Reklama

Andrzej Poczobut tłumaczy „Rzeczpospolitej”, dlaczego nie wyjechał z Białorusi w 2021 roku

W momencie, gdy nie będę musiał przebywać w szpitalu czy jakichś zakładach leczniczych, będę gotów powrócić na Białoruś – mówi „Rzeczpospolitej” Andrzej Poczobut, dziennikarz i jeden z liderów mniejszości polskiej na Białorusi.
Andrzej Poczobut

Andrzej Poczobut

Foto: Mirosław Stelmach

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Andrzej Poczobut odrzucił możliwość wyjścia z białoruskiego więzienia w 2021 roku?
  • Na czym Poczobut opiera swoją nadzieję ws. przetrwania polskości na Białorusi?
  • W którym z więzień, w których przebywał Poczobut, warunki były najgorsze?
  • Jakie warunki panowały w karcerach, do których trafiał Poczobut?
  • Kiedy Andrzej Poczobut dowiedział się, że wychodzi na wolność?
  • Dlaczego Andrzej Poczobut chce wrócić na Białoruś?
Pozostało jeszcze 98% artykułu

Rozmawialiśmy w marcu 2021 r., kilka dni przed tym, jak do Twojego mieszkania w Grodnie wkroczyły służby Aleksandra Łukaszenki. Wówczas z powodu represji wielu decydowało się na ucieczkę z Białorusi. Dlaczego postanowiłeś zostać?

Chodzi o odpowiedzialność przed Związkiem Polaków na Białorusi (ZPB), odpowiedzialność przed ludźmi. Przez ponad dwadzieścia lat prowadziłem tę organizację, piastując różne stanowiska w ścisłym kierownictwie, a to oznacza, że ponoszę odpowiedzialność za działalność całej naszej wspólnoty. Zarówno ja, jak i Andżelika Borys (szefowa ZPB – red.) mogliśmy łatwo wyjechać. Ale co z pozostałymi Polakami, którzy pozostają na Białorusi? Nie możemy ich porzucić. Byłem w więzieniu, bo przez wiele lat działaliśmy na rzecz przetrwania polskości na Białorusi. I uważam, że jesteśmy częścią historii sukcesu. W 2005 r. naszą organizację całkowicie rozjechano (wówczas reżim m.in. odebrał kilkanaście Domów Polskich – red.), ale mimo to rozbudowaliśmy się do skali, której nigdy wcześniej nie było. W 2020 r. mieliśmy ponad 100 punktów nauczania języka polskiego. I to wszystko dzięki naszym staraniom. Z tym przekazem chcę dotrzeć do Polaków. Bo gdy wychodzę na ulicę, zatrzymują mnie ludzie i mówią: niech pan tylko nie jedzie na Białoruś. Rozumiem to, bo tak wielu ludzi martwiło się o mnie i czuję się niezręcznie w tej sytuacji. Ale proszę zrozumieć, że moja historia jest częścią znacznie większych procesów, które mają miejsce na Białorusi.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama