Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co stało za decyzją NIK o wysłaniu misji do Ugandy wbrew ostrzeżeniom MSZ i WHO przed wirusem Ebola.
  • Jak wirusolodzy i służby sanitarne oceniają zagrożenie związane z podróżą w rejon objęty epidemią eboli.
  • W jaki sposób Najwyższa Izba Kontroli uzasadnia wyjazd do Ugandy.

Demokratyczna Republika Konga, Uganda i Sudan Południowy znalazły się na liście państw objętych ostrzeżeniem wydanym przez MSZ. Ministerstwo przestrzega przed podróżami do tych afrykańskich krajów w związku z rozprzestrzeniającymi się tam zakażeniami wirusem Ebola. Analogiczne komunikaty podały inne państwa oraz WHO.

Mimo to – jak ustaliła „Rzeczpospolita” – Najwyższa Izba Kontroli wysłała do Ugandy dwie misje eksperckie – jedna już wróciła do kraju, druga będzie tam do 5 czerwca. „NIK realizuje trzyletni projekt współpracy bliźniaczej (ang. twinning) dla swojego odpowiednika w Ugandzie »Wzmocnienie potencjału instytucjonalnego w Biurze Audytora Generalnego Ugandy«” – odpisuje na pytania „Rzeczpospolitej” Bartłomiej Pograniczny, rzecznik Najwyższej Izby Kontroli.

Według naszych nieoficjalnych informacji NIK nie mógł już zwrócić biletów lotniczych, które zostały kupione jeszcze w ubiegłym roku.

Czytaj więcej

„Nie ma powodów do paniki”. Prof. Krzysztof Pyrć o sytuacji z wirusem Ebola

Misje eksperckie z NIK wyjeżdżają do Afryki mimo ostrzeżeń przed Ebolą

Pierwsza misja – jak wskazuje „Rzeczpospolitej” rzecznik – odbyła się w dniach 18 – 21 maja, udał się na nią jeden pracownik Departamentu Zarządzania Procesem Kontroli NIK. Druga, dłuższa, bo półtoratygodniowa – rozpoczęta 25 maja i potrwa do 5 czerwca – pojechało na nią dwóch pracowników: jeden z Departamentu Zarządzania Procesem Kontroli, drugi z Departamentu Orzecznictwa i Wsparcia Prawnego.

– Pracownicy realizują swoje zadania na terenie Urzędu Biura Audytora Generalnego Ugandy w stolicy kraju Kampali, pracują z kontrolerami z ugandyjskiego urzędu – wyjaśnia nam rzecznik Izby.

Gorączka krwotoczna Ebola

Gorączka krwotoczna Ebola

Foto: PAP

Projekt, który NIK realizuje w Ugandzie, jest finansowany przez Unię Europejską, „wspierany przez MSZ RP, odbywa się pod nadzorem najbliższej polskiej placówki zagranicznej”. Dlaczego? Bo konkurs organizowało polskie MSZ – Izba zaproponowała swoją ofertę i we wrześniu 2025 r. otrzymała informację o wygraniu konkursu.

Wyjazd nie wzbudzałby kontrowersji, gdyby nie jeden fakt – epidemia groźnego wirusa właśnie dotknęła Ugandę, a zanim pracowników wysłano na pierwszą misję, było już o nim oficjalnie wiadomo.

16 maja, a więc na dwa dni przed pierwszą misją, Dyrektor Generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zgodnie z Międzynarodowymi Przepisami Zdrowotnymi, ogłosił, że ognisko gorączki krwotocznej Ebola wywołanej wirusem Bundibugyo (BVD) w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie stanowi zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym.

Zakażenie wirusem ebola

Zakażenie wirusem ebola

Foto: PAP

Dzień wcześniej, wykryto 77 podejrzanych przypadków i 67 zgonów w tych krajach – w Ugandzie, która sąsiaduje z Kongo, odnotowano dwa pierwsze przypadki – byli to obywatele Konga, którzy dotarli do Ugandy w poszukiwaniu pomocy medycznej. Obecnie w Demokratycznej Republice Konga zidentyfikowano już ok. 900 zakażeń, w tym ponad 200 przypadków śmiertelnych.

Trzy dni później, Stany Zjednoczone wprowadziły tymczasowy, co najmniej 30-dniowy zakaz wjazdu dla osób, które w ciągu ostatnich trzech tygodni przebywały w Kongo, Ugandzie lub Sudanie Południowym. Również polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało ostrzeżenia przed podróżami do tych trzech afrykańskich krajów.

„Przypominamy – poziom ostrzeżenia dla podróżujących do całego regionu na pograniczu Demokratycznej Republiki Konga, Ugandy i Sudanu Południowego wynosi 4. Odradzamy wszelkie podróże” – alarmuje MSZ.

Wirus Bundibugyo przenosi się na człowieka poprzez bliski kontakt z krwią lub wydzielinami zakażonej osoby. Rozprzestrzenia się drogą kontaktów międzyludzkich. Objawy pojawiają się zwykle nagle – to gorączka, zmęczenie, bóle mięśni, głowy i ból gardła, ale też wymioty, biegunka, a w niektórych przypadkach krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne. Średnie wskaźniki śmiertelności wynoszą od 30 do 50 proc.

22 maja, czyli przed drugą misją ekspercką NIK, Główny Inspektorat Sanitarny stwierdził, że „Prawdopodobieństwo zakażenia podróżnych szacowane jest przez ECDC jako niskie. WHO nie rekomenduje ograniczenia w ruchu pasażerskim, jednak osoby wyjeżdżające z krajów dotkniętych ogniskiem powinny zostać poddane obserwacji pod kątem występowania objawów chorobowych”.

Bartłomiej Pograniczny: – NIK na bieżąco konsultuje wyjazdy pracowników ze szpitalem zakaźnym MSWiA, GIS i MSZ. Wszyscy pracownicy NIK przed wylotem byli na konsultacjach lekarskich i przyjęli niezbędne szczepienia.

Dlaczego wobec zagrożenia Ebolą NIK nie odwołała wyjazdu do Ugandy?

BVD jest poważną, często śmiertelną chorobą u ludzi. Wirus Bundibugyo przenosi się na człowieka poprzez bliski kontakt z krwią lub wydzielinami zakażonej osoby (ale też dzikich zwierząt, jak nietoperze czy małpy). Rozprzestrzenia się drogą kontaktów międzyludzkich. Objawy pojawiają się zwykle nagle – to gorączka, zmęczenie, bóle mięśni, głowy i ból gardła, ale też wymioty, biegunka, a w niektórych przypadkach krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne. Średnie wskaźniki śmiertelności wynoszą od 30 do 50 proc.

Rzecznik Izby uspokaja nas: „Ambasada RP w Nairobi monitoruje sytuację i utrzymuje bieżący kontakt z Delegaturą UE w Ugandzie. Placówka jest w stałym kontakcie z przedstawicielem NIK realizującym projekt twinningowy we współpracy z Office of the Auditor General z Ugandy”. I podkreśla, że NIK jest od lat zaangażowana w projekty tego rodzaju. – W ostatnich latach współpraca tego typu objęła najwyższe organy kontroli Gruzji, Albanii, Kosowa, Jordanii, Autonomii Palestyńskiej, Kirgizji, Bangladeszu. W projekcie ugandyjskim, obok polskich ekspertów, udział biorą eksperci z Estonii i Portugalii – wylicza Pograniczny.

Na koniec ubiegłego tygodnia skala zagrożenia wirusem na terenie Ugandy była nieznacząca (dwa wykryte przypadki w skali kraju). Problem epidemii to przede wszystkim problem na terenie Demokratycznej Republiki Konga

Bartłomiej Pograniczny, rzecznik NIK

Jednak władze Ugandy dostrzegają rosnące zagrożenie: z najnowszych informacji wynika, że wirus rozprzestrzenia się – epicentrum epidemii o nazwie Bundibugyo znajduje się w graniczącej z Ugandą prowincji. Ze względu na zagrożenie władze Ugandy w tym tygodniu zdecydowały się na zamknięcie na miesiąc granicy z Kongiem, by powstrzymać rozprzestrzenianie się epidemii eboli (podała PAP).

– Na terenie zagrożonym wirusem Ebola misje eksperckie nie odbywają się – MSZ odradza podróże w rejon granicy Ugandy z Demokratyczną Republiką Konga oraz Sudanem Południowym. W pozostałych rejonach Ugandy służbowe wyjazdy są dopuszczalne – wyjaśnia rzecznik Izby. I dodaje: – Na koniec ubiegłego tygodnia skala zagrożenia wirusem na terenie Ugandy była nieznacząca (dwa wykryte przypadki w skali kraju). Problem epidemii to przede wszystkim problem na terenie Demokratycznej Republiki Konga. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Jeżeli zagrożenie wzrośnie, to podjęte zostaną stosowne działania, zgodne z rekomendacjami MSZ.

Eksperci z NIK jadą do Ugandy. Co na to wirusolodzy?

Jak wyjazd do Ugandy państwowych urzędników w sytuacji zakażeń wirusem Eboli oceniają lekarze?

Prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog, naukowiec UJ: – Każdy odpowiada za siebie. Ja osobiście bym nie pojechał ani do Kongo, ani do Ugandy. Podkreśla, że „kwestią szacowania ryzyka jest sanepid i to on powinien wypowiedzieć się w tej sprawie, w tym, czy zaleci objęcie kwarantanną osób, które poleciały do Ugandy”.

Według prof. Włodzimierza Guta, wirusologa, „ebolą znacznie trudniej się zarazić niż Covid-19”.

– W przypadku eboli musi dojść do bezpośredniego kontaktu z osobą zakażoną, zwłokami lub osobą, która przygotowywała ciało do pogrzebu. Jeśli pracownicy NIK zostali odpowiednio przeszkoleni w tej sprawie, to zagrożenie widzę tu znikome – ocenia prof. Gut.

Czytaj więcej

WHO ostrzega przed katastrofą humanitarną w Kongu. Ebola szerzy się w strefie walk

„Jeśli osoby powracające nie wykazują objawów chorobowych, powinny uważnie monitorować stan zdrowia po powrocie pod kątem wystąpienia ewentualnych objawów chorobowych. Natomiast jeśli osoby powracające z krajów dotkniętych epidemią choroby wirusowej Ebola (obecnie Demokratyczna Republika Konga i Uganda) były narażone na kontakt z potwierdzonym przypadkiem, to zostaną objęte kwarantanną trwającą 21 dni” – odpisuje na nasze pytania Marek Waszczewski, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego. I podkreśla, że „Główny Inspektorat Sanitarny (podobnie jak MSZ) nie rekomenduje wyjazdów do rejonu występowania zakażeń wirusem powodującym chorobę Ebola”.