W czwartek w części okręgów w Anglii odbyły się wybory lokalne, zaś mieszkańcy Walii i Szkocji wybierali członków lokalnych parlamentów. W głosowaniach rządząca Wielką Brytanią Partia Pracy poniosła klęskę. Ugrupowanie kierowane przez Keira Starmera straciło 1496 mandatów radnych.

Straty odnotowała też Partia Konserwatywna (–563 miejsca), zaś zadowolenia z wyników nie kryli Nigel Farage, lider Reform UK (ugrupowanie zwiększyło stan posiadania o 1451 mandatów), Zack Polanski z Zielonych (+441 mandatów) oraz przywódca Liberalnych Demokratów Ed Davey (+155).

Czytaj więcej

Brexit nie wystarczył. Populizm znów podbija Wielką Brytanię

Po raz pierwszy od ustanowienia walijskiego parlamentu Partia Pracy nie będzie w nim miała większości – zdobyła 9 mandatów (o 35 mniej niż poprzednio) i przegrała z Plaid Cymru (43 mandaty) i Reform UK (34).

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer: Nie podam się do dymisji

Już przed wyborami wśród laburzystów pojawiały się głosy, że stery w partii i w państwie powinien przejąć ktoś nowy, a Keir Starmer powinien podać się do dymisji. Klęska formacji w wyborach wzmocniła krytyków obecnego premiera.

W poniedziałek podczas wydarzenia zorganizowanego przez Partię Pracy w Londynie Keir Starmer wygłosił ponad 20-minutowe przemówienie, w którym odniósł się do wyników wyborów lokalnych oraz do swojej przyszłości politycznej. – Wyniki wyborów z ubiegłego tygodnia były bolesne, bardzo bolesne – powiedział. – Straciliśmy wybitnych radnych z Partii Pracy. To boli i powinno boleć. Rozumiem to i biorę za to odpowiedzialność. Ale nie chodzi tylko o odpowiedzialność za wyniki, lecz o odpowiedzialność za wyjaśnienie, w jaki sposób, jako siła polityczna, poprawimy się w nadchodzących miesiącach i latach – dodał.

Czytaj więcej

Wybory lokalne w Wielkiej Brytanii: Tryumf Nigela Farage'a

Starmer przekonywał polityków i działaczy Partii Pracy, że ugrupowanie mierzy się „z bardzo niebezpiecznymi przeciwnikami”, a kraj może wkroczyć „na bardzo mroczną drogę”. – Biorę więc odpowiedzialność za wyniki wyborów, biorę też odpowiedzialność za przeprowadzenie zmian, które obiecaliśmy na rzecz silniejszej i bardziej sprawiedliwej Wielkiej Brytanii, którą musimy zbudować – oświadczył. – Biorę odpowiedzialność za brak rezygnacji i niepogrążanie naszego kraju w chaosie, co robili wielokrotnie torysi – podkreślił.

Lider Partii Pracy: Walczymy z Reform UK i z Zielonymi

Szef brytyjskiego rządu przyznał, iż wie, że ludzie są sfrustrowani tym, jak się sprawy mają w Wielkiej Brytanii oraz tym, jak działają politycy i on sam. – Wiem, że mam swoich krytyków i wiem, że muszę im udowodnić, że się mylą. I zrobię to – zadeklarował. W przemówieniu Starmer mówił o potrzebie zbudowania bardziej sprawiedliwego systemu w Wielkiej Brytanii i oceniał, że „status quo” nie sprawdziło się dla przedstawicieli klasy pracującej. W tym kontekście przywołał przykłady swojego rodzeństwa.

– Walczymy z Reform UK i z Zielonymi, ale zmagamy się także z rozpaczą, na której żerują – przekonywał w Londynie lider laburzystów, mówiąc, że emocje są ważne oraz że ludzie potrzebują nadziei. – Popełniliśmy błędy, ale nasze najważniejsze decyzje polityczne były właściwe – powiedział, dodając, że kolejki w służbie zdrowia się skracają, mniej dzieci żyje w ubóstwie, a imigracja spada.

Keir Starmer i jego żona Victoria opuszczają lokal wyborczy w Londynie, fotografia z 7 maja 2026 r.

Keir Starmer i jego żona Victoria opuszczają lokal wyborczy w Londynie, fotografia z 7 maja 2026 r.

Foto: REUTERS/Hannah McKay

– Musimy uczynić ten kraj silniejszym. Musimy przejąć kontrolę nad naszym bezpieczeństwem gospodarczym, energetycznym i obronnym. I musimy uczynić ten kraj bardziej sprawiedliwym. Siła przez sprawiedliwość – to mój kompas w tym świecie – mówił Keir Starmer.

Keir Starmer zapowiada nacjonalizację British Steel

W przemówieniu lider laburzystów wymienił kilka punktów programu, który ma zamiar zrealizować. Na pierwszym miejscu wymienił nacjonalizację zakładów hutniczych British Steel, położonych w Scunthorpe w Anglii. – Stal jest wyznacznikiem suwerenności – podkreślił, zapowiadając „własność publiczną w publicznym interesie”.

Starmer obiecał „odbudowę stosunków z Europą”, co ma wzmocnić Wielką Brytanię gospodarczo, handlowo i wojskowo. Polityk zapowiedział też wdrożenie rozwiązań, które mają ułatwić młodym ludziom z Wielkiej Brytanii podejmowanie studiów i pracy w krajach Unii Europejskiej.

Wielkie piece w zakładach British Steel w Scunthorpe w Anglii

Wielkie piece w zakładach British Steel w Scunthorpe w Anglii

Foto: REUTERS/Dominic Lipinski

Brytyjski rząd zakaże wjazdu „skrajnie prawicowym agitatorom”

Keir Starmer zarzucił innym partiom, że chcą szerzyć podziały, wskazywać na problemy Wielkiej Brytanii i szukają nie rozwiązań, lecz kogoś do obwinienia. – W porządku, jeśli chodzi o mnie, jeśli chodzi o polityków. Ale coraz częściej chodzi o innych ludzi w tym kraju – zaznaczył.

– To nie jest przyzwoitość i szacunek, z których jesteśmy znani. Ale ta polityka jest już tutaj. I zobaczymy ją znowu w sobotę – na marszu, którego celem jest konfrontacja i zastraszenie tego wielokulturowego miasta i tego wielokulturowego kraju. Dlatego rząd Partii Pracy zablokuje skrajnie prawicowym agitatorom wjazd do Wielkiej Brytanii na to wydarzenie – ogłosił. – Nie pozwolimy na wjazd do Wielkiej Brytanii ludzi (...), którzy sieją nienawiść na naszych ulicach – zadeklarował.

Czytaj więcej

Finału Eurowizji będą pilnować wilczury, kontrola jak na lotnisku. W tle bojkot Izraela

W sobotę 16 maja w Londynie ma odbyć się propalestyński marsz, organizowany w rocznicę Nakby, czyli czystek etnicznych, przeprowadzanych przez Żydów na Palestyńczykach w latach 1948-1949. Tego samego dnia demonstrację w stolicy Wielkiej Brytanii planuje też środowisko związane z prawicowym działaczem Tommym Robinsonem.

Z doniesień Sky News wynika, że do ustąpienia Keira Starmera ze stanowiska wzywa 40 spośród 403 posłów Partii Pracy, a grupa ta powiększyła się po poniedziałkowym przemówieniu premiera. By odpowiedni wniosek mógł zostać poddany pod głosowanie, musi go poprzeć co najmniej 81 deputowanych.