Nie jestem zaskoczona tym, że Sławomir Cenckiewicz odchodzi z Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Rok temu, tuż przed zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego na prezydenta mówiłam moim redakcyjnym kolegom w podcaście, że przyjaźń Cenckiewicza z Nawrockim nie musi być wieczna, a w Pałacu Prezydenckim mogą pojawić się konflikty.
Czytaj więcej
Sławomir Cenckiewicz, szef BBN, złożył rezygnację ze stanowiska. Oświadczenie w tej sprawie pojawiło się w serwisie X.
To wisiało w powietrzu, a na osłodę Sławomir Cenckiewicz otrzymał zapowiedź odtajnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI, na czym bardzo mu zależało. Być może zwycięstwo Cenckiewicza w procesie z Donaldem Tuskiem o dostęp do informacji niejawnych stworzyło okazję do tego, by wreszcie elegancko się rozstać. W blasku chwały i z wygodną narracją. Pozwalając zbudować wizerunek państwowca, bohatera.
Kiedy na początku roku „Newsweek” informował o konfliktach pomiędzy prezydenckimi ministrami, Sławomir Cenckiewicz i Marcin Przydacz publicznie zapewniali o bezproblemowej współpracy. Przypomnijmy: stara zasada mówi, by wierzyć w informacje zdementowane.
Nie bez znaczenia jest to, że w ostatnich tygodniach Cenckiewicz demonstrował swoją odrębność. Po klęsce Viktora Orbána w wyborach na Węgrzech stwierdził, że utrzymywanie z nim bliskich relacji było błędem. Krytykował również to, że wśród doradców prezydenta Karola Nawrockiego znalazł się youtuber Paweł Svinarski.
Bez Sławomira Cenckiewicza nie byłoby Karola Nawrockiego
Karol Nawrocki miał wobec Sławomira Cenckiewicza dług wdzięczności: bez niego nie zostałby prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, co otworzyło mu drogę do prezydentury. Ale popularny historyk wcale nie jest lubiany w PiS. Jarosław Kaczyński miał się nigdy nie zgodzić na to, by Cenckiewicz został szefem IPN.
Rozumiem, że z opinii o byciu niesterowalnym Cenckiewicz jest dumny. Ale nie sprawdza się to w polityce. Zwłaszcza że będąc szefem BBN, musiał funkcjonować w układzie, podczas gdy całym sobą przynależy do świata idei. A właściwie porusza się w szarej strefie – jest politykiem, a zarazem błędnym rycerzem, któremu tak bardzo spodobało się to, że napisałam o nim: „Noc, w której Jan Olszewski traci stanowisko premiera, nigdy się dla Sławomira Cenckiewicza nie skończyła”.
Osobistym rozczarowaniem Sławomira Cenckiewicza jest Donald Trump
Ale tego świata już nie ma. Zainteresowani raportem WSI zmieszczą się w jednej windzie. A pełniąc funkcję szefa BBN, trzeba rozmawiać z tymi, których profil ideowy jest inny niż własny. Do zrobienia są polityka, interesy, a nie Królestwo Niebieskie, by nawiązać do dylematów bohatera filmu Ridleya Scotta pod tym samym tytułem. Sławomir Cenckiewicz zarzeka się, że jest urzędnikiem. Na tym polega paradoks: gdyby nim w istocie był – przezroczystym, skorym do współpracy, prędzej utrzymałby się na stanowisku. Myślę też, że osobistym rozczarowaniem antyrosyjskiego i głęboko wierzącego Cenckiewicza jest prezydent USA Donald Trump.
Czytaj więcej
Sławomir Cenckiewicz dziękował Bogu za Jarosława Kaczyńskiego. W aktach IPN znalazł szatana. Lubi tenis stołowy. Ale to, co może dziać się pomiędzy...
Sławomir Cenckiewicz wspominał niegdyś, że pewnego razu Jarosław Kaczyński zwrócił się do niego słowami: „Innej Polski dla Ciebie nie mam”. Teraz niejako powtórzył mu to prezydent Karol Nawrocki.