Zbigniew Ziobro do końca był przekonany, że Viktor Orbán nie straci władzy na Węgrzech. Najbliższe otoczenie wiceprezesa PiS w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przed węgierskimi wyborami przekonywało, że poparcie dla Fideszu jest znacznie wyższe, niż pokazują sondaże, co dawało nadzieję, że do zmiany władzy nie dojdzie. Przegrana Orbána była szokiem dla Ziobry. Tym bardziej, gdy okazało się, że Tisza zdobyła większość konstytucyjną, a nowy premier Węgier Péter Magyar zapowiedział, że Ziobro i były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski nie są na Węgrzech mile widziani. Ucieczka wiceprezesa PiS i jego byłego podwładnego do USA nie była dla nikogo zaskoczeniem. 

Ziobro, który ma 26 zarzutów prokuratorskich i jest poszukiwany listem gończym, według informacji podanych przez Onet z Węgier wyjechał do USA na podstawie wizy dziennikarskiej. W TV Republika zapowiedział, że będzie z USA „komentatorem politycznym” stacji. 

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Ziobro ucieka do USA. Wielki problem z niewielką postacią

Ucieczka Zbigniewa Ziobry nie zaskoczyła polityków koalicji rządzącej

Z informacji „Rz” wynika, że rządzący, z premierem Donaldem Tuskiem i prokuratorem generalnym i ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem na czele spodziewali się ucieczki Ziobry. – Działamy zgodnie z prawem i procedurami, nie mogliśmy odbić ich siłą z Węgier – mówi „Rz” jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej.

Jeszcze przed wyborami Magyar zapowiadał, że w przypadku wygranej, Ziobro i Marcin Romanowski zostaną wydani Polsce „pierwszego dnia”. Mimo gotowości nowego premiera Węgier do współpracy z polską prokuraturą, sprawa ekstradycji była skomplikowana prawnie ze względu na wcześniejszy azyl przyznany obu byłym ministrom przez rząd Orbána (na podstawie tzw. lex Ziobro). Premier Węgier podkreślał, że polscy politycy, oskarżani w Polsce o kierowanie grupą przestępczą (w związku z aferą Funduszu Sprawiedliwości), powinni wrócić do kraju i oczyścić się z zarzutów, jeśli nie mają nic do ukrycia. Ziobro do Polski nie wrócił. Opuścił Węgry i udał się do Stanów Zjednoczonych w dniu zaprzysiężenia Magyara na premiera. Podobno jego drogą podążył już jego były zastępca Marcin Romanowski.

Sprawa ucieczki Ziobry do USA stała się tematem międzynarodowym. Bloomberg wskazuje, że były minister w rządzie PiS i jego żona, Patrycja Kotecka, „przybyli do Stanów Zjednoczonych po tym, jak prezydent Donald Trump osobiście interweniował w sprawie zatwierdzenia ich wiz” i że jest „to decyzja wbrew sekretarzowi stanu Marco Rubio i ambasadorowi USA w Polsce Tomowi Rose”. 

Czytaj więcej

Kto pomógł Zbigniewowi Ziobrze uciec do USA? Prokuratura prowadzi czynności

Donald Trump przed wyborami połówkowymi może więcej stracić przez Zbigniewa Ziobrę

Czy Ziobro może popsuć relacje Polski z USA? Tak uważa wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat, która w rozmowie z WP powiedziała, że to „poważne zagrożenie”. – Mamy bliskiego sojusznika, który, jeśli zdecyduje się chronić Zbigniewa Ziobrę, to będzie poddawał w wątpliwość demokratyczne procedury w Polsce i rządy prawa – oceniła. Z kolei marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty stwierdził w rozmowie z Radiem Zet: – Jeżeli władze amerykańskie nie wydadzą pana Zbigniewa Ziobry, to będziemy musieli jako Polska jeszcze raz przemyśleć politykę w stosunku do różnych decyzji, które mamy ze Stanami Zjednoczonymi wspólnie podejmować.

USA będą Zbigniewa Ziobry bronić i nie będą robić z niego karty przetargowej, chyba że sprawa nabierze znaczenia w USA przed wyborami i będzie szkodzić Trumpowi

Prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego

3 listopada w USA odbędą się wybory do Kongresu. Amerykanie wybiorą nową Izbę Reprezentantów i jedną trzecią składu Senatu, co w praktyce będzie rozliczeniem dotychczasowej prezydentury Donalda Trumpa. Rosnące ceny, napięcia międzynarodowe i niepewność gospodarcza coraz mocniej wpływają na nastroje Amerykanów, również tych mających polskie pochodzenie, a mających prawa wyborcze w USA. Wyborcy w USA są coraz bardziej niezadowoleni z prezydenta Trumpa, również przez działania ICE i deportacje nielegalnych migrantów, również z Polski.

– Sprawa Ziobry stawia Stany Zjednoczone w centrum relacji z Polską. USA to kraj, który mówi więcej o ideologii, niż realizuje. Stany Zjednoczone stawiają na biznes. Ziobro nie zaszkodzi tym stosunkom, jeśli współpraca gospodarcza będzie realizowana na wysokim poziomie – uważa prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Ekspert nie sądzi, że Ziobro będzie kartą przetargową w relacjach USA z Polską. – Gest symboliczny, USA będą go bronić i nie będą robić z niego karty przetargowej, chyba że sprawa nabierze znaczenia w USA przed wyborami i będzie szkodzić Trumpowi. Sytuacja może zmienić się po wyborach w Stanach Zjednoczonych, ale tu też nie ma pewności. – konkluduje politolog. Z kolei były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, proszący o anonimowość dodaje, że „wszelkie procesy ekstradycyjne, w których pojawiają się wątki polityczne są w USA odrzucane, bez względu na to, jaka rządzi opcja”.

Czytaj więcej

Waldemar Żurek o wyjeździe Zbigniewa Ziobry z Węgier. Padła ważna zapowiedź

Ucieczka Zbigniewa Ziobry dowodem słabości państwa rządzonego przez Donalda Tuska?

A komu w Polsce zaszkodzi wyjazd Ziobry do USA? – To było proste, jak 2+2, jak to się skończy. Ucieczka Ziobry to dowód na słabość wymiaru sprawiedliwości pod rządami koalicji 15 października, czyli również moimi – uważa Marek Sawicki z PSL. Były minister rolnictwa w rządzie PO-PSL uważa, że w relacjach z USA Polska musi być delikatna. – Akcja z ucieczką Ziobry nie mogła mieć miejsca bez zgody i wsparcia Trumpa – uważa. Jednak polityk zauważa również, że wiceprezes PiS swoją ucieczką kompromituje sam siebie oraz partię, którą reprezentuje, gdyż uciekając, potwierdza, iż wymiar sprawiedliwości może być upartyjniony. – Symbol reformy wymiaru sprawiedliwości PiS przed nim ucieka. To znamienne – dodaje Sawicki.

USA Trumpa mogą okazać się dla Ziobry jedynie krajem tranzytowym. Ten temat może zdominować debatę do wyborów parlamentarnych, a to wzmacnia Ziobrę i Tuska, a osłabia PiS

Jeden z posłów PiS

Podobnego zdania jest Michał Wójcik, były podwładny Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości i w partii Solidarna/Suwerenna Polska. – Premier ma Ministerstwo Sprawiedliwości, prokuratorów, służby, współpracę międzynarodową, a, jak widać, okazał się kompletnie nieskuteczny. Widać, że to wszystko leży. Podobnie jak i w przypadku finansów publicznych, służby zdrowia itd. Potrzebne premierowi było chociażby zdjęcie Zbigniewa Ziobry w kajdanach i nawet tego nie będzie miał – powiedział w rozmowie z „Faktem”. Nieco inny ton politycy PiS przybierają w rozmowach nieoficjalnych.

– Rządzący powinni czuć się zaniepokojeni, bo ucieczka Ziobry jest testem sprawczości dla rządu Donalda Tuska – uważa prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Czytaj więcej

Zbigniew Ziobro z USA: Jeżeli chcą wytaczać sprawę ekstradycji – proszę bardzo

Ucieczka Zbigniewa Ziobry nie musi skończyć się na USA. Oto kolejny możliwy kierunek

– Koalicja 15 października upiecze cztery pieczenie na jednym ogniu. Pierwsza, Ziobro ucieka, bo się boi i ma coś na sumieniu, a jest wiceprezesem PiS. Druga, prezydent będzie pytany o Ziobrę i dostanie rykoszetem, a narzucane przez niego tematy będą mieć mniejsze znaczenie. Trzecia, w relacjach z Polską USA może mieć kartę przetargową i sprawa może osłabić Donalda Trumpa, tak jak nie pomogła Orbánowi. Czwarta, TV Republika obnażyła się jako organ polityczny, a nie dziennikarski – mówi w rozmowie z „Rz” przedstawiciel rządu. W PiS również nikt nie jest zaskoczony ucieczką Ziobry.

Politycy największej partii opozycyjnej przekonują, że to może nie być koniec podróży Ziobry, który jeśli stanie się obciążeniem dla Trumpa, to wyjedzie do Izraela lub krajów Ameryki Południowej: – USA Trumpa mogą okazać się dla Ziobry jedynie krajem tranzytowym. Ten temat może zdominować debatę do wyborów parlamentarnych, a to wzmacnia Ziobrę i Tuska, a osłabia PiS. W końcu to Ziobro ucieka, a nie Tusk. Widowiskowo lepiej jest łapać króliczka, niż go złapać – dodaje jeden z posłów PiS.

Politycy partii Kaczyńskiego oficjalnie nie mogą krytykować Ziobry i Romanowskiego. Ryszard Terlecki, który w grudniu 2025 r. publicznie ocenił, że obecna sytuacja Zbigniewa Ziobry oraz jego działania stanowią poważne obciążenie dla partii, stwierdzając wprost, że „to oczywiście nas topi”, stracił wpływy w partii i został przesadzony z pierwszego rzędu w Sejmie, gdzie przez lata zasiadał obok Jarosława Kaczyńskiego na dużo dalsze miejsca oraz popadł w PiS w niełaskę.