Sygnały o tym, że trudna sytuacja finansowa ochrony zdrowia zaczyna przekładać się na leczenie pacjentów onkologicznych, pojawiają się coraz częściej. Najnowszy dotyczy Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, który wstrzymał przyjęcia nowych pacjentów do programów lekowych, m.in. w onkologii.

„Rzeczpospolita” dotarła do pisma z pieczątką poradni onkologicznej CSK UMED w Łodzi, skierowanego do pacjentki, u której rozważano kwalifikację do programu lekowego dla chorych na raka piersi. Kobieta została poinformowana, że z powodu „braku możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń w ramach programu lekowego rozpoczęcie leczenia nie jest obecnie możliwe”. W korespondencji wskazano jednocześnie, że planowany termin rozpoczęcia leczenia przypada na pierwszy kwartał 2027 r., o ile nie zmienią się warunki finansowania programu. Oznacza to, że pacjentka, która wymaga leczenia, może zostać zmuszona do czekania na terapię nawet przez kilka miesięcy. Placówka wskazuje przy tym wprost na przyczynę: brak możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń.

Nie jest to pierwszy sygnał ostrzegawczy. Już jesienią 2025 r. Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej i onkolog alarmował, że z powodu zaburzenia płynności finansowej NFZ szpitale odsyłają pacjentów, w tym osoby chore na nowotwory, na kolejny rok. Dziś pojawiają się kolejne przykłady, że problem z finansowaniem świadczeń może coraz mocniej wpływać na dostępność leczenia.  – W przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej informacji, że ośrodki mają trudności z realizacją programów lekowych i włączaniem do nich nowych pacjentów onkologicznych. Dla chorego to realny lęk, że będzie musiał samodzielnie poszukiwać ośrodka, który mu włączy skuteczne leczenie – mówi Joanna Frątczak-Kazanawicedyrektorka Onkofundacji Alivia.

Diagnostyka staje się coraz większym problemem. 263 dni czekania na kolonoskopię 

Problem nie zaczyna się jednak dopiero w momencie, gdy pacjent potrzebuje konkretnego leku. Równie istotnym wyzwaniem staje się dostęp do diagnostyki. Z danych Onkofundacji Alivia wynika, że czas oczekiwania na część badań diagnostycznych w ostatnich miesiącach wyraźnie się wydłużył. Jeszcze pod koniec marca na tomografię komputerową czekało się średnio 51 dni, a na rezonans magnetyczny 85 dni. W maju było to już odpowiednio 67 i 114 dni. Na gastroskopię pacjenci czekali średnio 147 dni, a na kolonoskopię 263 dni.

– Kolejki do diagnostyki to dziś główne źródło lęku pacjentów onkologicznych – mówi Frątczak-Kazana. Z raportu Onkofundacji Alivia „Potrzeby i doświadczenia pacjentów onkologicznych 2026” wynika, że co trzeci ankietowany czekał na diagnozę ponad trzy miesiące, a niemal co piąty ponad pół roku. Tylko co czwarty pacjent został zdiagnozowany we wczesnym stadium choroby.

Czytaj więcej

Bizancjum w zadłużonych szpitalach. Ujawniamy piętrowe patologie w ochronie zdrowia

Sytuacja w diagnostyce jest trudna, a rządzący najwyraźniej nie potrafią znaleźć na nią skutecznego rozwiązania. Od 1 kwietnia za świadczenia wykonane ponad limit wynikający z umowy z NFZ Fundusz płaci 50 proc. stawki w przypadku tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego oraz 60 proc. w przypadku gastroskopii i kolonoskopii. Formalnie badania te nadal pozostają świadczeniami nielimitowanymi. W praktyce jednak placówki, które nie mają pewności, czy będą w stanie sfinansować ich wykonanie, wstrzymują zapisy.

Do czerwca w takiej sytuacji mogli znaleźć się również pacjenci onkologiczni – zarówno ci pozostający w trakcie leczenia, jak i osoby wymagające regularnych badań kontrolnych po zakończeniu terapii. Na takie ryzyko od początku zwracali uwagę lekarze. Jakub Kosikowski wskazywał, że pacjenci po zakończeniu leczenia, nie posiadający już aktywnej karty DiLO, mogą trafiać do zwykłych kolejek. – Brak terminów rozwala nam nadzór i leczenie – alarmował. Ostatecznie, po około dwóch miesiącach od wprowadzenia mechanizmu degresji, przepisy zostały zmienione. Sam fakt, że pacjenci onkologiczni początkowo nie zostali wyłączeni z ograniczeń, budzi jednak pytania o sposób projektowania zmian dotyczących finansowania diagnostyki. W przypadku chorób nowotworowych regularne badania kontrolne nie są bowiem dodatkiem do leczenia, ale jego integralną częścią.

Diagnostyka się rozwija, są nowe terapie. Problem onkologii to organizacja systemu

Problemy z finansowaniem nie oznaczają przy tym, że w polskiej onkologii wszystko się pogarsza. Wręcz przeciwnie, w ostatniej dekadzie dokonał się wyraźny postęp w zakresie dostępności nowoczesnych terapii. – Trzeba rozdzielić dwie rzeczy: medycynę i organizację systemu – mówi Joanna Frątczak-Kazana. Jak podkreśla, sytuacja w polskiej onkologii w perspektywie dekady zasadniczo się poprawiła, przede wszystkim dzięki postępowi medycznemu i rozwojowi nowoczesnej diagnostyki, immunoterapii oraz terapii celowanych.

Polska poprawiła także dostęp do nowoczesnych terapii lekowych. Wskaźnik Alivia Oncoindex, mierzący dostępność terapii rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO), wzrósł z 27 pkt. przy pierwszym pomiarze w 2017 r. do 51 obecnie. – W dostępie do terapii lekowych realnie gonimy Europę – zauważa Frątczak-Kazana. Problem w tym, że postęp medycyny nie zawsze idzie w parze ze sprawnością organizacyjną systemu. – W warstwie organizacyjnej już nie jest zbyt dobrze. Tu z perspektywy pacjentów nie widać poprawy – ocenia ekspertka. Wskazuje m.in. na przeciągające się wdrażanie Krajowej Sieci Onkologicznej, problemy z profilaktyką i diagnostyką oraz brak skutecznego systemu mierzenia jakości leczenia.

Czytaj więcej

Szpital Bródnowski zakończył kontrolę grafików Dawida Kacprzyka. Wykazano „niespójności”

Na trudną sytuację w onkologii zwraca uwagę również Łukasz Rokicki, prezes Fundacji Carita, który mówi o rosnącej presji w hematologii. W Polsce jest około 600 hematologów, podczas gdy liczba pacjentów leczonych z powodu chorób hematologicznych sięga około 120 tys., a rocznie diagnozuje się około 12 tys. nowych przypadków. – Kolejki na cito do hematologów średnio wynoszą od 1,5 roku do 2 lat – mówi Rokicki. Jak dodaje, od 70 do 80 proc. skierowań trafiających do poradni hematologicznych pochodzi z POZ i dotyczy pacjentów, którzy nie mają jeszcze postawionej diagnozy, a tym samym nie mają założonej karty DiLO, która przyspieszyłaby proces diagnostyczno-leczniczy. A to oznacza, że trafiają do zwykłych kolejek. 

Rokicki zauważa także, że od pewnego czasu spowolniły procesy refundacyjne w onkologii. – Widziałem taki duży optymizm przez ostatnie dwa lata, wcześniej za wiceministra Miłkowskiego dużo się działo, refundacja za refundacją, a obecnie złotówka jest oglądana z każdej strony pięć razy. Myślę, że kryzys w ochronie zdrowia powoduje, że faktycznie zaczynamy coraz mocniej to odczuwać – mówi.

Krajowa Sieć Onkologiczna miała uporządkować system

W tym samym czasie przeciąga się wdrażanie Krajowej Sieci Onkologicznej – systemu, który miał poprawić koordynację leczenia, jakość opieki i dostęp pacjentów do świadczeń. Pierwotnie zakładano, że KSO zacznie działać 1 stycznia 2022 r. Termin ten przesuwano następnie na 1 kwietnia 2024 r., a ostatecznie system został wdrożony 1 kwietnia 2025 r. Już po niecałym roku obowiązywania przepisów konieczna okazała się ich nowelizacja, natomiast kolejne elementy systemu nadal są wprowadzane z opóźnieniem.

– Wyspecjalizowane ośrodki, tzw. cancer unity dla raka płuca czy nowotworów ginekologicznych, obiecane na 2020 r. nadal nie funkcjonują, profilaktyka „leży”, terminowość diagnostyki się pogorszyła, a mierzenie jakości nadal pozostaje w sferze planów – wskazuje wicedyrektorka Onkofundacji Alivia. Eksperci zwracają również uwagę na brak testu FIT w programie profilaktyki raka jelita grubego. Z kolei uruchomienie e-DiLO, określanej jako jedno z najważniejszych narzędzi KSO, przesunięto na 2027 r. To istotne opóźnienie, ponieważ elektroniczna karta ma pozwolić na śledzenie całej ścieżki pacjenta – od diagnostyki, przez leczenie, aż po monitorowanie stanu zdrowia po zakończeniu terapii. Dzięki gromadzonym w jednym miejscu danym system ma ułatwić koordynację opieki, wychwytywać opóźnienia i skuteczniej monitorować jakość leczenia.

Czytaj więcej

Dyrektor szpitala powiatowego: Im więcej leczymy, tym większą generujemy stratę

Wątpliwości budzi również sam sposób tworzenia Sieci. Raport z czteroletniego pilotażu KSO został opublikowany dopiero w listopadzie 2023 r., podczas gdy ustawa o KSO została przyjęta w marcu tego samego roku. Doświadczenia z pilotażu, które miały stanowić podstawę do stworzenia docelowego systemu, nie mogły więc zostać w pełni wykorzystane przy jego projektowaniu.

Problemy polskiej onkologii będą się jeszcze pogłębiać? Wszystko rozbija się o pieniądze

W polskiej onkologii widać dziś dwa równoległe procesy. Z jednej strony pacjenci mają dostęp do coraz większej liczby nowoczesnych terapii, a możliwości leczenia są zdecydowanie większe niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Z drugiej strony system, który powinien zapewnić pacjentowi szybką diagnostykę, dostęp do leczenia i późniejsze monitorowanie stanu zdrowia, coraz wyraźniej reaguje na problemy finansowe i organizacyjne.

Jeśli problemy z finansowaniem NFZ będą się pogłębiać, presja może dotknąć kolejnych elementów ścieżki. – Nasza największa obawa jest taka, że to dopiero początek – mówi Joanna Frątczak-Kazana. – Luka finansowa w ochronie zdrowia szacowana jest jeszcze w tym roku na kilkanaście miliardów złotych, a prognozy mówią nawet o 171 mld w 2040 r.. Jeśli „naprawa” finansów ma polegać na cichym ograniczaniu diagnostyki i leczenia onkologicznego, zapłacą za to pacjenci – dodaje wicedyrektorka Onkofundacji Alivia.