Jak informuje Agencja Reutera, rozpad politycznego związku Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii Północnej nie jest przesądzony. Sondaże wskazują, że wyborcy kierowali się również innymi kwestiami niż sama niepodległość. Mimo to rezultaty wyborów mogą sprawić, że zarządzanie Zjednoczonym Królestwem stanie się jeszcze trudniejsze.

Michelle O’Neill, premier Irlandii Północnej z ramienia partii Sinn Féin, która opowiada się za zakończeniem brytyjskich rządów w kraju i zjednoczeniem z Irlandią, określiła wybory parlamentarne w Szkocji i Walii – odbywające się równolegle z wyborami lokalnymi w Anglii – mianem „momentu sejsmicznych zmian”.

– Nie może być bardziej wyraźnego sygnału, że czas Londynu dobiega końca – zarówno dla ludzi tutaj, jak i dla mieszkańców Szkocji oraz Walii – powiedziała Agencji Reutera.

Dobre wyniki partii separatystycznych w Wielkiej Brytanii

Irlandzcy nacjonaliści i probrytyjscy lojaliści prowadzili trwający 30 lat konflikt dotyczący miejsca Irlandii Północnej w ramach unii. Zakończył się on w 1998 r. podpisaniem porozumienia wielkopiątkowego. Partie reprezentujące obie strony współrządzą obecnie regionem, jednak Sinn Féin zdobyła największą liczbę mandatów już w 2022 r., a w 2024 r. po raz pierwszy objęła stanowisko premiera.

W Szkocji partie separastyczne sprawują władzę od 2007 r., mimo że w referendum z 2014 r. większość mieszkańców opowiedziała się przeciwko niepodległości. Ugrupowaniom tym udało się utrzymać władzę także po piątkowych wyborach, pomimo skandali, które w ostatnich latach osłabiły ich kierownictwo.

Czytaj więcej

Wybory lokalne w Wielkiej Brytanii: Tryumf Nigela Farage'a

Z kolei w Walii nacjonalistyczna partia Plaid Cymru zdobyła pozycję największego ugrupowania w walijskim Seneddzie. Wyborcy odwrócili się tam zarówno od Partii Pracy premiera Keira Starmera, jak i od konserwatystów – dwóch ugrupowań, które przez ponad stulecie dominowały w polityce Wielkiej Brytanii z londyńskiego Westminsteru.

Doskonały wynik osiągnęła także populistyczna partia Reform UK Nigela Farage’a, jednego z głównych architektów Brexitu, który zbudował swoją pozycję na angielskim nacjonalizmie. Ugrupowanie zdobywało poparcie w Anglii, Szkocji i Walii, przyciągając wyborców sprzeciwiających się – jak określa to partia – „polityce establishmentu”.

Rosnące niezadowolenie społeczne związane ze stagnacją gospodarczą, przedłużającym się kryzysem kosztów życia oraz przekonaniem, że najlepsze lata Wielkiej Brytanii są już za nią, coraz mocniej wzmacnia nastroje antysystemowe.

Czytaj więcej

Wielka Brytania może włączyć się w unijną pożyczkę dla Ukrainy

– Istnieje realne ryzyko, że będziemy kierować się ku końcowi Wielkiej Brytanii – powiedział George Foulkes, były minister ds. Szkocji w rządzie premiera Tony’ego Blaira. – Kiedy takie procesy nabiorą rozpędu, bardzo trudno je zatrzymać dodał.

Jego zdaniem rząd w Londynie powinien zaproponować nowe porozumienie konstytucyjne, obejmujące m.in. nową izbę parlamentu reprezentującą cztery narody Zjednoczonego Królestwa. W przeciwnym razie – ostrzegł – unia może zacząć się rozpadać już w ciągu najbliższej dekady.

podległości

Mimo sukcesów wyborczych partie nacjonalistyczne wciąż nie mają jasnej drogi do uzyskania niepodległości.

Poparcie dla ruchów separatystycznych w Wielkiej Brytanii

Brytyjscy premierzy konsekwentnie odrzucali w ostatnich latach żądania szkockiego rządu dotyczące nowego referendum, argumentując, że głosowanie z 2014 r., zakończone wynikiem 55 proc. do 45 proc. przeciwko niepodległości, miało rozstrzygnąć tę kwestię „na pokolenie”.

W Walii, gdzie Partia Pracy pozostawała największym ugrupowaniem przez ponad sto lat, partia Plaid Cymru miała utworzyć rząd mniejszościowy w 96-osobowym Seneddzie. Byłoby to pierwsze przejęcie władzy przez nacjonalistów od momentu utworzenia walijskiego parlamentu w 1999 r., którego celem było przekazanie większych kompetencji władzom lokalnym.

Przedstawiciele partii podkreślają jednak, że w trakcie pierwszej kadencji nie zamierzają forsować referendum niepodległościowego, ponieważ odciągnęłoby ono uwagę od bieżących problemów kraju. Delyth Jewell, zastępczyni lidera Plaid Cymru, powiedziała agencji Reutera, że kwestia niepodległości mogłaby wrócić, jeśli partia wygrałaby drugą kadencję.

Czytaj więcej

Wielka Brytania, królestwo u progu rozpadu

W Irlandii Północnej postanowienia porozumienia wielkopiątkowego z 1998 r. zobowiązują brytyjski rząd do rozpisania referendum, jeśli pojawią się przesłanki wskazujące, że większość mieszkańców popierałaby zjednoczenie z Irlandią. Obecne sondaże sugerują jednak, że takie głosowanie zakończyłoby się porażką zwolenników zjednoczenia.

Sondaże pokazują, że poparcie dla niepodległości wynosi obecnie około 50 proc. w Szkocji, około 40 proc. w Irlandii Północnej i około 25 proc. w Walii. Jednocześnie badania wskazują, że wyborcy popierali lewicowe partie nacjonalistyczne również z innych powodów.

Według badania YouGov kwestia niepodległości była dopiero szóstym najważniejszym tematem dla szkockich wyborców – za gospodarką, ochroną zdrowia, imigracją, edukacją i mieszkalnictwem. W Walii temat niepodległości znalazł się dopiero na czternastym miejscu.

Politycy SNP i Plaid Cymru uważają jednak, że perspektywa dojścia do władzy Nigela Farage’a i jego Reform UK w wyborach parlamentarnych w 2029 r. może zwiększyć poparcie dla oderwania się od Londynu.

Bezpośrednim wyzwaniem dla rządu w Londynie może być natomiast możliwość stworzenia przez ugrupowania nacjonalistyczne tzw. „celtyckiego sojuszu”, który miałby wymusić na Londynie przekazanie większych kompetencji władzom regionalnym – m.in. w zakresie wydatków publicznych, podatków i polityki społecznej.