Z tego artykułu dowiesz się:
- O różnicy między nominalnym a realnym tempem wzrostu wynagrodzeń
- Co obejmują dane o przeciętnym wynagrodzeniu w gospodarce narodowej?
- O głównych czynnikach wpływających na obecne tempo wzrostu płac w polskiej gospodarce
- O prognozach ekonomistów dotyczących dalszej dynamiki wynagrodzeń.
Z jednej strony, przeciętne wynagrodzenie w polskiej gospodarce jeszcze nigdy nie było tak wysokie. Z drugiej, tempo jego wzrostu hamuje i w pierwszym kwartale było najniższe od pięciu lat. Poprzednio wynik niższy niż obecne 6,7 proc. r/r odnotowano w pierwszym kwartale 2021 r. Dane są także niższe od prognozy z marcowej projekcji inflacyjnej NBP (7,1 proc.).
W ujęciu nominalnym, przeciętne wynagrodzenie w pierwszym kwartale 2026 r. było o 600,60 zł brutto wyższe niż rok wcześniej.
W ujęciu realnym, tj. po uwzględnieniu inflacji (która średnio w pierwszym kwartale wyniosła 2,4 proc. r/r), przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej w pierwszym kwartale br. urosło o około 4,2 proc. To oczywiście wciąż bardzo solidne tempo, acz jednak najniższe od 2,5 roku.
Czytaj więcej
Niespełna połowa polskich pracowników uważa, że ich wynagrodzenie jest uczciwe w porównaniu do płac kolegów na podobnych stanowiskach w firmie. Pra...
Gwoli uściślenia, dane o przeciętnym wynagrodzeniu w gospodarce narodowej dotyczą blisko 10 mln pracowników i pochodzą nie tylko z sektora przedsiębiorstw (firm zatrudniających minimum 10 pracowników), ale też mniejszych firm oraz z sektora publicznego. Obejmują wyłącznie pracowników z umowami o pracę (oraz pracodawców), nie dotyczą zaś m.in. osób z umowami zlecenia, o dzieło czy na kontraktach.
Wzrost przeciętnego wynagrodzenia w Polsce najniższy od pięciu lat
Najniższy wzrost przeciętnego wynagrodzenia w polskiej gospodarce narodowej od kilku lat nie jest zaskoczeniem. Z małym wyjątkiem w czwartym kwartale ub.r. – gdy dynamika płac została wywindowana do 8,5 proc. r/r z 7,5 proc. kwartał wcześniej ze względu na dość sute nagrody i premie w części branż – dynamika płac jest w trendzie spadkowym od blisko dwóch lat (jeszcze w drugim kwartale 2024 r., ze względu na wysokie podwyżki w sferze budżetowej oraz płacy minimalnej, GUS odnotowywał wzrost przeciętnego wynagrodzenia o blisko 15 proc. r/r).
Czytaj więcej:
Wzrost wynagrodzeń, w tym płacy minimalnej w Polsce zmniejszył w ostatnich latach opłacalność wyjazdów do sezonowej pracy za granicą, choć nadal są...
Pro
O dalszej normalizacji tempa wzrostu płac w pobliżu średniej sprzed pandemii – blisko 6 proc. r/r w latach 2016-2019 – świadczą też same dane z sektora przedsiębiorstw (tj. firm z ponad dziewięciorgiem pracowników), które są przez GUS ujawniane z mniejszym opóźnieniem. W pierwszym kwartale miesięczne dane wahały się w przedziale 6,1-6,6 proc. r/r i średnio wzrost wyniósł 6,2 proc., najmniej od pięciu lat. Dane z sektora publicznego za pierwszy kwartał nie są jeszcze znane, acz wszystko wskazuje na to, że tam tempo wzrostu przeciętnego wynagrodzenia było nieco wyższe. De facto już od trzech lat płace w sektorze publicznym rosną przeciętnie rzecz biorąc szybciej (lub – w raptem dwóch kwartałach w tym okresie – w porównywalnym tempie) niż w sektorze przedsiębiorstw.
Tempo wzrostu płac w Polsce wraca do poziomów sprzed pandemii
Na spadek dynamiki płac w gospodarce wpływają co najmniej dwa czynniki. Po pierwsze, decyzje administracyjne. Płaca minimalna poszła w tym roku w górę „tylko” o 3 proc., najmniej od dwóch dekad. O tyle samo wzrosła kwota bazowa dla wynagrodzeń nauczycieli i pracowników państwowej sfery budżetowej. Po drugie jednak, wzrostowi żądań płacowych nie pomaga sytuacja na rynku pracy. Niższy popyt na pracę, przy jednocześnie rosnącej aktywności zawodowej, sprzyja bowiem większemu zbalansowaniu sił na rynku pracy niż w poprzednich latach, w kierunku rynku pracodawcy.
Ekonomiści spodziewają się, że w kolejnych miesiącach dynamika wynagrodzeń w Polsce może jeszcze spowalniać, w kierunku nawet około 5 proc. r/r na koniec roku i średniorocznie w okolicach 6 proc. Analitycy PKO Banku Polskiego w scenariuszu bazowym zakładają, że wzrost inflacji na skutek szoku podażowego (wojna na Bliskim Wschodzie) nie wygeneruje znaczącej presji płacowej w obliczu słabszej pozycji negocjacyjnej pracowników (oraz mimo wszystko dalszego wzrostu płac w ujęciu realnym, tylko wolniejszego).