Jak podkreślają rolnicy, rośliny najpierw ucierpiały podczas wiosennych przymrozków, a w kluczowym dla rozwoju momencie – na przełomie wiosny i lata – nadeszła długotrwała susza połączona z morderczymi upałami w czerwcu, gdy temperatury lokalnie przekraczały 40 stopni Celsjusza.

Pogodowy rollercoaster. Susza, upały i deszcz niszczą plony, a rolnicy liczą straty

Jak relacjonuje w rozmowie z portalem Farmer.pl Wojciech Pater, rolnik z województwa opolskiego, pogoda brutalnie zweryfikowała obiecujące początki sezonu:

– Jesienią i wczesną wiosną liczyłem na świetny rok. Pszenice ładnie się krzewiły (...), a wiosna była długa i chłodna. Niestety ostatnie upały dosłownie ugotowały zboża. Mimo że w głębszych warstwach gleby była jeszcze wilgoć, silne nasłonecznienie i promieniowanie UV przypaliły liście flagowe i kłosy – skarży się rolnik.

Trudną sytuację opisuje także Miłosz Dobrowolski z województwa łódzkiego, który zmagał się zarówno ze zniszczeniami po zimie, jak i z katastrofalnym wpływem czerwcowego skwaru. Jak mówi, na rzepak aż trudno było patrzeć. Pierwsze koszenie w regionie pokazuje plony na poziomie zaledwie 1,5–2 t/ha z bardzo słabym zaolejeniem poniżej 40 proc. To najgorszy wynik, odkąd gospodaruje.

Próbne wjazdy w pszenicę ozimą dosłownie mnie załamały. Plantacje zmagały się z podobnymi problemami jak rzepak, ale czerwcowe upały okazały się przysłowiowym gwoździem do trumny. Ziarno nie zdążyło się właściwie wypełnić. Tak wysokie temperatury praktycznie zatrzymały jego nalewanie. Zamiast dorodnego ziarna jest ono drobne i przypomina poślad. Na polach, gdzie w poprzednich latach zbierałem 8 a nawet 10 t/ha, pierwsze przejazdy pokazują zaledwie około 5 t/ha. To również będzie mój najgorszy wynik od wielu lat – przekazał portalowi rolnik.

Teraz rolnicy zmagają się z deszczem. Zatrzymuje kombajny i topi nadzieje

Gdy upały i susza wstrzymały wegetację roślin, nad Polskę nadciągnęła fala opadów. W wielu regionach – m.in. na Kujawach, Mazowszu czy Warmii i Mazurach – padało niemal codziennie, a wilgotność ziarna sięga nawet 40 proc. W niektórych miejscach po intensywnych opadach część pól została podtopiona. Rolnicy nie mogą wjechać w pole, a tam, gdzie się to udało, wyniki dalekie są od satysfakcjonujących.

– Jak dotąd udało mi się część pszenżyta, które oddało ok. 5-5,5 t/ha przy wilgotności 13,8 proc. po przejściu przez kombajn. Szału nie ma, ale czekam na plantacje, które rokują lepiej, lecz jeszcze nie nadają się do zbioru. Miejscami wilgotność ziarna była jeszcze w granicach ok. 40 proc. W zeszłym tygodniu do zbioru nadawała się jeszcze już część jęczmienia, ale nie zdążyłem wjechać w łan przez deszcz – mówi Artur Żabierek, rolnik z powiatu konińskiego w Wielkopolsce.

Z kolei w województwie lubelskim, gdzie – jak wskazuje Marcin Gryn – od wiosny w wielu miejscach zanotowano zaledwie około 100 mm opadów, plony jęczmienia spadły o blisko 30 proc.

– Tam, gdzie wcześniej rolnicy zbierali 9-10 t/ha, w tym sezonie uzyskują najczęściej 6-7 t/ha. To pokazuje skalę strat spowodowanych przez przebieg pogody. Jakościowo ziarno wygląda podobnie jak pszenica, natomiast ilościowo jest wyraźnie słabiej – mówi rolnik z Zamojszczyzny.

Koszty rosną, a podwyżek brak. „Wielu rolników dołoży do produkcji”

Zmartwieniem producentów rolnych w sezonie 2026 nie są jednak tylko anomalie pogodowe, lecz ich finansowe konsekwencje. Drogie nawozy, paliwo, środki ochrony roślin oraz usługi maszynowe zderzają się z niskimi cenami skupu.

– Nie ma ani ceny, ani plonu, a koszty pozostają bardzo wysokie. Przy takich wynikach wiele gospodarstw znajdzie się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Obawiam się, że wielu rolników dołoży do tegorocznej produkcji. To jest też sezon, w którym każdy kolejny problem oznaczał kolejne wydatki – zabiegi regeneracyjne, poprawki, walka z zachwaszczeniem wtórnym czy desykacja. Ostatecznie wydaliśmy więcej pieniędzy niż w przeciętne lata, a zebraliśmy znacznie mniej – podsumowuje rolnik Miłosz Dobrowolski.

Pełny obraz tegorocznych żniw poznamy dopiero, gdy pogoda ustabilizuje się, umożliwiając rolnikom powrót w pola. Już teraz wiadomo jednak, że sezon 2026 zapisze się jako wyjątkowo trudny.

Czytaj więcej: Żniwa 2026. Rolnicy liczą straty zamiast zysków. Niskie plony to dopiero początek problemów