Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kryteria są kluczowe w ocenie gotowości bojowej państw wschodniej flanki NATO?
  • Z jakimi wyzwaniami i problemami zmagają się państwa flanki wschodniej NATO przy zwiększaniu zdolności obronnych?
  • Jakie są najważniejsze wnioski dla rozwoju przemysłu obronnego w regionie wynikające z konfliktu na Ukrainie?
  • Jakie strategiczne kierunki rozwoju i rekomendacje wskazują analitycy GLOBSEC dla dalszego wzmacniania zdolności militarnych regionu Europy Wschodniej?

Coroczny raport przygotowany przez ekspertów GLOBSEC analizuje, w jaki sposób państwa położone na wschodniej granicy NATO zamieniają polityczne obietnice zwiększenia wydatków na realną siłę wojskową. Głównym celem analizy jest sprawdzenie, czy te kraje faktycznie potrafiłyby sprawnie działać w obliczu realnego kryzysu. Dokument bierze pod lupę dziesięć państw leżących w pasie od Bałtyku aż po Morze Czarne, oceniając ich zdolności militarne, szybkość podejmowania decyzji przez polityków, wielkość inwestycji w nowy sprzęt oraz to, jak dynamicznie rozwija się ich krajowy przemysł zbrojeniowy.

Autorzy raportu podkreślają, że od 2022 r. wschodnia flanka poczyniła ogromne postępy, jednak poziom przygotowania do ewentualnego konfliktu wciąż nie jest równy we wszystkich krajach regionu. Do najpoważniejszych wyzwań, z którymi wciąż muszą mierzyć się te państwa, należą przede wszystkim zbyt wolne tempo mobilizacji, konieczność lepszej ochrony infrastruktury krytycznej oraz dbanie o to, by instytucje publiczne mogły nieprzerwanie funkcjonować nawet w ekstremalnych warunkach.

Eksperci zwracają uwagę, że skuteczne odstraszanie przeciwnika nie polega wyłącznie na przeznaczaniu ogromnych sum pieniędzy na obronność. Decydujące znaczenie ma bowiem zdolność państwa do szybkiego odtwarzania liczebności armii oraz potencjału fabryk zbrojeniowych. Równie ważne są fundamenty, takie jak sprawna logistyka, utrzymywanie dużych zapasów amunicji, odpowiednie wsparcie medyczne oraz szybkość, z jaką można postawić wojsko w stan gotowości. Autorzy ostrzegają, że bez tych wszystkich elementów deklaracje o sile militarnej pozostają jedynie pustymi słowami.

Czytaj więcej

Płk Rafał Syrysko, szef ABW o nowej taktyce rosyjskich służb w Polsce i największych ryzykach

W raporcie zaznaczono również, że kraje regionu przeszły ważną drogę od działań o charakterze symbolicznym do budowania realnej siły uderzeniowej, w tym jednostek zdolnych do prowadzenia operacji ofensywnych. Obecnie to właśnie zdolność do błyskawicznego aktywowania sił zbrojnych jest uznawana za główny wyznacznik tego, czy dany kraj skutecznie odstrasza wroga. Kluczową rolę odgrywają tu sprawne systemy polityczne i prawne, ponieważ to mechanizmy państwowe decydują o tym, jak skuteczna będzie reakcja w momencie zagrożenia.

Mimo pozytywnych zmian, autorzy wskazują na pewne ograniczenia, które wciąż hamują pełną gotowość. Głównym problemem pozostają zdolności produkcyjne – choć fabryki broni pracują coraz intensywniej, ich moce są wciąż niewystarczające na wypadek konfliktu o dużej skali. Dodatkowo instytucje państwowe muszą nieustannie radzić sobie z presją wynikającą z zagrożeń cyfrowych oraz działań hybrydowych, które mają na celu destabilizację regionu.

Liderzy wschodniej flanki NATO

Autorzy raportu GLOBSEC twierdzą, że najlepiej przygotowane do konfliktu o wysokiej intensywności są Finlandia, państwa bałtyckie oraz Polska, które w ostatnich latach przyspieszyły proces budowania rezerw strategicznych oraz inwestycji w nowoczesne uzbrojenie – od czołgów po systemy dalekiego zasięgu. Organizowane przez nich ćwiczenia narodowe i międzynarodowe wzmacniają mobilność oraz zdolności do prowadzenia konfliktu poprzez zintegrowane działania wojsk lądowych, powietrznych, morskich, kosmicznych oraz w cyberprzestrzeni. Tak prowadzone ćwiczenia doskonalą współdziałania jednostek, jednocześnie ujawniając słabe punkty, m.in. w cyberprzestrzeni i wojnie elektronicznej.

Zdaniem ekspertów społeczna świadomość cyberzagrożeń, jaka jest w Estonii oraz Finlandii, powoduje, że państwa te prezentują wyższy poziom gotowości niż pozostałe analizowane kraje. Wynika to m.in. z budowania rezerw, w których skład wchodzą cyberżołnierze, poprawionej wymiany informacji z podmiotami prywatnymi oraz edukacja na temat higieny cyberprzestrzeni. Warto pamiętać, że łączenie działań w cyberprzestrzeni podmiotów wojskowych i cywilnych ma znaczenie w utrzymaniu funkcjonowania transportu, przepływie energii i utrzymaniu sieci teleinformatycznych.

Raport zawiera szczegółowy opis tzw. czasu reakcji w sytuacjach kryzysowych. Finlandia, Estonia i Polska funkcjonują w ramach prawnych, które pozwalają na podjęcie kluczowych decyzji w przypadku zagrożenia w ciągu kilku godzin. Jasne procedury, delegacja uprawnień ustawowych i konsensus w sprawach obrony narodowej znacząco zwiększają wiarygodność odstraszania. Polska wyróżnia się największą skalą inwestycji, budując najsilniejsze w regionie siły lądowe. Finlandia i kraje bałtyckie przodują zaś w długofalowym, stabilnym planowaniu rozwijania zdolności obronnych. W przypadku Helsinek wynika to ze stosowania doktryny obrony totalnej.

Ukraina rozwinęła zdecentralizowany model produkcji i dostaw, który jest oparty na małych i średnich przedsiębiorstwach

Opracowanie think-tanku wskazuje na istotny czynnik, jakim jest wysokie zaufanie do sił zbrojnych i instytucji państwa. Jak podkreślają twórcy opracowania, daje to przestrzeń dla rządów w utrzymaniu wysokich wydatków na obronę. Autorzy pokazują, że mechanizm ten działa np. mimo różnic w organizacji wojska i tego, że Finlandia ma pobór powszechny, Litwa hybrydowy, a polski oparty jest głównie na ochotnikach.

Autorzy przyznają w tym zakresie „żółte kartki” Litwie i Łotwie ze względu na bardziej skomplikowane procedury związane z szybkością reakcji w sytuacjach kryzysowych. W Czechach wskazują, że potrzeba osiągnięcia szerszego konsensusu parlamentarnego może spowolnić reakcję państwa. Najniższą ocenę, czyli „czerwoną kartkę” otrzymały Węgry, gdzie na decyzjach o wprowadzeniu stanów nadzwyczajnych ciąży ryzyko polaryzacji politycznej. Rumunia, Słowacja i Bułgaria również uzyskały oceny niskie, co wskazuje na potrzebę uproszczenia procedur prawnych, które uruchamiane są w czasie wojny.

Przemysł obronny i lekcje z Ukrainy

„Państwa wschodniej flanki przestały być jedynie konsumentami bezpieczeństwa, stając się ważnym elementem europejskiego ekosystemu obronnego. Jednak ograniczenia w dostępie do surowców i długie cykle realizacji zamówień uniemożliwiają szybkie uzupełnianie zapasów” – stwierdzają autorzy raportu.  

Analiza ukraińskich doświadczeń pokazuje, że w czasie wojny wysokiej intensywności kluczowe jest masowe wytwarzanie uzbrojenia, decentralizacja produkcji oraz implementacja innowacji w oparciu o informacje zwrotne z pola walki. Ukraina rozwinęła zdecentralizowany model produkcji i dostaw, który jest oparty na małych i średnich przedsiębiorstwach, np. przy produkcji dronów. Europejski model – scentralizowany, zbiurokratyzowany i oparty na długich cyklach realizacji zamówień – jest w opinii ekspertów GLOBSEC przestarzały. Taki model funkcjonuje też w Polsce. Raport wyróżnia trzy modele rozwoju przemysłu w regionie: państwowy (Polska – PGZ), prywatny (Czechy, Słowacja – CSG) oraz joint-venture (Węgry).

Czytaj więcej

Rosyjska fala sabotażu w Europie. Polska najbardziej narażona

Chociaż wskaźniki ekonomiczne pokazują boom w produkcji zbrojeniowej, zakłady takie nie osiągnęły poziomu „masowej produkcji wojennej”. Obecna produkcja przemysłowa ledwo wystarcza, aby utrzymać dostawy na Ukrainę, wskazują autorzy raportu, a nie pozwala na szybkie uzupełnianie przetrzebionych magazynów NATO.

Analitycy GLOBSEC przypominają, że w Polsce realizowany jest Plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych do 2035 r., co wymaga 250 tys. nowych pracowników w zakładach zbrojeniowych. Tymczasem już teraz brakuje 90 tys. pracowników w tej branży, a dodatkowo w logistyce 77 tys. osób. Dodatkowo populacja w wieku produkcyjnym Polski zmniejszy się w okresie realizacji tego planu o ok. 800 tys. – zaznaczają autorzy i dodają, że w czeskich fabrykach zbrojeniowych wykorzystywanych jest tylko 40 proc. mocy produkcyjnych. Państwowi giganci – bułgarski VMZ czy rumuński ROMARM, mają przed sobą poważny kryzys związany z odejściami pracowników na emeryturę. Znaczący odsetek siły roboczej to osoby powyżej 55 lat. Brakuje też kadry inżynierskiej.

Z danych Military Balance 2025 wynika, że największe rezerwy wojskowe ma w naszym regionie Finlandia – 233 tys. rezerwistów, przydzielonych do Fińskich Sił Obronnych oraz dodatkowych rezerw tzw. niskiej gotowości obejmujących około 900 tys. obywateli Finlandii. Polskie Siły Zbrojne liczą 215,9 tys. osób, ale raport nie wskazuje ilu jest rezerwistów, którzy mogliby wesprzeć Siły Zbrojne po ogłoszeniu mobilizacji. Wydatki na obronę w Polsce osiągnęły 4,12 proc. PKB w 2024 r., co jest najwyższym wskaźnikiem wśród członków NATO, a według prognoz wzrośnie on do poziomu 4,7 proc. PKB  w 2025 r., co odpowiada około 45 mld dol. rocznie.

„To finansowanie umożliwia wielkoskalową modernizację sił zbrojnych, w tym rozwój wojsk pancernych i obrony terytorialnej oraz budowanie wielowarstwowych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej” – piszą autorzy opracowania.

Drugą najliczniejszą na flance wschodniej NATO jest armia rumuńska. Służy w niej ok. 69,9 tys. czynnych żołnierzy, 55 tys. rezerwistów oraz jednostka ochrony wewnętrznej licząca 57 tys. osób żandarmerii i komponentu paramilitarnego, co łącznie daje ok. 181,9 tys. personelu wojskowego. To wzmacnia zdolności obronne sojuszu wzdłuż Morza Czarnego.

W państwach bałtyckich siły zbrojne są proporcjonalnie najliczniejsze w stosunku do wielkości populacji. Estonia ma około 7,1 tys. czynnych żołnierzy, wspieranych przez 41,2 tys. rezerwistów. Łotwa utrzymuje 6,6 tys. żołnierzy i 16 tys. rezerwistów. Litewska armia liczy 16,1 tys. żołnierzy zawodowych, 13 tys. rezerwistów oraz dodatkowo 18,4 tys. zrzeszonych w organizacjach paramilitarnych, co daje łącznie ok. 47,5 tys. żołnierzy. Dla wzmocnienia potencjału militarnego tych państw stacjonują w nich siły sojusznicze m.in. z Kanady, Niemiec, USA, Polski. Estonia przeznaczała 3,43 proc. PKB na obronę w 2024 r., Łotwa zaś 3,15 proc. PKB.

Z danych analityków GLOBSEC również wynika, że na wschodniej flance NATO jest rozmieszczonych łącznie ok. 919,4 tys. żołnierzy, a Rosja – uwikłana teraz w wojnie na Ukrainie ma docelowo posiadać armię liczącą łącznie 1,5 mln żołnierzy. Dziesięć państw łącznie dysponuje ok. 1498 czołgami oraz 315 samolotami bojowymi, wspieranymi przez około 489 tys. żołnierzy czynnych i 431 tys. rezerwistów.

Eksperci zwracają uwagę, że zakupy dokonywane przez Polskę najbardziej wzmacniają region. Polska dysponuje 662 czołgami, 1525 bojowymi wozami piechoty, 451 samobieżnymi systemami artylerii oraz 199 wieloprowadnicowymi wyrzutniami rakiet. Zakupione systemy HIMARS umożliwiają głębokie uderzenia w terytorium przeciwnika. Polska jest też drugim co do wielkości operatorem śmigłowców bojowych AH-64E Apache na świecie.

Zdolności te wzmacniają organizowane przez Polskę manewry wojskowe o wysokiej intensywności działania. Dla porównania Rumunia dysponuje 377 czołgami i 206 wyrzutniami rakiet, ma też systemy HIMARS. Departament Stanu USA zgodził się na zakup tych zestawów także dla Estonii, Łotwy i Litwy. Sześć wyrzutni zakupionych przez Estonię, dostarczonych już w kwietniu 2024 r., pozwala na rażenie celów w odległości przekraczającej 400 kilometrów.

Potencjał militarny państw NATO

Potencjał militarny państw NATO

Foto: PAP

W Polsce obecnie stacjonuje ok. 10 tys. amerykańskich żołnierzy. To liczba wojskowych zbliżona do stacjonujących we Włoszech. V Korpus Armii USA, z siedzibą w Fort Knox, dowodzi teraz około 30 tys. żołnierzami w dziewięciu krajach wschodniej flanki, m.in. w Polsce, Rumunii, Bułgarii, Węgrzech i Słowacji.

Skrócić łańcuch dostaw

Raport wskazuje, że gotowość przemysłu obronnego do masowej produkcji powinna być traktowana jako zdolność strategiczna. Teraz inwestycje są planowane z wyprzedzeniem, a dostawy rozłożone na wiele lat. Eksperci zaś wskazują, że zakupy w obliczu zbliżającego się zagrożenia powinny być koordynowane na poziomie ponadpaństwowym i dotyczyć m.in. zakupów amunicji, samolotów, systemów obrony powietrznej i części zamiennych dla sprzętu wojskowego, co obniżyłoby koszty oraz dopingowałoby do zwiększania zdolności produkcyjnych przez przemysł.

Jedną z kluczowych zmian, które wymusiła wojna na Ukrainie, było przejście od realizacji dostaw sprzętu wojskowego centralnie przez państwo, do modelu, w którym sam biznes dostarcza sprzęt do wojska. Najnowszy raport Centrum ds. Strategii Międzynarodowej pokazuje, że wiele ukraińskich firm technologicznych z branży obronnej sprzedaje sprzęt bezpośrednio jednostkom wojskowym, omijając tradycyjne zakupy, co skraca cykle dostaw. Pozwala to realizować dostawy zgodne z rzeczywistymi wymaganiami pola bitwy.

Do 2024 r. ukraiński przemysł obronny odbudował i znacznie rozwinął swoje moce produkcyjne. Około 500 producentów uzbrojenia zatrudnia ok. 300 tys. osób. Produkują one szeroki wachlarz uzbrojenia od amunicji i systemów bezzałogowych po zestawy rakietowe Zdecentralizowana baza produkcyjna, oparta na małych i średnich przedsiębiorstwach elastycznie reaguje na każdy wzrost zapotrzebowania na sprzęt wojskowy.

Wiele ukraińskich firm technologicznych z branży obronnej sprzedaje sprzęt bezpośrednio jednostkom wojskowym, omijając tradycyjne zakupy, co skraca cykli dostaw

Raport GLOBSEC

Autorzy analizy wskazują, że przypadek ukraiński pokazuje, jak wygląda wojna XXI wieku: to starcie na wyniszczenie, z wykorzystaniem rojów dronów, co wymusza innowacje i konieczność realizacji masowej produkcji.

Analitycy rekomendują potrzebę budowy zintegrowanych, regionalnych systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej, przyspieszenia tworzenia „wojskowego Schengen” ułatwiającego przerzut wojsk i sprzętu, tworzenia europejskich instrumentów finansowania obrony, wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw oraz start-upów. Wskazują, że powinna funkcjonować ściślejsza współpraca cywilno-wojskowa i adaptacja w wojsku technologii podwójnego zastosowania. Dodają, że należy także budować z Ukrainą relacje przemysłowe i technologiczne.

Kluczowym wyzwaniem najbliższych lat – pokazują analitycy – pozostaje przekształcenie bieżącej tendencji wzrostowej w trwałe, strukturalne zdolności militarne, przemysłowe i społeczne państw flanki wschodniej NATO.  

Raport
GLOBSEC

Niezależny think-tank z siedzibą w Bratysławie. Raport został przygotowany przez zespół w skład, którego wchodzili m.in. Martin Sklenár, Dominika Nagyová, Marcin Zaborowski. Ten ośrodek analityczny ma oddziały w Pradze, Brukseli, Bratysławie, Kijowie, Wiedniu i Waszyngtonie.