Sygnały o tym, że pacjenci, którzy zgłaszają się do CSK UMED w Łodzi są kierowani do Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia (OW NFZ) w poszukiwaniu informacji, gdzie mogą otrzymać leczenie, zaczęły do nas spływać kilka dni temu. Chorzy na raka są odsyłani z kwitkiem i to dosłownie. „Rzeczpospolita” dotarła do pisma z pieczątką poradni onkologicznej CSK UMED w Łodzi, w którym czytamy, że pacjentka, u której rozważana jest kwalifikacja do leczenia w ramach programu lekowego dla chorych na raka piersi, została poinformowana, że „z uwagi na brak możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń w ramach programu lekowego rozpoczęcie leczenia nie jest obecnie możliwe”, a „planowany termin rozpoczęcia leczenia przypada na I kwartał 2027 r., o ile wcześniej nie nastąpi zmiana warunków finansowania programu”.
O sytuację w CSK UMED pytamy łódzki NFZ. Fundusz potwierdza, że 14 lipca do oddziału wojewódzkiego zgłosiło się dwóch pacjentów, którzy poprosili o wskazanie miejsca, w którym mogą być zakwalifikowani do programów lekowych. Skierowano ich do Szpitala im. Kopernika oraz Szpitala Bonifratrów w Łodzi. OW NFZ wskazuje jednak, że nie otrzymał żadnej informacji od CSK UMED o wstrzymaniu przyjęcia pacjentów do programów lekowych. Pytania na ten temat skierowaliśmy też do samej placówki, jednak do chwili publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Czytaj więcej
Od 0,5 do nawet 1,8 mld złotych oszczędności mogą przynieść zmiany w refundacji bezpłatnych leków dla osób powyżej 65 roku życia – wynika z analizy...
Łódzki NFZ podkreśla, że CSK UMED jest jednym z kilku szpitali w Łodzi i – w zależności od programu onkologicznego – jednym z kilku lub kilkunastu szpitali w regionie, które realizują programy onkologiczne. Ma to być gwarancją, że pacjenci nie pozostaną bez leczenia.
– Problem polega na tym, że placówki te są przepełnione i nie mają możliwości przyjmowania dodatkowych pacjentów – mówi Adam Miller, lekarz, sekretarz Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi. Jak dodaje, wspomniane ograniczenia dotyczą bardzo dużego szpitala – największego szpitala klinicznego w mieście i województwie. – To tam pacjenci powinni trafiać w sytuacji, gdy w mniejszych jednostkach nie ma dostępnych opcji terapeutycznych. Tymczasem wygląda na to, że droga przebiega w odwrotnym kierunku – nasz wiodący ośrodek uniwersytecki odsyła pacjentów do mniejszych placówek – wskazuje.
Problem z programami lekowymi dla pacjentów onkologicznych: Kontrakty zaniżone, chorych przybywa, na pieniądze za nadwykonania trzeba czekać
„Aktualnie jesteśmy w trakcie uzgodnień umów w zakresach programów lekowych i chemioterapii z CSK UMED” – przekazał „Rzeczpospolitej” Fundusz. Od początku roku OW NFZ zapłacił szpitalowi 45 mln zł za leczenie w programach lekowych i chemioterapię. To, co wynika z umowy, reguluje na bieżąco, co miesiąc. Problem w tym, że programy lekowe, w ramach których pacjenci mogą liczyć na dostęp do nowoczesnych terapii, są świadczeniami limitowanymi. Oznacza to, że NFZ musi rozliczyć ich realizację do wysokości kontraktu, ale zapłata za wszystko, co lecznica zrealizuje ponad jego wartość, stoi pod znakiem zapytania. Chodzi o tzw. nadwykonania, a tych łódzki NFZ za programy lekowe w onkologii za I i II kwartał roku szpitalowi wciąż nie zapłacił. A to 3 mln zł.
Fundusz wskazuje, że w miarę posiadania środków finansowych stara się pokrywać wartość świadczeń wykonanych ponad limit także w świadczeniach limitowanych, jak programy lekowe – tak było w 2025 r. W pierwszej kolejności NFZ – w miarę posiadanych środków finansowych – musi opłacić świadczenia nielimitowane. Oczekiwanie na zapłatę za nadwykonania za leki w onkologii dla szpitali oznacza jednak problemy z płynnością, a to, że szpital wydaje na terapie więcej niż przewidziano w umowie z NFZ, staje się normą, bo kontrakty bywają zaniżone względem potrzeb, a chorych przybywa.
– Trzeba pamiętać, że NFZ działa w oparciu o bardzo restrykcyjne przepisy ustawy o finansach publicznych. Nie ma prawa zaciągać zobowiązań przekraczających plan finansowy, czyli środki, którymi faktycznie dysponuje. W związku z tym, jeśli nie ma wpływu na poziom kosztów, ogranicza wartość kontraktów – mówi „Rz” Maciej Miłkowski, były wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia i były wiceminister zdrowia. Jak dodaje, nawet jeśli wiadomo, że finansowanie określonych leków powinno być wyższe ze względu na liczbę pacjentów, podpisuje ze szpitalami umowy na niższe kwoty, mając świadomość, że kontrakty są istotnie zaniżone, ponieważ nie ma na nie więcej środków. – Jeżeli świadczeniodawca realizuje nadwykonania, a NFZ nie dysponuje odpowiednimi środkami, to z formalnoprawnego punktu widzenia Fundusz nie ma możliwości ich sfinansowania – uzupełnia.
– Szpital w praktyce kredytuje system, niejako udzielając Funduszowi nieoprocentowanego kredytu. Nie dziwię się dyrektorom placówek, że nie są skłonni ponosić takich kosztów, zwłaszcza że np. w onkologii pojedyncze podanie leku może kosztować od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych – mówi Miller.
Nasz rozmówca wskazuje też na inny problem z programami lekowymi. NFZ deklaruje pokrycie kosztu leków, ale nie kosztów związanych z leczeniem. A terapia to nie wyłącznie koszt samej fiolki preparatu podawanego pacjentowi. – Pacjent musi zostać przyjęty do szpitala, niekiedy spędzić tam kilka dni, zostać zbadany przez lekarza, mieć założone wkłucie, wykonane ściśle określone badania laboratoryjne i obrazowe. Problem dotyczy finansowania także tych świadczeń – wskazuje lekarz. Jak dodaje, teoretycznie są one również rozliczane przez NFZ, jednak pojawia się niepewność dotycząca terminu zapłaty za nadwykonania w tym zakresie, bo pod koniec czerwca Fundusz poinformował o zmianie terminu rozliczania nadwykonań – z trybu kwartalnego na roczny.
Centralny Szpital Kliniczny UM w Łodzi wstrzymuje przyjęcia w ramach wielu programów lekowych. Powód zawsze ten sam - pieniądze
Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi wystosowała do dyrektora łódzkiego NFZ apel w sprawie ograniczenia dostępności do programów lekowych. „Przekroczenie limitów finansowych danej placówki nie może być przyczyną dodatkowego ograniczania pacjentom możliwości terapii w ramach programów lekowych” – czytamy w piśmie. W odpowiedzi OW NFZ przekazał, że wystąpił do podmiotu leczniczego o złożenie pilnych wyjaśnień w sprawie i podkreślił, że przekroczenie limitów nie powinno być powodem wstrzymania kwalifikacji do programów lekowych.
Z informacji „Rz” wynika, że w związku z przekroczeniem przyznanego przez NFZ limitu świadczeń medycznych Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi miał wstrzymać na ten rok przyjęcia nowych pacjentów również w programach lekowych m.in. w zakresie gastroenterologii – wrzodziejącego zapalenia jelita grubego i choroby Crohna, alergologii – astmy, atopowego zapalenia skóry, pulmonologii – mukowiscydozy, neurologii – migreny oraz nefrologii – nefropatii IgA, choroby nerek i zapalenia naczyń.
Ograniczenia w przyjmowaniu nowych pacjentów do programów lekowych mają dotyczyć też szpitali w innych częściach Polski, lecznice unikają jednak formalnych zarządzeń w tej sprawie. O problemie słyszymy od onkologów z Krakowa, którzy wskazują, że przyjęcia nowych pacjentów do leczenia onkologicznego miał wstrzymać Szpital Specjalistyczny im. Ludwika Rydygiera. Małopolski Oddział Wojewódzki NFZ nie potwierdza jednak tych doniesień, a do pytania na ten temat nie ustosunkowała się też sama lecznica. Wiadomo za to, że szpital nie otrzymał zapłaty za nadwykonania w programach lekowych za pierwsze półrocze tego roku. W pierwszym kwartale wyniosły 26 mln zł, a w drugim kwartale 31 mln zł – to dane MOW NFZ. Szpital – w odpowiedzi przekazanej „Rz” – wskazuje na inną kwotę w wysokości 61 mln zł za pierwsze półrocze, z czego 33 mln zł dotyczy programów onkologicznych (wobec 22 mln zł w I półroczu 2025 r.).
Jak zapewnia nas Centrala NFZ jeszcze w tym tygodniu Fundusz uruchomi środki, które pozwolą na zapłatę nadwykonań w zakresie leków w programach lekowych, czyli leków dla większej liczby pacjentów.
Czytaj więcej
W 2025 r. wpisano na wykazy refundacyjne największą liczbę nowych cząsteczko-wskazań w historii. Pacjenci zyskali dostęp nie tylko do nowych leków,...
Nowe leki włączane do refundacji dostępne dla pacjentów tylko na papierze. Finansowanie jest problematyczne
Co kwartał Ministerstwo Zdrowia publikuje nową listę refundacyjną, na której znajdują się terapie objęte finansowaniem ze środków publicznych. W praktyce nowe leki włączane do refundacji bywają dostępne dla pacjentów jedynie na papierze. – Rozszerzanie list refundacyjnych w obecnej sytuacji oznacza w pewnym sensie wprowadzanie leków, które formalnie są dostępne, ale których finansowanie staje się problematyczne. Pogarsza to sytuację wszystkich uczestników systemu – mówi „Rz” Miłkowski. Jak dodaje, problemy mają zarówno pacjenci rozpoczynający leczenie, jak i ci, którzy są już leczeni. Trudności dotyczą także szpitali, które tracą płynność finansową, firm farmaceutycznych, które mają leki w programach lekowych, ale nie otrzymują terminowych płatności, oraz hurtowni, które również tracą płynność.
– W pierwszej kolejności Fundusz powinien na bieżąco regulować wszystkie swoje zobowiązania dotyczące leków już objętych refundacją, a dopiero w dalszej kolejności Ministerstwo powinno wprowadzać do refundacji nowe leki. Wtedy szpitale mają faktyczną gwarancję pełnego finansowania tych świadczeń – podkreśla Miłkowski. – W ciągu ostatnich lat sytuacja wyraźnie się pogorszyła – podsumowuje.