Reklama

Jan Maciejewski: Urodzony pierwszego maja

I ten niewiarygodny ból – czy może być lepszy dowód na prawdziwość wizji Wata? Był jak ślad po oparzeniu świadczący, że gdzieś niedaleko płonie ogień.
Jan Maciejewski: Urodzony pierwszego maja

Foto: materiały prasowe

To, co nie styka się z ciałem, jest najbardziej ulotne. Najdłużej przetrwają myśli przetrawione, przeżyte – okupione rozkoszą i cierpieniem. Nie można o czymś mówić, jeśli tylko otarło się o tę rzecz, zjawisko, osobę. Co to za atrament, który nie jest zmieszany z krwią? Ile czasu utrzyma się na powierzchni kartki?

I dlatego właśnie jednym z najtrwalszych, z biegiem czasu coraz mocniej promieniujących na świadomość czytelników opisem komunizmu będzie „Mój wiek” Aleksandra Wata. Przy tym wszystkim, co jest tutaj przyczynkarskie, niepotrzebne, masie nazwisk i tytułów, które nie tylko dzisiaj, ale już nawet w momencie nagrywania rozmów, jakie z Watem przeprowadził Czesław Miłosz, były dla czytelników niezrozumiałe i nieistotne. Ale i bez tego te rozmowy nie mogły się obyć, tak jak Wat nie zdecydowałby się powiedzieć wszystkiego, co wyznał, gdyby po drugiej stronie stołu siedział ktoś inny. Ich rozmowa toczyła się jak historia. Masy przesypywanej ziemi, pomiędzy którymi zdarzają się diamenty. Wat kluczy, przyznaje się do tego, że ucieka od odpowiedzi, osłania się przebrzmiałymi faktami jak gardą. A Miłosz nawet nie musi pytać. On tylko jest, emanuje podobnym czuciem, toczy go innego rodzaju, ale posiadająca to samo źródło choroba.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama