Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kluczowe dane z gospodarki wpłynęły na czerwcową decyzję Rady Polityki Pieniężnej.
- Które czynniki krajowe hamują presję inflacyjną, a jakie zagrożenia płyną z rynków zewnętrznych.
- Jaki jest najbardziej prawdopodobny scenariusz dla polityki pieniężnej w Polsce w najbliższych miesiącach.
- Czego w kwestii przyszłych stóp procentowych spodziewają się ekonomiści, a co wycenia rynek finansowy.
Decyzja RPP była jak najbardziej spodziewana: innego rozstrzygnięcia nie oczekiwał żaden z blisko dwudziestu ekonomistów i zespołów makroekonomicznych ankietowanych przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet”.
Główna stopa procentowa NBP wynosi 3,75 proc. od marca. W ciągu ostatnich 13 miesięcy Rada Polityki Pieniężnej obniżyła ją łącznie o dwa punkty procentowe. Gdyby nie atak USA i Izraela na Iran, blokada cieśniny Ormuz i w efekcie wzrost inflacji, prawdopodobnie mogłyby być kolejne obniżki – takie były oczekiwania ekonomistów i rynku jeszcze w lutym. Teraz jednak cięcia stóp procentowych w tym roku są bardzo mało prawdopodobne, a już bardziej możliwe są podwyżki, gdyby sytuacja inflacyjna miała się pogarszać.
Niespodzianka inflacyjna zatrzymała stopy
Na razie Rada Polityki Pieniężnej jest jednak w trybie „wait-and-see” i na dziś najbardziej prawdopodobne jest, że pozostanie w nim w kolejnych miesiącach. Wszystko będzie jednak oczywiście zależało od napływających danych oraz prognoz.
Z pewnością RPP musiała uspokoić ostatnie dane z gospodarki. Po pierwsze, wielka niespodzianka inflacyjna. Zgodnie z szybkim szacunkiem GUS, inflacja w maju w Polsce wyniosła tylko 3,1 proc. r/r – bardzo znacząco poniżej średniej prognoz (3,6 proc.). Względem kwietnia ceny towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce spadły o 0,3 proc., co było największym spadkiem miesiąc do miesiąca od półtora roku. Zaskoczenie wynikało m.in. z niskiej dynamiki cen żywności, ale również inflacja bazowa (czyli bez cen żywności i energii) wypadła wyraźnie lepiej od oczekiwań. Zgodnie z pierwszymi szacunkami ekonomistów (dokładnie dane o inflacji ogółem oraz inflacji bazowej poznamy w połowie czerwca), wyniosła ona w maju 3-3,1 proc., czyli w pobliżu wyniku za kwiecień (3 proc.) i poniżej średniej prognoz ekonomistów (3,3 proc.).
Czytaj więcej
Komisja Europejska prognozuje, że PKB Polski urośnie realnie w 2026 r. o 3,5 proc., ale w 2027 r. spowolni do 2,8 proc. Będzie jednak najwyższy w c...
„Jak na razie nie widać wyraźnego rozlewania się kryzysu paliwowego na szerszą część koszyka inflacyjnego, tzw. efektów drugiej rundy” – zauważają ekonomiści Pekao, choć dodają, że nie oznacza to, że jeszcze takowych w kolejnych miesiącach nie zobaczymy. „Szok naftowy nadal stopniowo może przenikać do cen innych towarów i usług w kolejnych miesiącach. Ceny rynkowe ropy naftowej pozostają podwyższone i nawet przy deeskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej nie wrócą szybko do poziomów sprzed jego wybuchu” - piszą w komentarzu. Na razie jednak dane inflacyjne dały RPP więcej czasu na obserwowanie sytuacji.
Bez presji ze strony rynku pracy i popytu konsumenckiego
Po drugie, GUS zameldował też niespełna dwa tygodnie temu, że w kwietniu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw urosło w kwietniu tylko o 5,4 proc., mniej od prognoz i najmniej od pięciu lat. - Dla RPP, która skupiona jest aktualnie przede wszystkim na procesach inflacyjnych, dane są niewątpliwie uspokajające. Obniżające się tempo wzrostu płac oraz spadki zatrudnienia to zjawiska, które będą raczej obniżać popyt konsumpcyjny, a zatem po stronie rynku pracy presji inflacyjnej nie widać - komentuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.
Również opublikowane już po majowym posiedzeniu RPP dane o przeciętnym wynagrodzeniu w pierwszym kwartale w całej gospodarce narodowej były niższe od oczekiwań. GUS zaraportował wzrost o 6,7 proc. r/r, najmniej od pięciu lat i mniej niż przewidywała marcowa projekcja inflacyjna NBP (7,1 proc.).
Dane o wzroście gospodarczym - solidnym, ale bez generowania presji inflacyjnej (prognozy na ten rok oscylują wokół 3,5 proc. r/r, o tyle też polska gospodarka urosła w I kw.) - też nie powinny być dla RPP argumentem za podwyżkami stóp procentowych. Tym bardziej, że dane o konsumpcji prywatnej w pierwszym kwartale (+3,3 proc. r/r) wypadły nieźle, ale gorzej od średnich prognoz. Jak oceniają ekonomiści Pekao, krajowa koniunktura czy słabnąca presja płacowa nie generują obecnie istotnej wewnętrznej presji cenowej. Z tego powodu konstatują: dopóki oczekiwania inflacyjne pozostają w ryzach - a na razie tak jest - to podnoszenie stóp procentowych silniej uderzyłoby we wzrost gospodarczy niż w źródła obecnych ryzyk inflacyjnych, które mają w dużej mierze charakter zewnętrzny.
Czytaj więcej
PKB Polski urósł w pierwszym kwartale 2026 r. o 3,5 proc. – podał Główny Urząd Statystyczny (GUS), tym samym rewidując w górę o 0,1 pkt proc. szybk...
Co dalej ze stopami procentowymi?
Rada Polityki Pieniężnej standardowo zapewnia, że będzie podejmować wszelkie niezbędne działania dla zapewnienia stabilności makroekonomicznej i finansowej. Aktualne prognozy ekonomistów zakładają, że do końca roku RPP utrzyma stopy procentowe bez zmian, wobec inflacji w pobliżu 3,5 proc. r/r. Widoki na trwałe przekroczenie tej granicy - górnego progu odchyleń wokół celu inflacyjnego NBP - są aktualnie znikome. Tymczasem to - zgodnie z majową oceną prezesa Glapińskiego - byłoby dla RPP sygnałem do zaostrzenia polityki pieniężnej. W środę 3 czerwca odbędzie się konferencja Glapińskiego po czerwcowym posiedzeniu Rady. Z kolei na początku lipca RPP zapozna się z nową projekcją inflacyjną Narodowego Banku Polskiego.
- W kolejnych miesiącach inflacja w Polsce utrzymywać się będzie najprawdopodobniej nadal powyżej 3 proc. r/r, ale szybki szacunek za maj 3,1 proc. sprawił, że zmalało prawdopodobieństwo wyjścia wskaźnika poza górną granicę odchyleń od celu NBP. To dobra wiadomość dla RPP - ocenia Monika Kurtek. Zgadza się z nią Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego. - RPP może wydłużyć okres wait-and-see - mówi. Jak dodaje, po pierwszym szoku, który podbił ceny paliw w marcu, ogólna presja inflacyjna wydaje się ograniczona, a Rada może być bardziej zaniepokojona ewentualnym wpływem wyższych cen ropy naftowej na koniunkturę niż ryzykiem nadmiernego wzrostu inflacji. - Oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych wydają się zakotwiczone, a sygnałów efektów drugiej rundy na chwilę obecną nie widać. Podtrzymujemy naszą prognozę, że RPP utrzyma stopy procentowe bez zmian w tym roku - komentuje.
Taki jest też scenariusz bazowy wielu innych ekonomistów, np. BOŚ Banku, Pekao, PKO BP, Banku Pocztowego czy VeloBanku. Podobnie oceniają też analitycy Banku Millennium, choć zauważają, że przedłużenie się konfliktu i blokady cieśniny Ormuz w trzecim kwartale, skutkujące wzrostem cen surowców energetycznych na rynkach, zwiększy ryzyko zacieśnienia polityki pieniężnej w drugiej połowie roku.
W podwyżki stóp w horyzoncie kolejnych 12 miesięcy wciąż wierzy natomiast rynek stopy procentowej. Wprawdzie po szybkim szacunku inflacji za maj „wyparowało” oczekiwanie jednej podwyżki o 25 punktów bazowych, ale pozostały jeszcze oczekiwania na dwa ruchy w takiej skali.