Z tego artykułu dowiesz się:
- Co stało za jednym z największych, pozytywnych zaskoczeń inflacyjnych w najnowszej historii Polski.
- Jak nieoczekiwany odczyt inflacji CPI wpływa na najbliższe decyzje Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych.
- Dlaczego, mimo obaw o wzrost inflacji bazowej, ryzyko tak zwanych efektów drugiej rundy jest obecnie ograniczone.
- W jaki sposób hamująca dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw oddziałuje na presję inflacyjną w gospodarce.
Wynik 3,1 proc. r/r oznacza też, że inflacja w Polsce spadła (z 3,2 proc. r/r w kwietniu), choć powszechnie spodziewano się jej mocnego wzrostu m.in. ze względu na efekt niskiej bazy sprzed roku. Roczna dynamika cen w Polsce lekko oddaliła się też od górnej granicy przedziału odchyleń wokół celu inflacyjnego NBP (3,5 proc.).
Jak komentują ekonomiści Pekao, mamy do czynienia z drugą największą pozytywną niespodzianką inflacyjną w historii (liczonej różnicą między faktycznym odczytem a prognozami). Dość zauważyć, że nawet najbardziej optymistyczne oczekiwania ekonomistów dla inflacji w maju wynosiły 3,4 proc., a więc „przestrzeliły” o 0,3 pkt proc.
Miesiąc do miesiąca, czyli względem kwietnia, w maju ceny wręcz mocno spadły, o 0,3 proc. Był to pierwszy spadek cen w ujęciu miesięcznym od roku.
Wydaje się, że za dużą pozytywną niespodzianką inflacyjną w maju stoją przede wszystkim ceny żywności i napojów bezalkoholowych. Dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że spadły one względem kwietnia o 1 proc., wyraźnie silniej niż wskazywałyby na to wzorce sezonowe, a w ujęciu rok do roku inflacja w tej kategorii wynosi już tylko 0,5 proc. (względem 1,9 proc. r/r w kwietniu). To najniższy wynik od dwóch lat i jeden z niższych w ostatnich dziesięciu latach. – Widoczna jest presja na spadek cen produktów mlecznych, zbóż (wysoka podaż), niektórych warzyw, olejów i mięsa drobiowego – komentuje Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego.
W maju paliwa podrożały o 12,3 proc. r/r, wobec kwietnia br. potaniały zaś o 0,1 proc. Nośniki energii (prąd, gaz, inne paliwa) są o 5 proc. droższe niż rok temu, względem kwietnia br. ich ceny zaś nie zmieniły się. Więcej szczegółów majowej inflacji poznamy w połowie czerwca.
Co zrobi RPP ze stopami procentowymi?
Już we wtorek 2 czerwca decyzję ws. stóp procentowych podejmie Rada Polityki Pieniężnej. Szybki szacunek inflacji, dużo niższy od prognoz, raczej nie pozostawia wątpliwości: stopy procentowe pozostają bez zmian, na poziomie 3,75 proc. I tak bardzo nikłe ryzyko podwyżki stóp procentowych teraz jest po prostu zerowe.
Zgodnie z tym, co w maju mówił prezes NBP i przewodniczący RPP Adam Glapiński, przesłanką do podwyżek mogą być prognozy trwałego wyjścia inflacji ponad górny pułap odchyleń od celu inflacyjnego NBP. Na razie inflacja pozostaje jednak w przedziale celu.
Trajektoria inflacji w najbliższych miesiącach będzie oczywiście silnie zależeć od ceny ropy naftowej. Prognozy dla dynamiki cen pod koniec roku zaczynały oscylować w okolicach 3,5-4 proc. (z perspektywą powrotu bliżej 2,5 proc., czyli środka celu inflacyjnego NBP, w 2027 r.), acz można zakładać, że piątkowy odczyt inflacji za maj może skłaniać część zespołów do rewizji prognoz w dół.
Dla RPP kluczowy będzie wydźwięk lipcowej projekcji inflacyjnej Narodowego Banku Polskiego. – Szczególnie istotna będzie ocena tego, w jakim stopniu presja inflacyjna rozlewa się na kolejne obszary gospodarki i czy ma charakter bardziej trwały – komentuje Jan Karczewski, dyrektor ds. klientów strategicznych, Michael/Ström Dom Maklerski.
Czytaj więcej
Z badania Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że w maju w górę poszedł zarówno bieżący, jak i wyprzedzający wskaźnik nastrojów konsumenckich.
Odnotować należy wzrost inflacji bazowej (czyli bez cen żywności i nośników energii, w tym paliw) w ostatnich dwóch miesiącach: z 2,5 proc. r/r w lutym do 3 proc. w kwietniu. W górę poszła też dynamika cen usług, z 4,8 proc. w lutym do 5,2 proc. w kwietniu. Spory wpływ na te zmiany mógł mieć drastyczny wzrost cen biletów lotniczych, o ponad 60 proc. m/m w przypadku lotów międzynarodowych. – Wzrost inflacji bazowej nasuwa pytanie, czy w nadchodzących miesiącach nie będziemy obserwować tzw. efektów drugiej rundy i powtórki sytuacji, która miała miejsce np. w latach 2021-2022 – komentował Marcin Kujawski, starszy ekonomista BNP Paribas BP. – W przeciwieństwie do ostatniego inflacyjnego epizodu, póki co ceny frachtu międzynarodowego nie poszybowały jednak w górę, a złoty na przestrzeni ostatniego 1,5 roku umocnił się względem dolara. Nie mamy też obecnie do czynienia z tak silnym skokiem popytu konsumpcyjnego jak przed czterema laty – argumentuje.
Wzrosty płac hamują
Brak warunków do skoku popytu to kolejny argument dla RPP za względnym spokojem w polityce pieniężnej. Dane z gospodarki m.in. o szybko hamującej dynamice wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw (w kwietniu tylko 5,4 proc. r/r, poniżej prognoz i najmniej od pięciu lat) sugerują, że ograniczone jest ryzyko pojawienia się efektów drugiej rundy, czyli przekładania się wyższych notowań surowców energetycznych na ceny pozostałych towarów i usług. – Uważamy, że tempo wzrostu wynagrodzeń nie przyspieszy, pracownicy nie będą w stanie wymóc na firmach większych podwyżek – komentuje Karol Pogorzelski, ekonomista banku Pekao. Tak samo sytuację widzi Jakub Szczepaniec, ekonomista Alior Banku. – W tym epizodzie inflacyjnym jest mało prawdopodobne, żeby wraz z wyższą presją cenową podążała presja płacowa. Firmy będą obciążone kosztowo, a dodatkowo obserwujemy fazę lekkiego luzowania na rynku pracy. To nie sprzyja negocjacjom płacowym – komentuje.
Jeszcze przed szybkim szacunkiem inflacji za maj, ekonomiści średnio prognozowali, że w kończącym się miesiącu inflacja bazowa znów urosła, do 3,3 proc. Wszystko wskazuje jednak na to, że w rzeczywistości ta miara dynamiki cen urosła w mniejszym stopniu, albo wręcz wcale.
Czytaj więcej
Komisja Europejska prognozuje, że PKB Polski urośnie realnie w 2026 r. o 3,5 proc., ale w 2027 r. spowolni do 2,8 proc. Będzie jednak najwyższy w c...
Dodatkowo, bazując na danych GUS o nastrojach konsumenckich, można wnioskować, że wprowadzony program CPN – obniżający ceny detaliczne paliw o około 1-1,2 zł/l – przytłumił nieco oczekiwania inflacyjne, które tuż po wybuchu konfliktu w Iranie mocno wzrosły. Zgodnie z deklaracjami z rządu, program ma zostać przedłużony przynajmniej do połowy czerwca.
– Po pierwszym szoku, który podbił ceny paliw w marcu, ogólna presja inflacyjna wydaje się ograniczona, a Rada może być bardziej zaniepokojona ewentualnym wpływem wyższych cen ropy naftowej na koniunkturę niż ryzykiem nadmiernego wzrostu inflacji – tak obecny obraz sytuacji opisuje Antoniak z ING. – Oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych wydają się zakotwiczone, a sygnałów efektów drugiej rundy na chwilę obecną nie widać. Podtrzymujemy naszą prognozę, że RPP utrzyma stopy procentowe bez zmian w tym roku – dodaje.