Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie międzynarodowe uwarunkowania wpływają na obecną pozycję negocjacyjną Stanów Zjednoczonych?
  • Jakie są rozbieżności dotyczące statusu Tajwanu i ich konsekwencje dla sojuszników USA w regionie?
  • W jaki sposób relacje handlowe oraz wzajemne działania wpływają na gospodarki obu mocarstw?
  • Jakie kluczowe ustępstwa i zamówienia są przedmiotem wzajemnych oczekiwań w negocjacjach?

Teoretycznie chodzi o słowa, ale przecież takie, które oddają realny układ sił. Xi Jinping ma nadzieję, że w trakcie trwających w Pekinie do piątku rozmów z Donaldem Trumpem uda mu się uzyskać zmianę stanowiska Stanów Zjednoczonych wobec Tajwanu. Od lat Waszyngton przyjmuje tu dość neutralne podejście. Zakłada ono, że USA „nie popierają” niepodległości wyspy. Pekin chciałby, aby Ameryka zadeklarowała, że „przeciwstawia się” podobnej niepodległości.

Tej potyczce słownej z uwagą będą się przyglądać amerykańscy sojusznicy w Azji Południowo-Wschodniej, w szczególności Japonia, Korea Południowa czy Filipiny. To będzie dla nich sygnał, czy nadal mogą liczyć na wsparcie Amerykanów wobec imperialnych zakus Chin, czy też powinny przyspieszać własne programy zbrojeniowe. Na tę ostatnią opcję i tak już mocno stawia japońska premier Sanae Takaichi: Tokio podwoiło budżet obronny.

Kampania ukraińska i irańska to dla Xi ostrzeżenia przed pochopną decyzją w sprawie Tajwanu

Mimo wszystko od ponownego objęcia władzy blisko półtora roku temu, Trump zatwierdził pakiet dostaw broni dla Tajwanu wart 11 mld dol. i szykuje kolejny o wartości 14 mld dol. To więcej niż wsparcie wojskowe, jakie Joe Biden udzielił Tajwańczykom w trakcie całej swojej czteroletniej kadencji. Obserwując katastrofalny dla Władimira Putina wynik kampanii ukraińskiej oraz irańskiej dla Donalda Trumpa Xi Jinping z pewnością zachowa zresztą daleko idącą ostrożność przed podjęciem jakichkolwiek planów inwazji Tajwanu.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Porażka Donalda Trumpa. Chiny pozostają przy Rosji

Rozpętując w kwietniu zeszłego roku bezprecedensową wojnę handlową, Trump zdołał wymusić daleko idące ustępstwa wobec niemal całego świata. Kluczowym wyjątkiem okazały się jednak Chiny. Xi uruchomił bowiem własne sankcje w stosunku do Stanów Zjednoczonych, w szczególności dostawy kluczowych dla elektroniki metali ziem rzadkich. Trump dał za wygraną: pół roku temu na szczycie z chińskim przywódcą w Korei Południowej zgodził się na zawieszenie na rok sięgających nawet 145 proc. amerykańskich ceł na import towarów z Chin. 

Teraz Xi ma nadzieję, że uda się tę pauzę przekształcić w trwały pokój. Chińska gospodarka jest nastawiona na eksport po części dlatego, że pozbawiona emerytur znaczna część społeczeństwa zamiast konsumować woli odkładać na starość. W wyniku niekończącej się kampanii irańskiej i spowodowanych nią wysokich cen ropy czy gazu chińska gospodarka zwalnia: zdaniem MFW w tym roku wzrośnie tylko o 4,4 proc., niewiele więcej, niż polska (3,3 proc.).

Ale i Trump potrzebuje współpracy z Pekiniem. Za niespełna pół roku czekają go w końcu wybory do Kongresu, w wyniku których Republikanie mogą stracić większość już nie tylko w Izbie Reprezentantów, ale i w Senacie. Aby uniknąć takiej porażki, która de facto związałaby ręce prezydentowi USA do końca kadencji, amerykański przywódca będzie się starał przekonać Xi do wymuszenia ustępstw na Iranie. Teheran jest najbliższym sojusznikiem Pekinu na Bliskim Wschodzie. Choć jednak Chińczycy boleśnie odczuwają skutki wysokich cen ropy, to przecież ważne jest dla nich, aby to Irańczycy wyszli zwycięsko z rozgrywki z Amerykanami. To bardzo osłabiłoby bowiem globalnie pozycję Stanów na świecie.

Xi postawił na odnawialne źródła energii, Trump na ropę

Atutem Chińczyków jest także to, że od lat stawiają na odnawialne źródła energii i auta elektryczne. Wysokie ceny ropy mogłyby więc pomóc Chinom uzyskać ostateczną dominację w skali globalnej w tym obszarze. Trump inaczej: już w trakcie swojej mowy inauguracyjnej 20 stycznia zeszłego roku postawił na nieograniczone wydobycie ropy, także kosztem środowiska. Tyle, że dziś, choć Stany stały się czołowym eksporterem tego surowca na świecie, galon benzyny kosztuje ponad 4,5 dol. na amerykańskich stacjach benzynowych wobec mniej niż 3 dol. przed rozpoczęciem kampanii irańskiej. 

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Chiny na rozdrożu

Trump ma nadzieję, że uzyska od chińskiego przywódcy obietnicę masowego importu amerykańskiej żywności, w szczególności soi. To byłby poważny argument na rzecz utrzymania jego elektoratu wśród farmerów czy szerzej na amerykańskiej prowincji. Amerykanie liczą także na duże zamówienia ze strony Chińczyków na zakup samolotów Boeinga. W zamian Chiny oczekują jednak dostaw półprzewodników najnowszej generacji, co ze względów bezpieczeństwa nie leży w interesie Ameryki. 

Trump lubi szybkie, spektakularne wygrane. Jest znany z niecierpliwości. To cecha, którą może wykorzystać Xi. Już teraz zmusił Amerykanina do przyjęcia znacznie dłuższego kalendarza, zaakceptowania chińskiego rozumienia czasu. Właśnie dlatego większość ekspertów nie spodziewa się w trakcie pekińskiego szczytu przełomu. Stawiają raczej na długotrwałą rozgrywkę. Obaj przywódcy spotkają się zresztą znowu na szczycie współpracy państw Azji i Pacyfiku w Shenzhen w listopadzie oraz w grudniu na szczycie przywódców państw G20 w Miami. Oczywiście, jeśli do tego czasu nie dojdzie do gwałtownego załamania dwustronnych relacji.