, chociażby z powodu ostatniego incydentu. Projekt ten powinien być potraktowany priorytetowo.
Proszę przypomnieć, jakie cenne dla polskiego dziedzictwa obiekty znajdują się w tym archiwum?
To są dokumenty opisujące praktycznie całą historię I Rzeczypospolitej, źródło dla wielu badań. Zbiory obejmują materiały od czasów Księstwa Halicko-Wołyńskiego i Rusi Czerwonej aż po lata 40. XX w. Ja określam to miejsce „infrastrukturą krytyczną kultury”, patrząc na znajdujący się tam zasób. Dlatego pierwszym krokiem Instytutu Polonika było podreperowanie ścian, aby nie stanowiły zagrożenia. Kolejnym powinna być propozycja z polskiej strony dotycząca wypracowania mechanizmu, który będzie chronił zespoły archiwalne, bo w tym momencie pytanie, co ważniejsze, czy ściany, czy zasoby – jest bardzo aktualne.
Czy Instytut Polonika rozmawia ze stroną ukraińską na temat ewentualnego przeniesienia tych zbiorów w inne miejsca?
Jesteśmy w dialogu na ten temat wewnątrz ministerstwa kultury oraz w kontakcie z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych, a także z dyrekcją archiwum we Lwowie. Analizowane są różne możliwości. Nie chciałabym wyprzedzać decyzji moich zwierzchników, ale dokładnie na te wyzwania wskazywaliśmy. Jest to bardzo wrażliwy zasób, oczywiście można mówić o jego digitalizacji, ale przede wszystkim o kryzysowym zabezpieczeniu dokumentacji.
Instytut Polonika po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny pozostał na Ukrainie, także we Lwowie. Jakie działania konserwatorskie są w tej chwili prowadzone w tym mieście?
Zostajemy w Ukrainie, zostajemy we Lwowie. Chociaż wielokrotnie pada pytanie, czy realizacje w kraju objętym wojną są efektywne i czy nie należałoby ich wstrzymać. Myślę jednak, że w tym przypadku mówimy o elementarnej solidarności i wspólnej odpowiedzialności za dziedzictwo: ukraińskie, polskie, europejskie. W każdym przypadku wnikliwie przygotowujemy dokumentację obiektu, bowiem zakładamy, że gdyby w sytuacji wojennej zadziało się coś, co spowodowałoby uszkodzenia, mamy dokładnie opisane obiekty.
Sporo robimy dzisiaj we Lwowie. Jesteśmy m.in. w cerkwi garnizonowej, dawnym kościele Jezuitów. Realizacja prac to projekt wieloetapowy, który przebiega w tle mszy żałobnych żołnierzy poległych na froncie. Stąd działania te nabierają wymiaru solidarnościowego i godnościowego.
Prowadzimy prace w katedrze łacińskiej. Od wielu lat zajmujemy się renowacją obiektów znajdujących się na Cmentarzu Łyczakowskim. W tym roku zakończymy prace przy kamienicy królewskiej na lwowskim Rynku – niebawem na attyce zostaną posadowione rzeźby. Prace prowadzimy też m.in. w Żółkwi czy w Ołyce.