W skład komisji weszli: Bolesław Piecha, Janusz Cieszyński, Anna Dąbrowska-Banaszek, Joanna Wicha, Norbert Pietrykowski, Krzysztof Bojarski, Elżbieta Gellert, Marta Golbik i Jolanta Zięba-Gzik.
Przypomnijmy, że nowa ustawa ma dać Rzecznikowi Praw Pacjenta skuteczniejsze narzędzia do walki z osobami oferującymi niesprawdzone terapie, zniechęcającymi do leczenia lub wykorzystującymi chorobę pacjentów do osiągania korzyści finansowych. Choć podczas prac Komisji Zdrowia niemal nikt nie kwestionował potrzeby ochrony pacjentów przed oszustami, nie zabrakło sporów dotyczących sposobu realizacji tego celu.
Przepisy ustawy są zbyt szerokie?
Jednym z najczęściej powtarzających się zarzutów wobec projektu była nieprecyzyjność przepisów. Poseł Grzegorz Lorek ocenił, że proponowane regulacje pozostawiają zbyt duże pole do interpretacji. – Na pierwszy rzut oka, jak przeczytałem tę ustawę, to pomyślałem sobie, że chyba jej prawnik nie widział. Dosłownie tak dużo ogólników, tak niedoprecyzowanych zapisów już dawno nie widziałem – mówił przedstawiciel PiS.
Jego zdaniem projekt zawiera zbyt szerokie definicje, które mogą prowadzić do nadinterpretacji. Zwracał uwagę m.in. na przepisy umożliwiające zgłaszanie do Rzecznika Praw Pacjenta podejrzeń naruszenia zbiorowych praw pacjentów. Poseł dopytywał również o skuteczność egzekwowania nowych regulacji w internecie oraz wskazywał, że zamiast kolejnych restrykcji państwo powinno mocniej postawić na edukację zdrowotną i poprawę relacji między lekarzem a pacjentem.
Czytaj więcej
Część pacjentów rezygnuje z badań czy leczenia, wierząc, że suplement albo pseudoterapia mogą zastąpić medycynę. Najgroźniejsze sytuacje dotyczą pa...
Spór o zakres kompetencji RPP
Znaczną część dyskusji zdominowało planowane rozszerzenie uprawnień Rzecznika Praw Pacjenta. Poseł Witold Tumanowicz podkreślał, że walka z pseudomedycznymi praktykami nie może prowadzić do tworzenia rozwiązań budzących wątpliwości z punktu widzenia praw obywatelskich. – Problem polega na tym, że państwo nie może walczyć z jednym zagrożeniem poprzez stworzenie innego – tłumaczył poseł Konfederacji.
Jak wskazywał, projekt przewiduje sytuację, w której jeden organ może wszcząć postępowanie, zebrać materiał dowodowy, ocenić go, wydać decyzję, nałożyć karę finansową oraz opublikować informację o ukaraniu podmiotu. Taki model – również zdaniem posła PiS Janusza Cieszyńskiego – czyni Rzecznika Praw Pacjenta jednocześnie prokuratorem i sędzią. Dlatego pojawiła się propozycja, zgodnie z którą RPP mógłby nakazywać podmiotom informowanie odbiorców, że w ocenie urzędu dana działalność ma charakter pseudomedyczny. Sankcje finansowe groziłyby dopiero za niezastosowanie się do takiej decyzji.
Obawy o ograniczenie wyboru terapii
Najostrzejsze głosy sprzeciwu dotyczyły potencjalnego ograniczania prawa pacjentów do korzystania z metod innych niż medycyna konwencjonalna. Poseł Jarosław Sachajko z koła Demokracja Bezpośrednia przekonywał, że projekt może prowadzić do nadmiernej ingerencji państwa w decyzje podejmowane przez obywateli. – To jest celowo zrobione, żeby wprowadzić cenzurę prewencyjną, żeby dorośli ludzie nie mieli możliwości wyboru terapii – mówił. Przekonywał również, że państwo nie powinno ograniczać możliwości korzystania z ziołolecznictwa czy innych metod naturalnych. – Dorośli ludzie naprawdę mogą robić ze swoim zdrowiem, co chcą – dodawał.
Jeszcze dalej poszedł poseł Konfederacji Roman Fritz, który domagał się przeprowadzenia wysłuchania publicznego. Argumentował, że projekt budzi obawy dotyczące wolności słowa, wolności działalności gospodarczej i prawa do wyboru terapii.
Choć większość uczestników posiedzenia Komisji zgadzała się, że państwo powinno skuteczniej reagować na działalność osób żerujących na chorobie i strachu pacjentów, posłowie pozostają podzieleni co do tego, jak daleko powinny sięgać nowe uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta. Odpowiedzi na te pytania mają przynieść prace komisji nadzwyczajnej, do której trafił projekt ustawy.