Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie konsekwencje dla branży handlowej niesie system SENT.
  • Jakie obowiązki i potencjalne sankcje wynikają z nowych regulacji.
  • W jaki sposób Ministerstwo Finansów oceniało funkcjonowanie tego systemu oraz jakie modyfikacje w przepisach zaproponowało w odpowiedzi na krytykę.

Od 17 marca odzież i obuwie trafiły do systemu nadzoru transportu SENT. Obowiązek rejestracji może dotyczyć przesyłek już od 20 par butów lub 10 kg odzieży, a minimalna kara za błąd formalny to 20 tys. zł.

– Ta zmiana jest zaprzeczeniem nowoczesnego systemu czy choćby wdrożonego KSeF z cyfrowym obiegiem dokumentów. W SENT wszystko jest na odwrót, deklaracje trzeba drukować po kilka razy, rośnie stos papierów. Do tego przewoźnicy doliczają dodatkowe opłaty za takie transporty, ponieważ to dla nich też kłopot – mówi wiceprezes jednej ze znanych polskich marek obuwniczych.

Branża odzieżowa kontra SENT. „To krok wstecz”

Ministerstwo Finansów, mimo że długo broniło wg niego doskonale przygotowanego systemu, w końcu 27 kwietnia ogłosiło projekt zmiany rozporządzenia. Sprowadza się on tylko do wyłączenia z systemu mikroprzedsiębiorców handlujących odzieżą czy obuwiem na targowiskach. Branża dostała tylko cztery dni na zgłaszanie uwag, ale sektor jest bardzo rozczarowany zmianami.

Czytaj więcej

Takiego iPhone'a jeszcze nie było. Wyciekły szczegóły nowego modelu

– Nie możemy nazywać tego zmianami, ponieważ są to jedynie kosmetyczne poprawki, które nie rozwiązują żadnego z kluczowych problemów systemu SENT – mówi Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej. – Projekt powstał w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości rynkowej i ignoruje wszystkie merytoryczne rekomendacje branży. To zmarnowana szansa na realne usprawnienie systemu. W mojej ocenie zabrakło konkretnego dialogu i wysłuchania polskiego biznesu – dodaje.

Już po kilku dniach od startu systemu było wiadomo, że nic nie działa właściwie. Niemniej resort cały czas twierdził, że rozwiązanie zostało dobrze przygotowane, a firmy miały czas na wdrożenie.

– Wyłączenie przewozu odzieży i obuwia wykonywanego przez podmioty samodzielnie prowadzące działalność gospodarczą w formie jednoosobowej działalności wpisanej do CEIDG przewożące towary na targowiska, na których sprzedaż podlega opłacie targowej, z obowiązku ich zgłoszenia do systemu SENT nie zmniejszy w sposób istotny skuteczności monitorowania przewozu ww. towarów – czytamy w uzasadnieniu.

Przedstawiciele firm w nieoficjalnych rozmowach nie owijają w bawełnę. – Rozumiemy, że paliwa wymagają nadzoru, bo to towary opodatkowane szczególnymi stawkami. Niemniej zupełnie nie rozumiemy, czemu nagle za strategiczny sektor uznano ubrania? Zalewa nas fala chińszczyzny bez badań i atestów i to jest OK., tymczasem my przeżywamy koszmar – mówi kolejny przedstawiciel sektora.

Sprzedawcy internetowi jeszcze przed uruchomieniem kłopotliwego systemu apelowali o przesunięcie wejścia w życie nowego prawa, ale urzędnicy nie wzięli tego pod uwagę. Pojawiły się nowe opłaty, podobno już naliczono pierwsze kary za błędy w dokumentacji, a większość firm nadal nie wie, co i jak ma robić. Zdaniem Ministerstwa Finansów system działał w porządku.

Krytyków systemu SENT przybywa

Również minister Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców przekazała Andrzejowi Domańskiemu, ministrowi finansów i gospodarki stanowisko dotyczące funkcjonowania systemu SENT w odniesieniu do przewozu odzieży i obuwia. Zdaniem urzędu obecny kształt regulacji, jak również projektowane zmiany, wymagają istotnej korekty, tak, aby skuteczna walka z nadużyciami nie prowadziła do nadmiernych obciążeń najmniejszych przedsiębiorców.

Rzecznik przyznaje, że od startu systemu SENT dostaje sygnały od przedsiębiorców, wskazujących na trudności oraz wątpliwości interpretacyjne związane ze stosowaniem nowych przepisów.

– System SENT może stanowić skuteczne narzędzie ograniczania nieprawidłowości w obrocie towarami, jednak jego konstrukcja powinna w równym stopniu uwzględniać realia prowadzenia działalności przez najmniejsze podmioty. Regulacje wymagają precyzji, proporcjonalności oraz przewidywalności – mówi Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Jednocześnie zwraca uwagę, że projektowane limity wyłączeń z obowiązku rejestracji przewozu, obejmujące m.in. wagę towarów, ich liczbę oraz odległość transportu nie odpowiadają specyfice handlu targowiskowego. W praktyce mogą prowadzić do sytuacji, w której nawet niewielkie przekroczenie jednego z parametrów skutkuje objęciem przedsiębiorcy pełnym reżimem obowiązków administracyjnych. W związku z tym minister Majewska postuluje podwyższenie i uelastycznienie limitów, a także ich doprecyzowanie w sposób eliminujący ryzyko rozbieżności interpretacyjnych.

Rzecznik MŚP akcentuje ponadto potrzebę wprowadzenia okresu przejściowego o charakterze adaptacyjnym. Rozwiązanie to umożliwiłoby właścicielom firm stopniowe dostosowanie się do nowych obowiązków oraz ograniczyłoby ryzyko nakładania sankcji za nieumyślne uchybienia w początkowym okresie stosowania przepisów.

Firmy krytykują także znaczący wzrost kosztów operacyjnych, związany zarówno z koniecznością ręcznego uzupełniania danych, jak i pilnymi zmianami w systemach IT. Dla wielu firm, szczególnie z sektora MŚP, wdrożenie nowych obowiązków w tak krótkim czasie okazało się ogromnym obciążeniem organizacyjnym.

– Do urzędników nic nie trafiało, w końcu przyznali, że nie wszystko działa. Tylko ich propozycja to kpina. Odzieżą nie handluje się w Polsce teraz na bazarach, tylko w internecie, ale tego urzędnicy najwidoczniej nadal nie zrozumieli – przyznaje kolejna firma.

Resort nie opublikował jeszcze uwag, które wpłynęły w związku z projektem nowelizacji, ale można się spodziewać wielu krytycznych słów. Szansa na głębsze zmiany systemu póki co jest raczej niewielka.