Z tego artykułu się dowiesz:

  • Co wywołało atak białoruskich kanałów propagandowych na byłego oficera polskich służb ppłk. Marcina Falińskiego?
  • Jakie zarzuty wobec serialu TVP „Wojna zastępcza” mają eksperci?
  • W jaki sposób sieć kanałów związanych z Moskwą i Mińskiem szerzy dezinformację?
  • Jakie działania podejmuje Telewizja Polska w związku z kontrowersjami wokół własnej produkcji filmowej?

Ppłk Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu, który rozpoczynał służbę w Zarządzie Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” krytycznie ocenił serial TVP „Wojna zastępcza”. Jego zdaniem produkcja razi brakiem profesjonalizmu i w wypaczonym świetle pokazuje działania polskich oficerów wywiadu. – Moim zdaniem ten serial to jedna wielka dezinformacja. Jest bardzo prorosyjski, a wręcz antypolski. Powiem wprost: moim zdaniem jest szkodliwy dla bezpieczeństwa państwa. Powinien zostać zdjęty z anteny, a decydenci, którzy go wprowadzili i w ogóle dopuścili do realizacji powinni podlegać rozpracowaniu służb kontrwywiadowczych i antykorupcyjnych – powiedział nam Faliński.

Czytaj więcej

Ppłk Marcin Faliński: Serial „Wojna zastępcza” jest prorosyjski i antypolski

Opinię Falińskiego na portalu X wsparł ppłk Maciej Korowaj. „Jako były oficer SWW i absolwent Starych Kiejkut nie mogę udawać, że »Wojna zastępcza« to tylko nieszkodliwa fikcja. To, co pokazano w tym serialu, jest w mojej ocenie klasyczną dezinformacją i potwarzą wobec polskich służb – za państwowe pieniądze, w mediach publicznych. (…) Serial ośmiesza polskie służby, sprowadzając funkcjonariuszy do poziomu niepoważnych, pogubionych chłopaczków (…), a nie ludzi odpowiedzialnych za operacje na styku wielkiej polityki i bezpieczeństwa państwa. Wizerunek polskich oficerów jako niekompetentnych, tchórzliwych, łatwo manipulowanych i egoistycznych to nie jest »dowcip«, tylko wprost spełnienie marzeń rosyjskiej propagandy” – wskazał.

Białoruska propaganda dyskredytuje oficera za krytykę serialu TVP

Po opublikowaniu wywiadu w „Rzeczpospolitej” serialem zainteresował się polskojęzyczny kanał komunikacji „Bieg myśli”, który funkcjonuje w ekosystemie rosyjskiego Telegramu. Autorzy próbowali dyskredytować Marcina Falińskiego. Nazwali go m.in. „błądzącym we mgle spiskowej teorii dziejów”.  Na kanale „Bieg myśli” czytamy: „W polskich służbach specjalnych służą przede wszystkim różnej maści szury”.

– Zgodnie z przewidywaniami i metodologią działań dezinformujących, zareagowano na krytyczne słowa wobec tego serialu na jednym z kanałów wykorzystywanych przez białoruskie (rosyjskie) służby specjalne. Oczywiście dzieje się to w akompaniamencie internetowych trolli czy osób otwarcie lub mniej otwarcie wspierających Rosję w takich operacjach na terenie Polski – skomentował ten atak Marcin Faliński.  

Okazuje się, że znalazł się on na celowniku kanału komunikacji, który realizuje politykę informacyjną Mińska i Moskwy.

Czytaj więcej

Ekspert: Śledztwo ujawniło, że Rosja werbuje w Polsce kolaborantów przez gry wideo

– Kanał komunikacji „Bieg myśli” należy traktować nie jako odosobniony profil publicystyczny, lecz jako jeden z wielu elementów szerszej sieci polskojęzycznych kont telegramowych funkcjonujących w ekosystemie rosyjskiej i (na rzecz) białoruskiej propagandy. Kanał ten jest wykorzystywany zarówno do wzmacniania przekazów zgodnych z bieżącymi celami informacyjnymi Moskwy, jak i do obsługi linii narracyjnych narzucanych przez aparat propagandowy Mińska – opisuje Kamil Basaj, prezes Fundacji INFO OPS Polska, który zajmuje się operacjami informacyjnymi prowadzonymi m.in. przez Rosję i Białoruś.

– Jego rola polega przede wszystkim na szybkim reagowaniu na aktualne wydarzenia i nadawaniu im interpretacji korzystnej z punktu widzenia rosyjskich lub białoruskich celów informacyjnych. To kanał polskojęzyczny, adresowany do odbiorców w Polsce, ale nie jest on końcowym punktem dystrybucji treści. Jest pierwszym etapem szerszego procesu propagandowego. Materiały publikowane w takim miejscu są następnie przejmowane przez tzw. akceleratory propagandowe, czyli zautomatyzowane lub półautomatyczne portale „informacyjne”, które powielają, przeredagowują i ponownie eksponują te same przekazy na stronach internetowych. W ten sposób pierwotna treść zyskuje większą widoczność, pozór niezależnego obiegu oraz możliwość dalszego tłumaczenia na inne języki i kierowania do kolejnych grup odbiorców – dodaje ekspert.

Basaj: kanał „Bieg myśli” dyskredytuje polskie służby

– „Bieg myśli” wpisuje się więc w mechanizm wielokrotnej dystrybucji informacji: najpierw pojawia się komunikat, następnie jego warianty, parafrazy, tłumaczenia i wtórne publikacje – tłumaczy modus operandi ekspert.

Wskazuje, że jest on szczególnie widoczny w kontekście wojny przeciwko Ukrainie. – Kanał nie ogranicza się wyłącznie do klasycznej dezinformacji dotyczącej genezy wojny czy dyskredytowania Ukrainy. W szerszym ujęciu uczestniczy również w działaniach psychologicznych wymierzonych w morale społeczeństw ukraińskiego i polskiego. Odbywa się to między innymi poprzez epatowanie obrazami zniszczeń, przemocy i śmierci, a więc przez budowanie atmosfery zastraszenia, bezradności i presji psychologicznej – dopowiada Basaj.

Dyskredytowanie Sił Zbrojnych RP, oficerów, ekspertów czy szerzej rozumianego aparatu bezpieczeństwa jest jednym z mechanizmów wpisanych w operacje zastraszania.

Kamil Basaj, prezes Fundacji INFO OPS Polska

Zwraca uwagę, że w dniu, w którym doszło do próby zdyskredytowania ppłk. Falińskiego po jego krytycznej wypowiedzi na temat serialu, ten sam kanał 12 godzin później prowadził działania wymierzone w Andrzeja Poczobuta.

Zdaniem Kamila Basaja w przypadku ataku na byłego oficera uwagę zwracał fakt, że operatorzy „tego systemu najwyraźniej uznali, że większą korzyść propagandową przyniesie im uderzenie w osobę i wiarygodność oficera niż proste wzmacnianie zafałszowanego, dyskredytującego obrazu polskich struktur bezpieczeństwa przedstawionego w serialu”. – To pokazuje wagę tematu i trafność spostrzeżeń ppłk. Falińskiego – dodaje.

Dlaczego jest to ważne? – Ponieważ dyskredytacja Sił Zbrojnych RP, oficerów, ekspertów czy szerzej rozumianego aparatu bezpieczeństwa jest jednym z mechanizmów wpisanych w operacje zastraszania. Jeżeli podważa się wiarygodność struktur postrzeganych jako gwarantów bezpieczeństwa, otwiera się przestrzeń dla lęku, chaosu interpretacyjnego i większej podatności społecznej na presję informacyjną. Właśnie w tym sensie działania takich kanałów nie powinny być traktowane jako element szerszej infrastruktury wpływu, której celem jest kształtowanie percepcji, emocji i zachowań odbiorców – uważa Basaj.

Ppłk. Marcin Faliński były oficer Agencji Wywiadu.

Ppłk. Marcin Faliński były oficer Agencji Wywiadu.

Foto: Materiały prasowe/Czarna owca

Nie ma on wątpliwości, że przedstawiony w serialu obraz polskich służb może być odczytywany jako dyskredytujący, „zwłaszcza gdy zostaje zestawiony z wizerunkiem służb rosyjskich jako struktur profesjonalnych, skutecznych, sprawczych i lepiej zorganizowanych”. – W operacjach dyskredytacyjnych realizowanych przez rosyjski aparat wpływu budowanie spolaryzowanego obrazu jest narzędziem kontrastowego pozycjonowania przeciwnika i własnego aparatu państwowego: strona atakowana przedstawiana jest jako słaba, ośmieszona, chaotyczna i niewiarygodna, podczas gdy Rosja lub jej struktury bezpieczeństwa zyskują wizerunek siły, skuteczności, profesjonalizmu i kontroli. Potencjalnym efektem takiego zestawienia może być osłabianie zaufania odbiorców do własnego państwa, jego instytucji oraz osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo – dodaje Kamil Basaj.

Rada Programowa TVP zajmie się serialem „Wojna zastępcza”

Zapytaliśmy rzecznika TVP, czy serial ten będzie kontynuowany, jaki jest koszt produkcji i czy była ona konsultowana przez ekspertów, którzy zajmują się służbami specjalnymi. „Rzeczpospolita” nie otrzymała odpowiedzi.

Stanowisko na temat serialu opublikowały Wirtualne Media. „Telewizja Polska podkreśla, że serial »Wojna zastępcza« jest fikcją fabularną inspirowaną historią, a nie dokumentem ani rekonstrukcją działań służb specjalnych. Produkcja została przygotowana jako opowieść dramatyczna, w której elementy kreacji artystycznej i napięcia fabularnego są naturalnym środkiem narracji, a nie próbą wiernego odwzorowania procedur operacyjnych” – czytamy w oświadczeniu TVP. „Jednocześnie zdecydowanie odrzucamy sugestie, jakoby celem produkcji było promowanie jakiejkolwiek narracji politycznej sprzecznej z polską racją stanu” – napisali przedstawiciele publicznego nadawcy.

Informacje na temat tej produkcji filmowej TVP trafiły do polskich służb specjalnych.

Z ustaleń Jarosława Jakimczyka, dziennikarza zajmującego się służbami specjalnymi, wynika że konsultantem ds. historycznych serialu był Grzegorz Białoruski, prawnik związany z lewicą, dawny szef gabinetu politycznego MSWiA w rządzie Leszka Millera i dyrektor biura kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Zaś konsultantem ds. służb specjalnych był Mariusz Urbaniak, weteran elitarnej jednostki wojskowej GROM. Jednak według Jarosława Jakimczyka obydwaj eksperci odcinają się od produkcji TVP. „Weteran GROM, który doradzał przy scenach wojskowych (…) nie krył zaskoczenia, że przedstawiono go jako konsultanta ds. służb specjalnych, i ocenił, że autorzy »Wojny zastępczej« nie odróżniają służb od wojsk/sił specjalnych” – napisał na portalu X Jarosław Jakimczyk, dodając, że Urbaniak nie był nawet świadomy swojej roli w serialu TVP.

Barbara Bilińska, przewodnicząca Rady Programowej TVP poinformowała „Rzeczpospolitą”, że serialem tym owo gremium zajmie się na posiedzeniu zaplanowanym w czerwcu. Dodała, że oceny merytorycznej serialu dokona Ilona Łepkowska, znana scenarzystka, producentka filmowa i pisarka.

Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że informacje na temat tej produkcji filmowej TVP trafiły do polskich służb specjalnych.