Jak tłumaczy poseł Komarewicz w rozmowie z WP, koalicja rządowa tylko markuje, że coś robi. – A to wszystko jest „pod politykę” – wyjaśnia. – Choćby temat kryptowalut: jak można składać drugi raz i trzeci praktycznie ten sam projekt ustawy, wiedząc, że prezydent to zawetuje? Przecież to absurd, chęć prowadzenia wyłącznie walki politycznej, a nie rozwiązywania problemów. Ja, jako były samorządowiec i przedsiębiorca, nie zgadzam się z tym – mówi poseł.
Poseł Komarewicz o rozwiązywaniu problemów przez rząd
Dodaje, że problemów jest dużo więcej. Przykładem może być opłata turystyczna. – 2,5 roku temu szliśmy do wyborów z obietnicą, że ją wprowadzimy. I co? Nic – przypomina. – Po dwóch latach, we wrześniu 2025 r., okazało się, że rząd nie prowadzi żadnych prac. Napisałem w związku z tym swój projekt ustawy w tej sprawie, który złożyłem w Sejmie. Gminy w Polsce miały mieć z tego tytułu dziesiątki, setki milionów złotych. Projekt został zamrożony w komisjach. Ile można więc ludzi karmić samymi obietnicami? – pyta.
Czytaj więcej
Klub Centrum chce spotkania z minister Martą Cienkowską z Polski 2050 w sprawie ustawy o wsparciu dla artystów. Konfederacja mówi natomiast o odwoł...
Innym przykładem przytoczonym przez Komarewicza jest hutnictwo. – Nadal nie ma pełnomocnika, który powinien to wszystko skoordynować – przypomina. – Każdy sobie rzepkę skrobie, zamiast zajmować się problemami sektorowymi. Minister Energii drugi raz już przedłużył termin odpowiedzi na moją interpelację w tej sprawie. Albo pakiet dla klasy średniej. Mamy rozwiązania dla milionów Polaków. I nie mogę, jako przewodniczący sejmowej komisji gospodarki, even doprosić się o spotkanie z ministrem finansów w tej sprawie. Od kilku miesięcy. Nie ma żadnej odpowiedzi. No więc moja cierpliwość się kończy. Bo ile można to firmować? – pyta.
Poseł twierdzi też, że zawiódł się na politykach koalicji rządowej. – Myślałem, że jesteśmy koalicją, która ma działać dla Polaków. Że jest chęć, żeby prowadzić sprawy do przodu – tłumaczy. – Coraz częściej widzę jednak, że w koalicji najważniejsza jest sama władza i walka polityczna z PiS-em i prezydentem. A nie to, żeby w Polsce – i Polakom – było lepiej. Koalicja coś obiecuje, licząc, że wyborcy szybko zapomną. I tak to się kręci.
Poseł Komarewicz o lojalności wobec rządu
Poseł Komarewicz tłumaczy też, dlaczego atakuje własny rząd. – Milczenie w imię lojalności partyjnej nie jest służeniem ludziom. Ja nie byłem i nie chcę być żołnierzem partyjnym. Widzę problemy ludzi i o nich mówię. Rozumiem ich frustrację – mówi. – Koalicja boi się dotykać ważnych problemów. Dlatego się za nie nie bierze. Wiadomo, że gdy się rządzi, to nie wszyscy są zadowoleni. Ale trzeba znaleźć taki mechanizm, żeby to ta większość była zadowolona i miała z tego korzyści. Tak byłoby z pakietem dla klasy średniej. Zamiast tego rząd zabija mały i średni biznes – dodaje.
Czytaj więcej
Grupa posłów Polski 2050 odchodzi z partii i zakłada klub Centrum. - Chcemy utworzyć klub parlamentarny, w którym odzyskamy przestrzeń do pracy i r...
Przypomina też, że PiS za czasów swoich rządów był sprawczy. – Ludzie myśleli, że koalicja 15 października również będzie. Zawiedli się. Powróciliśmy do polityki ciepłej wody w kranie, ale kupiliśmy sobie mały bojlerek i podgrzewamy wodę. A tak nie zbudujemy nowoczesnego państwa – mówi poseł Komarewicz.
Odnosi się też do referendum w stolicy Małopolski. – Kraków został potraktowany przez KO jak kolejne ministerstwo czy spółka Skarbu Państwa, w której można załatwić pracę kolesiom, rozdać stołki, zgodnie z myśleniem: „jakoś przetrwamy”. I to pociągnęło za sobą konsekwencje polityczne – tłumaczy. – Jeżeli nie wyciągniemy wniosków z sytuacji krakowskiej, to myślę, że tak. Choć decyzja krakowian nie była podyktowana motywami politycznymi. To po prostu był wyraz frustracji z powodu sposobu zarządzania miastem przez prezydenta z KO. Ludzie spodziewali się, że będzie lepiej, a było gorzej – dodaje.