Reklama

Sławomir Cenckiewicz, czyli bicz na Donalda Tuska w BBN-ie. „Innej Polski dla Ciebie nie mam”

Sławomir Cenckiewicz dziękował Bogu za Jarosława Kaczyńskiego. W aktach IPN znalazł szatana. Lubi tenis stołowy. Ale to, co może dziać się pomiędzy rządem Donalda Tuska a Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, na którego czele właśnie stanął, raczej nie będzie przypominało dyplomacji pingpongowej. Prędzej wojnę. Czas pokaże: zimną czy otwartą.
Sławomir Cenckiewicz

Sławomir Cenckiewicz

Foto: PAP, Radek Pietruszka

Sławomir Cenckiewicz nie namówił prezesa PiS do wystawienia w wyborach prezydenckich Karola Nawrockiego, jak uważa Roman Giertych. Mówi się nawet, że w partii za historykiem nie przepadają: zwłaszcza starszy elektorat ma odstraszać jego stosunek do służby w Ludowym Wojsku Polskim. 

Co więcej, Jarosław Kaczyński miał się nigdy nie zgodzić na to, by Sławomir Cenckiewicz został prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Bo uważa go za niesterowalnego. Cenckiewicz, który czyta teksty o sobie, uzna to za komplement. Twierdzi zresztą, że nie ma swojego środowiska, a funkcja polityczna wymaga elastyczności, która jest mu daleka. Prezesa PiS miała też rozgniewać teza o sojuszu z III Rzeszą, za którą opowiedział się historyk, ale wobec jego niezależności to drobiazg.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama