Resort zdrowia poinformował o rozszerzeniu katalogu świadczeń wyłączonych z mechanizmu degresji, wprowadzonego z początkiem kwietnia. Przypomnijmy, że zgodnie z tym mechanizmem za badania diagnostyczne wykonane ponad limit przewidziany w umowie między Narodowym Funduszem Zdrowia a podmiotem leczniczym, NFZ zapłaci 50-60 proc. stawki. Ministerstwo zniosło ten limit w przypadku finansowania tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, gastroskopii i kolonoskopii, wykonywanych u osób, które nie są już objęte kartą DiLO, ale pozostających w procesie leczenia lub wymagających regularnej kontroli stanu zdrowia. Chodzi m.in. o osoby poddawane chemioterapii, radioterapii czy leczeniu systemowemu, a także pacjentów znajdujących się w okresie tzw. follow-up.
Koniec problemu pacjentów wypadających z DiLO
Jak podkreśla prof. Edyta Szurowska, konsultant krajowy w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej oraz członkini ministerialnego zespołu ds. poprawy jakości i dostępności badań obrazowych, decyzja ma bezpośrednio przełożyć się na dostępność diagnostyki. – Jest to rozwiązanie, które znacząco ułatwi dostępność do kluczowej diagnostyki pacjentom bliżej miejsca zamieszkania. Ma to szczególne znaczenie w monitorowaniu skuteczności leczenia, wczesnym wykrywaniu nawrotów choroby oraz kontroli ewentualnych działań niepożądanych terapii. Ponieważ obserwacja po leczeniu jest integralną częścią opieki onkologicznej, zapewnienie dostępu do badań na tym etapie ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa chorych – podkreśla prof. Szurowska.
Czytaj więcej
– Zawsze będę mówił, że NFZ to przeżytek i trzeba wrócić do systemu kas chorych. Broniłem NFZ, ale tylko dlatego, że jego alternatywą miało być fin...
Resort zdrowia wskazuje, że decyzja jest efektem monitorowania dostępności świadczeń i czasu oczekiwania na badania, a także prac zespołu powołanego do opracowania rekomendacji dotyczących diagnostyki obrazowej. Nie brakuje jednak głosów, że zmiana jest również odpowiedzią na liczne apele płynące ze środowiska medycznego. W przeddzień komunikatu MZ, lekarz onkolog Jakub Kosikowski zwrócił się w mediach społecznościowych do Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia o wyłączenie pacjentów onkologicznych z limitów badań obrazowych.
Po ogłoszeniu decyzji resortu ocenił, że „presja ma sens”, przypominając, że środowisko lekarskie wskazywało na niepożądane skutki nowych przepisów od pierwszego dnia ich obowiązywania.
Organizacje pacjenckie ostrzegały przed skutkami
Przedstawiciele organizacji pacjenckich, jak pisaliśmy na łamach Rp.pl, od początku alarmowali, że ograniczenie finansowania diagnostyki może odbić się na czasie rozpoznawania chorób i skuteczności leczenia. Onkofundacja Alivia wskazywała, że pacjenci już dziś zbyt długo czekają na badania diagnostyczne. – Nie ma przestrzeni na kolejne cięcia – mówiła Joanna Frątczak-Kazana, prezeska fundacji. Podobne stanowisko prezentowała Ogólnopolska Federacja Onkologiczna. – Nie da się zaoszczędzić na leczeniu raka – podkreślała Dorota Korycińska.
Czytaj więcej
Narodowy Fundusz Zdrowia planuje przywrócić limity w finansowaniu diagnostyki i wizyt u specjalistów. Dyrektorzy szpitali i lekarze ostrzegają, że...
Jak wskazuje Ministerstwo Zdrowia, zespół ds. wypracowania rekomendacji związanych z poprawą jakości i dostępności badań w diagnostyce obrazowej zarekomendował stworzenie narzędzi pozwalających śledzić pełną ścieżkę leczenia pacjenta onkologicznego oraz zapewnić ciągłość finansowania diagnostyki zarówno podczas leczenia, jak i po jego zakończeniu. Docelowo ma to umożliwić planowana nowelizacja ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej oraz wdrożenie elektronicznej karty e-DiLO i odpowiednio dostosowanych e-skierowań. Do tego czasu NFZ wprowadzi rozwiązanie przejściowe.
Lekarz kierujący będzie musiał oznaczyć w e-skierowaniu, że badanie służy monitorowaniu leczenia lub obserwacji po terapii, a świadczeniodawca odpowiednio oznaczy takie świadczenie w systemie rozliczeniowym Funduszu. Dzięki temu badania wykonywane u pacjentów onkologicznych pozostających pod nadzorem nie będą objęte współczynnikami obniżającymi finansowanie. Resort podkreśla, że ma to poprawić funkcjonowanie diagnostyki obrazowej i wzmocnić ciągłość opieki nad chorymi na nowotwory.